Szable w dłoń! Sheffield puka do drzwi Premier League


„Blades” są niespodzianką tego sezonu w Championship. Kto stoi za sukcesami zespołu?

17 stycznia 2019 Szable w dłoń! Sheffield puka do drzwi Premier League

„Największa wioska Wielkiej Brytanii” i kolebka futbolu – Shieffeld. Tam powstał najstarszy klub piłkarski na świecie, który wprowadził rzut wolny po faulu na zawodniku. Stamtąd pochodzi również aktor Sean Bean, który zagorzale kibicuje tytułowym „Szablom”. Jeszcze dwa lata temu występy w League One, a dzisiaj Championship. Wspinaczka trwa, bo na horyzoncie wyłania się ostatni szczyt – angielski Mount Everest.


Udostępnij na Udostępnij na

Sheffield United nie boi się spoglądać w kierunku powrotu do angielskiej ekstraklasy. Pozycja wicelidera po 27 kolejkach każe myśleć, że ekipa z hrabstwa Yorkshire jawi się jako jeden z faworytów do awansu. Tak blisko Premier League „The Blades” nie byli od 12 lat, kiedy spadli z ligi. Nieszczęśliwie, bo zadecydowała wtedy różnica tylko jednego gola.

„Fat lad from Sheffield” – najlepszy na Wyspach w XXI wieku

To wszystko nie miałoby sensu, gdyby nie jeden człowiek. W Anglii porównują go do Alana Shearera, a on sam jest po prostu zwyczajnym „Billym”. William Louis Sharp – bo o nim mowa – wielu kibicom może wydawać się postacią anonimową. Ale nie w Sheffield. Tam się urodził i rozpoczął też swoją profesjonalną karierę w 2004 roku. Po wielu latach błądzenia w innych klubach, takich jak Doncaster czy Southampton, 32-letni Anglik wrócił na Bramall Lane, by budować swoją legendę. Od trzech wiosen robi to niezwykle dobrze.

Napastnik „Blades” – a zarazem kapitan – przypomina ciężkie działo potężnego kalibru. W zwycięskim sezonie League One w 2017 roku Sharp strzelił 30 bramek i zanotował osiem asyst w 46 meczach. Prawie samodzielnie poprowadził zespół do awansu, by później kolejnymi golami zagwarantować spokojny byt na dziesiątej lokacie w Championship. W aktualnej kampanii zdobył już 16 trafień i odgrywa rolę walczaka, który wyciąga drużynę na wyżyny jej możliwości. To w tej chwili bezcenny atut „Szabel”.

Nigdy nie był niesamowicie szybki, ale posiada świetny zmysł. On po prostu wie, gdzie pojawia się piłka. Wyobrażam sobie Billy’ego grającego w niedzielne poranki (Sunday League), kiedy ma już 55 lat, wciąż celebrującego bramki. Tak, jak teraz.Andy Crosby (kolega i kapitan Billy’ego z czasów gry w III-ligowym Scunthorpe Utd.)

Gdy patrzy się na gole strzelane przez Sharpa, można dojść do wniosku, że nie ma lepszych napastników w Anglii, jeśli weźmiemy pod uwagę skuteczność w obrębie „szesnastki”. Bramki głową, woleje, strzały z piłek sytuacyjnych – ten człowiek jest urodzonym lisem pola karnego, o czym możecie się przekonać, oglądając poniższy film z jego grudniowymi trafieniami. Billy, strzelając gola numer 220 w Nowym Roku, stał się najlepszym ligowym strzelcem na Wyspach w XXI wieku. To robi kolosalne wrażenie.

Kiedyś „ball-boy”, dzisiaj trener-rewolucjonista

Chris Wilder. W czasach dzieciństwa kibic Sheffield United i chłopiec od podawania piłek. Później kapitan „Blades” w starej First Division, a dzisiaj szkoleniowiec, który wprowadza swój życiowy klub na wyżyny. Romantyk, pasjonat i motywator. Ale przede wszystkim człowiek do bólu szczery i konkretny, który nie boi się powiedzieć, że w meczu FA Cup wystawił rezerwy dlatego, że te rozgrywki są mało istotne. Kibice na Bramall Lane go uwielbiają, a wtórują im również piłkarze, którzy za Wildera chcą po prostu umierać.

Menedżer jest fantastyczny, a jego pasja fenomenalna. Tutaj mamy pole do pracy, na którym musisz być ciągle skupiony (nie możesz „odlecieć”) i musisz bardzo ciężko pracować, co jest świetne. Żadne pieniądze nie mogą kupić tych momentów, gdy wygrywasz, i to jest najlepsze uczucie na świecie.Dean Henderson (21-letni bramkarz Sheffield wypożyczony z Manchesteru United)

51-letni Anglik jako trener pojawił się w „Mieście Stali” w 2016 roku i momentalnie wyciągnął drużynę z III ligi, deklasując ją po zdobyciu 100 punktów. Ważnym aspektem etosu pracy Wildera było wprowadzenie rodzinnej atmosfery zarówno w samym sercu klubu, jak i w kontakcie z kibicami. Miliony funtów nie grają roli, jak sam twierdzi, a jego ulubionym modelem na prowadzenie zespołu jest ten z Bournemouth. Na Wyspach Wildera uważa się za największy talent trenerski ostatnich lat. Z czego to wynika?

Cóż, Wilder od strony taktycznej Ameryki nie odkrywa. Ot, prosty system oparty na formacji 3–5–2, który ma za zadanie stwarzać wiele szans bramkowych. Do rozczytania przez każdego, niewątpliwie. Ale nie każdy – tak jak Wilder – tę prostotę uzupełnia gigantyczną pracą. Filozofia angielskiego trenera jest prosta: im efektywniejszy trening, tym większe korzyści w warunkach meczowych. Przy ograniczonym budżecie niełatwo o inną metodykę, ale gdy klubem dowodzi „młodszy Alex Ferguson”, ona się sprawdza.

Jest w nim coś takiego, co sugeruje fundamentalne podobieństwa z credo Guardioli: niezmienna etyka pracy, żelazny popyt na wysokie standardy, dbałość o detale, zaangażowanie w ataku i głód zwycięstwa.Kevin Garside (dziennikarz Inews.co.uk)

***

Gdyby nie wyżej wymienione postacie, Sheffield błąkałoby się teraz na poziomie League One. Warto docenić również nietuzinkową rolę innych, czyli m.in. Davida McGoldricka, który z Billym Sharpem tworzy kapitalny duet napastników (w tym sezonie łącznie 27 goli) lub tercetu środkowych obrońców na czele z Jackiem O’Connellem. Wydaje się zatem, że „Szablom” nie brakuje argumentów, by dokończyć piękną futbolową historię. Mądry i pasjonujący trener, grupa oddanych piłkarzy przesuwających granicę swoich możliwości i rodzinna atmosfera – to może się udać. Netflix? Odbiór.

Komentarze
angel_di_maria (gość) - 3 lata temu

Bardzo dobry artykuł Kamil. Czytałem zainteresowamy!

Odpowiedz
(gość) - 3 lata temu

Dziękuję za miłe słowa!

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze