Dość miał czekania. Jean-Pierre Nsame zamienia Legię na Pogoń Szczecin


Kameruński napastnik odchodzi z Legii Warszawa i dołącza do Pogoni Szczecin.

23 czerwca 2026 Dość miał czekania. Jean-Pierre Nsame zamienia Legię na Pogoń Szczecin
Pogoń Szczecin (Accredito.com)

Jean-Pierre Nsame nowym zawodnikiem Pogoni Szczecin. 33-latek przenosi się ze stolicy Polski do stolicy Pomorza Zachodniego. Legia Warszawa została ukarana za swoje kunktatorstwo w kwestii kontraktu dla Kameruńczyka, mimo obustronnego uzgodnienia znaczącej obniżki. To też poniekąd dowód, że pozycja negocjacyjna niegdysiejszego giganta, jakim bez wątpienia była Legia, uległa poważnemu osłabieniu.


Udostępnij na Udostępnij na

Umowa wygasała piłkarzowi raz z końcem czerwca. Jean-Pierre Nsame czekał na nowy kontrakt od Legii, czekał i się go nie doczekał. Zawodnik dość miał już tego przeciągania liny, dlatego gdy Pogoń Szczecin złożyła mu konkretną propozycję, to przyjął ją i od nadchodzącego sezonu będzie reprezentował barwy klubu z Grodu Gryfa.

Jean Pierre Nsame doszedł do porozumienia z Legią, ale chciał sprawę załatwić szybko

Dlaczego Legia zwlekała z zaproponowaniem Kameruńczykowi nowego kontraktu? Wszystko rozbiło się o finansowe możliwości, które w stołecznym klubie ostatnio nie są zbyt wielkie. „Wojskowi” bardzo chcieli przedłużyć z napastnikiem umowę, a i sam zainteresowany bardzo polubił Warszawę i chętnie by w niej został.

Obie strony doszły nawet do porozumienia w kwestii znaczącej obniżki pensji (jak podawał goal.pl redukcja miałaby wynosić nawet 50 procent). Sam zainteresowany postawił tylko jeden warunek – chciał dostać gotowy do podpisania papier w przeciągu kilku dni, aby uniknąć zbędnej zwłoki. Nie chciał, aby przez przedłużające się negocjacje przepadły mu oferty od innych klubów.

Brak nowego kontraktu efektem pustek w kasie Legii

Szkopuł w tym, że tak jak już wspomnieliśmy, ostatnio u Legii krucho z pieniędzmi. Dopóki Legia nie sprzedałaby któregoś z napastników w składzie, nie mogła podpisać nowej umowy z Kameruńczykiem. Ponieważ zarządzający nie znaleźli pomysłu na rozwiązanie tego problemu, wyręczył ich klub ze Szczecina. Zaoferował on piłkarzowi satysfakcjonujące warunki, a ten je zaakceptował.

Zatem „Duma Pomorza” zyskała kolejnego napastnika obok Filipa Cuica i Karola Angielskiego, a Legia zalicza wtopę. Parę lat temu było nie do pomyślenia, żeby Legia Warszawa w taki sposób oddała piłkarza. Jednak słabości wychodzą coraz bardziej na wierzch – nie byli w stanie nawet zatrzymać (jedynego obok Rafała Adamskiego) sensownego napastnika. Ba, sam Marek Papszun publicznie deklarował, że chce zatrzymać Jean-Pierre’a Nsame w Legii. Jednak ponieważ nie poszły za tym konkrety, to musi liczyć na Rajovicia…

Początki w Legii fatalne, ale im dalej tym lepiej

Jesteśmy bardzo ciekawi tego, czy Oscar Garcia będzie w stanie podtrzymać dobrą dyspozycję napastnika. Bo pamiętajmy, że jego początki w Warszawie były dalekie od oczekiwań. Pod wodzą Gonçalo Feio napastnik wyraźnie cierpiał. Trener oczekiwał od swoich napastników tytanicznej pracy w pressingu i nieustannego biegania, czego Nsame zdaniem Feio nie robił (szkoleniowiec nie omieszkał tego nawet publicznie piłkarzowi wypomnieć tego faktu). Doszło do tego, iż zawodnik został odsunięty od pierwszej drużyny i zesłany do trzecioligowych rezerw.

Odżył u Iordanescu, po ciężkiej kontuzji u Marka Papszuna kilka goli też strzelił

Dopiero zmiana trenera sprawiła że napastnik odżył. Kapitalny okres zanotował latem 2025 roku, gdy w europejskich pucharach zdobył pięć goli. Plany pokrzyżowała poważna kontuzja, jaką było zerwanie ścięgna Achillesa podczas meczu ligowego z Cracovią. Do gry wrócił w marcu 2026 roku i trzeba przyznać, że był to powrót udany. W swoich sześciu występach (w międzyczasie nie zagrał przez cztery kolejki) zdobył cztery gole. Łącznie w sezonie 2025/2026 zdobył 10 goli oraz miał jedną asystę. Dodajmy tylko, że zagrał niecałe 1100 minut, czyli rezultat naprawdę bardzo dobry mimo długiej przerwy.

Jean Pierre Nsame – dotychczasowa kariera

Jean-Pierre Nsame swoją karierę seniorską zaczynał w Angers SCO, jednak tam nie potrafił na stałe wywalczyć miejsca w składzie. Przełom nastąpił dopiero po przenosinach do szwajcarskiego Servette FC w 2016 roku. Na zapleczu szwajcarskiej elity odpalił – strzelił 23 gole w 31 meczach i natychmiast przykuł uwagę krajowych potentatów.

Największe sukcesy napastnik święcił w barwach Young Boys Berno. Wraz z YB zdobył sześć tytułów mistrza Szwajcarii oraz dwa puchary tegoż kraju. Miał w tym bardzo duży udział bo wiem aż trzykrotnie zdobył koronę króla strzelców ligi szwajcarskiej (32 gole w jednym sezonie, rekord do dziś) oraz dwa razy udało mu się także być najlepszym strzelcem krajowego pucharu (w obu przypadkach to właśnie klub z Berna wygrywał także te rozgrywki). W międzyczasie dwukrotnie odchodził do Włoch – lecz ani w Como, ani w Venezii nie pokazał się z dobrej strony (co przełożyło się również na skąpą liczbę minut w tamtym czasie).

Przeczytaj także:

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze