Jan Urban zostaje na stanowisku – czy to dobra decyzja?


Po porażce ze Szwecją Cezary Kulesza podjął decyzję o przedłużeniu kontraktu Janowi Urbanowi. Czy z perspektywy ostatnich dziewięciu miesięcy pracy byłego trenera Górnika to słuszna decyzja?

2 kwietnia 2026 Jan Urban zostaje na stanowisku – czy to dobra decyzja?
Foto Pawel Andrachiewicz / PressFocus

Brak awansu na mistrzostwa świata po porażce ze Szwecją postawił pod znakiem zapytania przyszłość naszego selekcjonera na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski. Jan Urban swoje stanowisko sprawuje od dziewięciu miesięcy. Ten czas był dla naszej kadry dobry. Porażka w finale baraży była pierwszym przegranym meczem kadry pod wodzą nowego trenera. Co ciekawe, wątpliwości co do kontraktu dość szybko zostały rozwiane. Cezary Kulesza postanowił przedłużyć kontrakt Urbana. Czy słusznie?


Udostępnij na Udostępnij na

Spalona ziemia

Jan Urban selekcjonerem reprezentacji Polski został w czerwcu 2025 roku po tym, jak swoje stanowisko opuścił Michał Probierz. Jego poprzednik pozostawił po swojej półtorarocznej kadencji spaloną ziemię. Reprezentacja pod jego wodzą nie robiła progresu i powołania dodatkowo często zadziwiały. Ponadto konflikty wewnętrzne rozbijały kadrę od środka. Przypieczętowaniem tragicznej kadencji Probierza był jego konflikt z Lewandowskim, który postanowił odejść z reprezentacji, dopóki jej głównym trenerem jest właśnie Probierz.

Ostatecznie koniec Probierza nastąpił po porażce z Finlandią w czerwcu ubiegłego roku. Jego kadencję, mimo wywalczonego awansu na mistrzostwa Europy po barażach, śmiało możemy określić jako jedną z najgorszych w historii naszej kadry. Przed jego następcą stało wiele kluczowych zadań. Głównymi obowiązkami była poprawa gry naszej reprezentacji i odbudowa jej renomy poprzez zażegnanie kryzysów wizerunkowych.

Słodko-gorzki początek

Pierwsze miesiące Jana Urbana w roli trenera reprezentacji Polski mają słodko-gorzki charakter. Trenerowi udało się znacząco poprawić grę naszej kadry, przywracając reprezentantom wolę walki i tworząc plan. Efekty tego były widoczne w praktycznie każdym spotkaniu kadry Urbana – o ironio – najbardziej w przegranym meczu ze Szwecją.

Wyróżnić można szczególnie aspekt ofensywny w grze „Biało-czerwonych”, a zwłaszcza odblokowanie Roberta Lewandowskiego. Lewy pod wodzą Urbana zdobył już pięć bramek w ośmiu meczach. Ostatnim razem, kiedy „Lewy” strzelał z taką regularnością trenerem kadry był  Paulo Sousa. W środku pola Jan Urban odnalazł drogę do Sebastiana Szymańskiego, który stał się liderem tej formacji. Problemem dalej pozostaje obrona, której sposób funkcjonowania pozostawia wiele do życzenia. Jan Bednarek, Jakub Kiwior i Tomasz Kędziora nie potrafią przełożyć formy klubowej na reprezentacyjną. Przemysław Wiśniewski natomiast jest uznawany za żołnierza Urbana. Jednak powoływanie go jest dla wielu trudne do zrozumienia.

Urbana warto również wyróżnić za jego dobrą komunikację z mediami. W przypadku jego poprzednika było o to trudno, co powodowało niepotrzebne spięcia. Konsekwencja w powołaniach jest również czymś, o czym warto wspomnieć. Urban nie boi się stawiać na swoich żołnierzy, takich jak Rózga, Wiśniewski czy Drągowski. Jest to coś warte wyróżnienia, bo w przypadku Probierza tej konsekwencji brakowało. Jednak selekcjoner powinien równoważyć własną konsekwencję z dobrem kadry. Urban, brnąc w niektóre powołania udowodnił, że nie potrafi tego równoważyć.

Elementy do poprawy

Podstawowym elementem, który musi poprawić Jan Urban, jest otworzenie się na zmiany. Jego konsekwencja  w powoływaniu np. Przemysława Wiśniewskiego była przesadzona. Na powołanie bardziej zasługiwał Sebastian Walukiewicz, z którym trener wolał toczyć przedszkolną wojnę niż zadbać o dobro kadry.

Podobnie rzecz ma się z pozycją napastnika. Urban powołał tylko trzech napastników, mimo że mógł zabrać również czwartego. Tym czwartym powinien być Mateusz Żukowski. W końcówce meczu ze Szwecją zdecydowanie lepszą opcją na tę pozycję byłby grający regularnie w drugiej lidze niemieckiej Żukowski niż występujący w Katarze Piątek.

W przypadku bramkarzy sytuacja jest podobna. Jest Mateusz Lis, uznawany za jednego z najlepszych bramkarzy ligi tureckiej. Jakub Stolarczyk gra regularnie w Leicester w Championship. W PKO Ekstraklasie dobrze radzi sobie Mrozek. Mimo to trener uczynił na zgrupowaniu numerem dwa Bartłomieja Drągowskiego, grającego w przedostatnim w tabeli Widzewie. O powołaniach Kamila Grosickiego czy Bartłomieja Bereszyńskiego szkoda wspominać, bo to były najbardziej niedorzeczne ruchy Urbana. Uzasadnianie ich potrzebą doświadczenia jest kpiną. Najważniejszym aspektem powinna być zawsze forma danego zawodnika.

Trener musi pamiętać, że konsekwencja w stawianiu na dane nazwiska nie powinna ograniczać otwartości na nowe. Gdy ma się lepsze możliwości, trzeba z nich skorzystać. Jan Urban musi zacząć to robić, bo inaczej jego kadra stanie się zabetonowanym tworem, a do samego selekcjonera niedługo przylgnie przydomek „Betonowy Janek”.

Przyszłość

Analizując plusy i minusy, przedłużenie kontraktu z Janem Urbanem trzeba uznać za dobrą decyzję. W ostatnich czterech latach Polska miała czterech różnych selekcjonerów. Ta kadra potrzebuje stabilizacji, a Jan Urban wydaje się być jej gwarantem.

Dobra gra w ofensywie i pomocy jest dowodem, że Urban potrafi budować. Gra w obronie z czasem również powinna ulec poprawie, bo jakość piłkarzy tam grających musi się obronić. Selekcjoner powinien mimo wszystko w najbliższym czasie również otworzyć się na nowe nazwiska. Gdy np. Mateusz Żukowski utrzyma swą formę, trudno sobie wyobrazić niepowoływanie go na mecze, w których tworzyć się będzie nowa reprezentacja.

Następne mecze eliminacyjne do Euro 2028 dopiero za rok. Teraz przed nami Liga Narodów, która będzie idealnym polem do budowy nowej kadry. Jej faktyczny kształt będzie można ocenić w pierwszych meczach o stawkę. Jan Urban przez ostatnie dziewięć miesięcy wylał fundament pod nowy projekt. Teraz czas, żeby zbudował kadrę, która powalczy o coś na Euro i nawiąże do sukcesów sprzed 10 lat.

Komentarze
AZARIASZ (gość) - 4 tygodnie temu

Uważam że pozostawienie Jana Urbana na stanowisku to dobra decyzja. Jestem zwolennikiem dania mu więcej czasu na rzeczową pracę z kadrą i wyciągnięcie wniosków na przyszłość ponieważ moim zdaniem mecz ze Szwecją zawalił on ( nie tylko on ) z ławki dokumentnie. To nie Szwecja wygrała a Polska przegrała. W 300 % na własne życzenie. Wiedz że coś się dzieje skoro rzekomo ,, słaby i zaskoczony " rywal wali ci trzy sztuki do sieci to się strach bać ile by wrzucił ten co to słaby i zaskoczony by nie był. Absolutnie katastrofalne zarządzanie meczem przez trenera z ławki. Ktoś jest zdolny wyjaśnić o co chodziło w ostatnich 30 minutach ? A jak się teraz okazuje nawet w całych drugich '45-u minutach bo podobno Świderski miał sam prosić o zmianę. To zakrawa na autosabotaż. Selekcjoner rywala robi trzy strategiczne zmiany próbując pobudzić zespół ( kluczowy rozgrywający i asystent gola ) a my stoimy jak kij słaniając się na nogach i czekając na wyrok. No i nadszedł. A na koniec jeszcze Grosicki który nie wiem co według Pana Urbana miał zrobić w 120 sekund. Przelewitować piłkę wzrokiem ? Mój Boże , litości... do wielu elementów można się przyczepić i zachowanie trenera dla mnie jest jednym z nich. Granie ostatnich 30 minut a teraz jak się okazuje nawet całych 45 zajechanymi na maxa piłkarzami a tym samym brak zmian a gdy nagle się pali pod tyłkiem to histeryczna próba ratowania wyniku w ostatnich 120 sekundach meczu to były integralne elementy składowe klęski w Solnej. Niestety ale w bardzo dużym stopniu Polacy 🇵🇱 przegrali bo na ławce Szwecji 🇸🇪 był człowiek który za wszelką cenę chciał ten mecz wygrać w 90 minutach i chciał pomóc swojemu zespołowi mimo świadomości jaką mizerią piłkarską dysponuje. My zaś na ławce mieliśmy Pana który mimo posiadania potencjału futbolowego na owej ławce właśnie chciał się już tylko doczołgać do dogrywki. Jak w tym powiedzeniu - Indyk myślał o niedzieli a w sobotę... ⚽️

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze