Zapewne nie tak wyobrażał sobie Polak obecny sezon. Gdy pół roku temu Jan Bednarek przenosił się na wypożyczenie do Aston Villi, na pewno nie przypuszczał, że już w styczniu wróci do Southampton, w którym będzie musiał walczyć o własną przyszłość w Premier League. Czy Polak będzie zbawieniem dla obrony „Świętych”? Początek zdaje się obiecujący, skoro otrzymał szansę w rewanżowym meczu pucharowym przeciwko Newcastle, a także w starciach z Brentford i Wolverhampton. Czy to oznacza, że Jan Bednarek zagości na stałe w wyjściowym składzie?
Bednarek nie wykorzystuje szansy od losu
Naukowcy twierdzą, że pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz i trwa ono maksymalnie 30 sekund. Jan Bednarek jak dotąd miał tego czasu dużo więcej (aż 180 minut), jednak efekt okazał się mizerny. Polak nie wykorzystał szansy, jaka się pojawiła pod nieobecność dwójki podstawowych stoperów „Świętych”. Southampton przegrało bowiem z Brentford aż 0:3, natomiast w meczu z „Wilkami” Polak strzelił kuriozalnego samobója i dał się ograć Gomesowi przy golu na 2:1.
Co bardziej bolesne, „Wilki” przez większość meczu grały w dziesiątkę, co tylko potęguje słaby występ polskiego obrońcy. Jeżeli drużyna broni się przed spadkiem, takie sytuacje na koniec sezonu mogą drogo kosztować.
Niemniej pierwszy mecz z Brentford należało ocenić jako udany. Wg statystyk Whoscored.com polski środkowy obrońca w meczu z „Osami” otrzymał najwyższą notę ze wszystkich zawodników gości. Co więcej, zanotował aż dziesięć przechwytów i cztery wyczyszczenia. Mogła się też podobać procentowa skuteczność podań, będąca na poziomie 89%.
Z „Wilkami” tak dobrze już nie było. Polak tym razem nie miał żadnego przechwytu. Dużo gorzej podawał, tak należy bowiem nazwać skuteczność na poziomie 67%. Był również jednym z najgorszych zawodników gospodarzy. Za chwilę do składu powinni wrócić Ćaleta-Car oraz Bella-Kotchap. A wtedy szansa na grę znacząco zmaleje, o ile już nie zmalała.
Bednarek notuje mało udany powrót do Southampton
Jak na razie powrót Jana Bednarka daleki jest od uznania go za udany. Na cztery możliwe do rozegrania mecze wszystkie zakończyły się porażką „Świętych. Gładka porażka 0:3 z Brentford może boleć, ale fatalny występ Polaka przeciwko Wolverhampton to prawdziwy cios, jakby i tak już nie miał problemów.












