Dwa lata i półtora miesiąca. Tylko tyle i aż tyle wystarczy, by znaleźć się na dwóch odmiennych biegunach piłkarskiej kariery. 14 września 2021 roku byliśmy pod niebywałym wrażeniem, gdy Jakub Świerczok zdobył hat tricka w fazie pucharowej azjatyckiej Ligi Mistrzów. Teraz Polak spadł do J3 z Omiyą Ardija, a w dodatku musi zmagać się z kontuzją. Napastnik przeszedł przez ten czas istny rollercoaster, który wywrócił jego karierę do góry nogami.
Wejście na tonący statek
Jakub Świerczok dołączył do drugoligowej Omiyi Ardija 6 lipca 2023 roku. Polak miał wówczas za sobą nieudany okres w Zagłębiu Lubin, gdzie próbował odzyskać formę po ponad rocznej przerwie w grze. Była ona spowodowana aferą związaną z pozytywnym wynikiem testu antydopingowego.
W Japonii Jakub Świerczok miał ambiwalentną opinię wśród kibiców. Z jednej strony – podczas kilku miesięcy gry w Nagoyi Grampus dał się zapamiętać jako silny, dobry technicznie i skuteczny napastnik. Z drugiej natomiast przypięta mu została łatka związana z wykryciem w organizmie zawodnika niedozwolonych substancji.
Niemniej Polak stał się nadzieją fanów Omiyi na to, że klub uniknie tragedii – spadku na trzeci poziom rozgrywkowy. W momencie podpisywania kontraktu zespół był w niesamowicie trudnym położeniu. Zajmował ostatnią lokatę i tracił do miejsca gwarantującego utrzymanie aż siedem punktów. Ponadto skład był mocno przetrzebiony w formacjach ofensywnych.
Urodzony w Tychach napastnik niemal z miejsca wskoczył do pierwszej jedenastki, nie pozwalając Kiichiemu Yajimie na rozpychanie się w niej łokciami w wyniku nieobecności Takamitsu Tomiyamy. Efekty punktowe były skutkiem natychmiastowym. W pierwszych czterech meczach Polaka Omiya zdobyła osiem punktów, co wcześniej w tym sezonie się nie zdarzyło.
Początkowo z rolą zmiennika musiał się również pogodzić Keisuke Muroi, który do września grał jedynie ogony, zastępując podmęczonego Świerczoka. Gdy Omiya znowu zaczęła słabo punktować, zmieniona została taktyka. Klub zaczął grać na dwóch napastników, a współpraca między Japończykiem i Polakiem klarowała się na przekonującą.
Niedługo później trener ponownie zmienił koncepcję. Wypadkową tych rotacji było posadzenie Jakuba Świerczoka na ławce rezerwowych w jego dwóch ostatnich spotkaniach. Wyżej przesunięty został Rodrigo Angelotti, który wcześniej pełnił rolę skrzydłowego bądź podwieszonego napastnika.










