Marcowe baraże mają kilku bohaterów: Wojciech Szczęsny, Nikola Zalewski, Przemysław Frankowski czy Michał Probierz. Do tego grona z całą pewnością może zostać dopisany Jakub Piotrowski. Zawodnik Łudogorca zagrał bardzo dobrze zarówno z Estonią, jak i Walią. Choć jeszcze niedawno było to trudne do uwierzenia, obecnie 26-latek wydaje się jednym z pewniaków do pierwszego składu na czempionat w Niemczech.
Wiadomo było, że Piotrowski dysponuje nie lada potencjałem, co udowadnia w Bułgarii. I chociaż nie oglądamy go na co dzień, a bułgarska efbet Liga całościowo jest słabsza od PKO Ekstraklasy, to Łudogorec regularnie występuje w europejskich pucharach z mniejszymi bądź większymi sukcesami. Jego dobra forma w lidze przydała się polskim kibicom się w najlepszym możliwym momencie. Można śmiało przyznać, że przyczynił się on do awansu polskiej reprezentacji na mistrzostwa Europy w Niemczech.
Jakub Piotrowski w dwumeczu barażowym
W spotkaniu z Estonią Piotrowski zaprezentował się ze swojej najlepszej możliwej strony. Bramka i asysta, choć na tle słabego przeciwnika, i tak wyróżnia się na tle naszych pozostałych zawodników ofensywnych. Wiodącą cechą u zawodnika Łudogorca w tamtym spotkaniu były przede wszystkim strzały z dystansu. W pierwszej połowie uderzył obok bramki, lecz później, w 70. minucie, nie dał żadnych szans estońskiemu bramkarzowi.
Wiadomo było, że spotkanie z Walią będzie stało na zupełnie innym poziomie. Mimo to w ogólnym rozrachunku trzeba przyznać, że Jakub Piotrowski zaliczył poprawne spotkanie. Na szczególną uwagę zasługuje jego główna broń, czyli wspomniany strzał z dystansu. To właśnie jego próba była najgroźniejszą akcją „Biało-czerwonych” w 100. minucie po kontrataku Polaków. Piłka dosłownie o kilkadziesiąt centymetrów minęła słupek walijskiej bramki.
Trzeba jednak odnotować również ogromny błąd, który przytrafił się 26-letniemu pomocnikowi. Przy rozegraniu piłki na naszej połowie, mając za sobą jedynie obrońców, Piotrowski odegrał piłkę wprost pod nogi rywala. Mieliśmy dużo szczęścia, że nie skończyło się to bramką dla „Smoków”. – To była głupia strata. Nie spodziewałem się, że tak głupio mogę zagrać. Muszę podziękować chłopakom za to, że się wybroniliśmy. Szacunek dla wszystkich za te karne, że wytrzymali ciśnienie. To, co zrobił Wojtek na końcu, po prostu szacunek – bił się w pierś po spotkaniu, wspominając jedną z tych sytuacji.











