Niektórzy bogacze kupują sobie kluby, inni, jak David Beckham, są nieco bardziej ambitni – wszyscy podziwiali Anglika, kiedy ogłosił, że ma w planach stworzenie własnego klubu. Wszystko – łącznie z budową stadionu (sic!) – miało zostać pokryte przez kapitał prywatny, dzisiaj jednak paryscy przyjaciele byłego zawodnika Realu Madryt, a dziś właściciela Miami Beckham United, są bardzo blisko kupna udziałów w klubie z Florydy.
Dwa lata temu Beckham (a właściwie Miami Beckham United – spółka, która jest oficjalną przedstawicielką swojego właściciela) nabył od władz MLS franczyzę na klub piłkarski. Na wstępie warto przytoczyć jedną zasadę: podobnie jak NBA, MLS jest ligą, z której nie ma spadków – jej uczestnicy to stała grupa klubów, która może się ewentualnie powiększyć… lub też pomniejszyć, jeśli któryś z jej przedstawicieli nie spełni wymogów finansowych.
Stadion w Overtown, nie nad oceanem
O te ostatnie u Anglika nie było obaw, toteż plan mógł się ziścić. Oczywiście pozostały setki spraw organizacyjnych, sportowych oraz logistycznych, jednak samo założenie klubu w Miami było potwierdzone przez obie zainteresowane strony. Drużyna już w 2016 toku miała przystąpić do rozgrywek ligowych, pojawił się jednak problem w postaci umiejscowienia stadionu. Beckham i jego partnerzy biznesowi, a więc Simon Fuller i Marcelo Claure, chcieli mieć stadion nad Atantykiem (przyznajcie, interesująca perspektywa), jednak władze Miami nie zgodziły się na taki ruch, gdyż wszystkie tereny nadbrzeżne mogą być zagospodarowane wyłącznie do celów portowych.
Miami Beckham United rozpoczęło zatem poszukiwanie nowego miejsca na budowę 25-tysięcznego obiektu. I tu zaczęły się schody. Poszukiwania trwały aż do grudnia 2015 roku, co wykluczyło możliwość rozrostu ligi już w trwającym sezonie. Właśnie w minionym grudniu były pomocnik ogłosił, że władze miasta wyraziły zgodę na zlokalizowanie stadionu w dzielnicy Overtown, na północ od centrum. Był to ostatni moment na podjęcie decyzji, w Sacramento również miał bowiem powstać zespół aspirujący do gry w MLS. Był on bardzo bliski zgłoszenia swojej gotowości do udziału w rozgrywkach, którą to deklaracją (o ile zostałaby przyjęta) wyprzedziłby Miami jako 24. zespół ligi.
Miami – Paryż – Katar













