Po niezbyt ciekawej pierwszej części spotkania to goście z Rumunii mogli cieszyć się z jednobramkowego prowadzenia. W drugiej części meczu Vaslui atakowało grających w osłabieniu gospodarzy, lecz ostatecznie mecz zakończył się remisem 2:2 i to Inter może się cieszyć z awansu.
Przed rozpoczęciem spotkania na San Siro zdecydowanymi faworytami byli podopieczni Andrea Stramaccioniego, którzy nie dość, że byli dużo wyżej notowani aniżeli ich przeciwnicy z Rumunii, to mieli dwubramkową zaliczkę z pierwszego meczu. Tydzień temu Inter wygrał z Vaslui 2:0.

Pierwsze 20 minut to bardzo siłowe zmagania o uzyskanie przewagi w środku pola oraz próba wypracowania sobie miejsca, by skonstruować sensownie wyglądającą akcję. Na tę trzeba było czekać do momentu, gdy pod pole karne Vaslui zapędził się doświadczony Javier Zanetti, którego powstrzymywali nieprzepisowo przeciwnicy. Rzut wolny wykonywał nowy nabytek Interu – Antonio Cassano. Napastnik popisał się bardzo dobrą wrzutką do Samuela, ten jednak trafił w poprzeczkę. Piłka wędrowała od jednego pola karnego pod drugie, co pokazywało, że goście nie zamierzali klękać przed bardziej utytułowanym rywalem. Stwarzali oni zagrożenie w „szesnastce” Castellazziego, lecz ich siła ofensywna byłaby dużo większa, gdyby udawało im się uderzać w światło bramki. W tej części spotkania wśród piłkarzy Vaslui najbardziej wyróżniał się Ousmane N’Doye, imponujący nienagannym wyszkoleniem technicznym.
W 33. minucie mieliśmy interwencję a la Szczęsny w wykonaniu Castellazziego. Idealne podanie otrzymał Sburlea, a bramkarzowi nie pozostało nic innego, jak tylko sfaulować, za co w nagrodę otrzymał czerwoną kartkę oraz przywilej skorzystania z prysznica bez kolejki. Szkoleniowiec Interu wprowadził Belca w zamian za Cassano. Ten jednak był bez szans przy strzale z wapna w wykonaniu Stanciu. 1:0 dla Vaslui! Szykowało się ciekawe widowisko, szczególnie że gospodarze od 33. minuty grali w osłabieniu.
Piłkarze Interu wyszli z założenia, iż lepiej trzymać piłkę i budować, nawet w osłabieniu, akcje ofensywne, niż dopuścić przeciwników do możliwości stworzenia zagrożenia we własnym polu karnym. Uderzenia gospodarzy pozostawiały jednak wiele do życzenia. W jednej z sytuacji Jonathan strzelił bardzo niecelnie. W 44. minucie okazję do złapania piłki po raz pierwszy (nie licząc sytuacji, w której wyciągał ją z siatki zaraz po wejściu z ławki) miał Belec. Trzeba przyznać, że próba Caue nie była zbyt wymagająca.
Vaslui wyszło na drugą połowę bardzo zmotywowane. Goście uwierzyli, że awans jest w ich zasięgu, tym bardziej że grali w przewadze. Jednak pierwszą dogodną sytuację w tej części mieli gospodarze. Strzał Coutinho z piętnastego metra został zablokowany przez jednego z obrońców. Rumuński klub cały czas naciskał drużynę Interu, lecz po godzinie gry na tablicy widniał nadal ten sam wynik, który zapewniał awans podopiecznym Stramaccioniego. W 62. minucie świetną wrzutką gracz Vaslui uruchomił Senegalczyka N’Doye, podanie przeciął bardzo dobrze Juan i tym samym zażegnał zagrożenie pod bramką Belca. Pięć minut później groźnie z rzutu wolnego uderzał Guarin, ale dobrą interwencją popisał się Straton, który wybił piłkę na rzut rożny. W kolejnej akcji Interu szczęścia próbował Palacio. I tym razem golkiper nie dał się pokonać. Ależ sytuację w 75. minucie miał Piotr Celeban! Otrzymał świetne zgranie piętką, ale strzelił bardzo niecelnie w dogodnej okazji.











