Znamy już czwórkę ćwierćfinalistów piłkarskiej Ligi Mistrzów. Lada dzień dołączy do nich następna czwórka. Już we wtorek stoczone zostaną dwa bardzo zacięte boje o kolejne miejsce w najlepszej ósemce klubowych drużyn Europy. Obie konfrontacje zapowiadają się niezwykle interesująco. Smaczku zbliżającym się spotkaniom dodaje fakt, że dwie wielkie i uznane firmy futbolowe są bardzo bliskie pożegnania się z rozgrywkami.
W bardzo złej sytuacji przed rewanżowym starciem 1/8 finału Ligi Mistrzów jest Inter Mediolan. Wielokrotni w ostatnim czasie mistrzowie Włoch na papierze prezentują się zdecydowanie lepiej od swoich francuskich przeciwników. Trener Didier Deschamps mógłby pozazdrościć klubowi ze stolicy mody takich zawodników, jak: Wesley Sneijder, Diego Forlan, Dejan Stanković czy Maicon. Jednak to nie nazwiska, a ich właściciele grają i wygrywają, i to miało miejsce przed trzema tygodniami. Pod względem personalnym Olympique nie powinien mieć żadnych szans. Jednak jeśli się weźmie pod uwagę prezentowaną ostatnio formę, szanse podopiecznych Claudio Ranieriego spadają. W ostatnich ośmiu spotkaniach mediolańczycy wygrali zaledwie raz. W dodatku potrafili dać się ograć słabiutkiej Novarze, a w prestiżowych spotkaniach przegrali 0:1 z Napoli oraz dali się rozstrzelać 0:4 Romie. Przez to w tabeli Serie A zajmują dopiero siódme miejsce i z kolejki na kolejkę rośnie prawdopodobieństwo, że w nastepnym sezonie w ogóle nie zobaczymy ich w europejskich pucharach. Na ich szczęście ich najbliżsi przeciwnicy spisują się w Ligue 1 równie „dobrze”. Jak się okazuje, w ostatnich ośmiu starciach marsylczycy, oprócz Interu, odprawili z kwitkiem jedynie Stade Rennais. Podopieczni Didiera Deschampsa z jeszcze większą szybkością niż ich włoscy rywale przesuwają się po równi pochyłej. Od czterech kolejek notują same porażki, a pokonać bramkarza przeciwników w rozgrywkach Ligue 1 nie potrafią już od 354 minut. Jednak to Francuzi są faworytami starcia na San Siro. Powód jest jeden, a stanowi go jednobramkowa przewaga wypracowana na Stade Velodrome. Jeśli weźmiemy pod uwagę dyspozycję Interu, gracze z Marsylii nie powinni mieć problemów z jej obroną. Jednakże muszą mieć świadomość, że staną naprzeciw wielkiego Interu Mediolan, który w każdej chwili może się przebudzić, a rewanżowy mecz Ligi Mistrzów przeciwko Olympique Marsylia stanowi do tego świetną okazję.
Do o wiele większej sensacji może dojść w Monachium. Tam broniona będzie jednobramkowa przewaga z pierwszego starcia. Co ciekawe, bronić jej będą nie zawodnicy Juppa Heynckessa, a gracze ze Szwajcarii. Zdecydowanym faworytem tej konfrontacji jest Bayern. Wydawać by się mogło, że wicemistrzowie Niemiec mają po swojej stronie wszystkie argumenty. Każdy trener na świecie nie powstydziłby się składu, jaki ma do dyspozycji opiekun „Bawarczyków”. Franck Ribery, Arjen Robben i Mario Gomez nie raz i nie dwa udowodnili, że prezentują najwyższy światowy poziom. Również i nazwisko opiekuna zespołu budzi respekt w piłkarskim świecie. Bayern ma jednak spory problem polegający na znacznej nierówności formy. Jak się spojrzy na osiągane przez zespół w ostatnim czasie wyniki, nietrudno zauważyć znaczną fluktuację jego sportowej dyspozycji. Po zwycięstwie 2:0 nad Schalkę potrafił przegrać w takim samym stosunku z rozgromionym przez Barceloną Bayerem, by na koniec rozstrzelać Hoffenheim 7:1. Tego już powiedzieć nie można o zawodnikach z Bazylei. Ci pewnie przewodzą w lidze i pewnie zmierzają po swój kolejny tytuł mistrzowski. Trener Heiko Vogel i spółka mają świadomość, że na Allianz Arena czeka ich bardzo trudne zadanie. „Bawarczycy” za wszelką cenę będą chcieli udowodnić, że porażka na St. Jakob-Park była jedynie wypadkiem przy pracy. Doping niemal 70 tysięcy kibiców powinien sprawić, że gospodarze będą szczególnie trudni do zatrzymania. Czy zespół z Bazylei stać na wyeliminowanie finalisty tych rozgrywek sprzed dwóch lat? Odpowiedź poznamy we wtorek.









