Odważna próba pokazania prawdy o tym, co działo się w światku piłkarskim, gdy jeszcze liga angielska nie była produktem tak bliskim ideału, gdy nie grali w niej najlepsi na świecie, gdy murawy nie były tak równe, a stadiony przypominały rozpadający się obiekt X-lecia w Warszawie.
Opowieść Martina Kinga oraz Martina Knighta dopiero po dziewięciu latach od premiery trafia do polskich czytelników za sprawą wydawnictwa Trolsen Communicate. Przedstawia ona spisane wspomnienia dwóch kibiców Chelsea Londyn, będących z Klubem na dobre i na złe od kilku dekad, jeżdżących na wyjazdy i obserwujących piłkarzy z trybun Stamford Bridge.
Nie ujrzycie tutaj barwnego opisu spotkań piłkarskich, jakie na przestrzeni lat 60’, 70’, 80’ i 90’ rozegrali zawodnicy „The Blues” w europejskich pucharach, w pierwszej czy drugiej dywizji angielskiej. Martin King i Martin Knight opisują około-futbolowe środowisko, które przez media zostało obwołane średniowieczem, powrotem do zachowań prymitywnych i brutalnych czy wręcz skazało na banicję angielskie kluby z Pucharu Europy. Środowisko to, oprócz wspierania swojego zespołu gardłem i dbania o dumę boiskową, przede wszystkim zajmowało się trzymaniem reputacji wśród sobie podobnych chuliganów z całego kraju i Europy. Ich spotkania nie trwają 90 minut i na pewno nie dowiecie się, jaki był wynik, każda ze stron będzie wieścić swoje zwycięstwo.
Dla dwóch panów Martinów sława Klubu zależała od siły jego kibiców, siły którą mierzono na pięści, kopy w walce ulicznej i stadionowej. 30 lat doświadczeń obu autorów w poszukiwaniu adrenaliny w bójkach pomiędzy kibicami daje nam obraz światka o którym wielu z nas nie ma i nie miało pojęcia. Nie poznacie tu jednak wytłumaczenia, rozwiązania tego problemu dla zastraszonego społeczeństwa. Są oczywiście osobiste pretensje autorów do tych, którzy przyczynili się do ‘rozwoju’ chuliganerii w tamtym okresie, ale zapewniam, że każdy po lekturze tej książki wyrobi sobie własną opinię na temat całego zjawiska, które tak naprawdę nigdy nie zniknie. W Polsce wciąż się ma się (o zgrozo) bardzo dobrze.
Do tej pory, jeśli byliście ciekawi opisów ‘ustawek’, bijatyk i tym podobnych aktów przemocy, musieliście polegać na dziennikarskich opisach, nie raz i nie dwa przerysowanych tudzież będących takim samym środkiem nienawiści jak te bójki. Potrzebne jest potępienie dla takich zachowań, tym nie mniej szczery, niepohamowany opis tego, co się działo kiedyś w Anglii daje do myślenia nad wszelkimi przyczynami a pobudki Kinga i Knighta okazują się setki razy prostsze niż wszelkie socjologiczne rozprawy profesorów, które były i są wciąż przedstawiane. Choć momentami może wręcz odstraszać to jak pierwszy z tej dwójki opisuje różne środowiska etniczne, mniejszości to całość stanowi wreszcie prawdziwe oddanie tego, jaka była skala tego problemu w Anglii.
Dzięki wiernym opisom, przedstawieniu głównych postaci środowiska trybun Stamford Bridge, każdy ma okazję poznać odpowiedzialnych za wyjazdy w lidze, organizowanie bijatyk, nawet ich strategię, przypominającą zgromadzenia wodzów przed bitwą. Autorzy otwarcie przyznają się do strachu, jaki im towarzyszył przy walkach, ale również do buty, gdy już mogą stwierdzić, że są zwycięzcami czy też są bezpiecznie odgrodzeni przez policję. Wyjątkowymi momentami w książce są humorystyczne sytuacje, znane każdemu kibicowi piłki nożnej, bywalcowi stadionów jakiejkolwiek drużyny, czas spędzany w podróży, zdarzenia, rozmowy czy przyśpiewki, które są wymyślane na potrzeby chwili.










