W meczu 3. kolejki Ligi Narodów Holandia podejmie Polskę. Polacy muszą pokazać, że mecz z Belgią był wypadkiem przy pracy, jakkolwiek to nie brzmi po porażce 1:6. Nasza reprezentacja musi pokazać się lepiej i być może zrewanżować po porażkach w poprzedniej Lidze Narodów. Z tej okazji postanowiliśmy przybliżyć Wam trochę reprezentację Holandii.
Holandia ma za sobą dwa mecze w 3. edycji tych rozgrywek. Wyjazdową wygraną 4:1 z Belgia oraz zwycięstwo 2:1 nad Walią. Mecz z naszą reprezentacją zostanie rozegrany w Rotterdamie.
Poprzednie spotkania
Nasze reprezentacje spotkały się ostatnio stosunkowo niedawno. Rozegraliśmy między sobą dwa spotkania w 2. edycji Ligi Narodów w 2020 roku, gdy selekcjonerem jeszcze był Jerzy Brzęczek. Oba spotkania zostały przegrane przez naszą reprezentację, kolejno 0:1 i 1:2. Nie mieliśmy jednak w tych spotkaniach zbyt wiele do powiedzenia.
Ogółem w XXI wieku mierzyliśmy się trzy razy. Do wspomnianych spotkań doszedł jeszcze sparing przed Euro 2016 we Francji, przegrany przez naszą kadrę 1:2. Gole strzelali Janssen, Jędrzejczyk oraz Wijnaldum.
Łącznie rozegraliśmy z Holendrami 17 meczów. Trzy mecze wygraliśmy, sześć zakończyło się remisem, a osiem przegraliśmy. W bramkach jest 17-24 na korzyść Holendrów. Ostatnie spotkanie z kadrą „Oranje”, które nasza reprezentacja wygrała, odbyło się w 1979 roku. I to nie tak, że nie graliśmy tyle czasu. Od tamtego meczu graliśmy między sobą 10 razy. W tych spotkaniach przegraliśmy sześć razy i zremisowaliśmy cztery.
Rozmontowana Belgia i wygrana z Walią
W pierwszym spotkaniu tegorocznej Ligi Narodów Holandia mierzyła się z Belgią. Chyba każdy wie, jakim wynikiem zakończyło się to spotkanie. Reprezentacja Holandii w zasadzie konstruowała sobie okazje w podobny sposób co Belgowie w meczu z nami. Oczywiście w pierwszej połowie, bo w drugiej Belgia właściwie robiła z nami, co chciała.
Kluczem do pozamiatania „Czerwonych Diabłów” była dwójka mobilnych napastników. Steven Bergwijn oraz Memphis Depay. Właściwie też dużo pomogli Belgowie. Przy bramce na 1:0 De Jong podał piłkę do Bergwijna obok trzech nikogo niekryjących piłkarzy Belgii na kilka metrów po ziemi. Bergwijn miał czas, żeby się obrócić i uderzyć z dystansu. Tylko jeden belgijski zawodnik próbował do niego doskoczyć, ale był dużo spóźniony.












