16. starcie w historii spotkań reprezentacji Polski z Holandią rozpoczynało drugą edycję Ligi Narodów. Ta okazuje się przetarciem przed przełożonymi na 2021 rok mistrzostwami Europy. Kadra Jerzego Brzęczka przygotowania do turnieju zaczęła od przegranego starcia z reprezentacją Holandii. Czas sprawdzania, ogrywania, ale przede wszystkim selekcji kadry na turniej finałowy. Pierwsze 90 minut okresu przygotowawczego to czas nieudany niemal pod każdym względem.
Mecz o stawkę, co prawda wartą dość mało, ale z rywalem z najwyższej półki, z którym Polska nie jest w stanie wygrać od 41 lat. Pierwsze spotkanie reprezentacji Polski od dziesięciu miesięcy w zupełnie innym zestawieniu personalnym. Bez kapitana Roberta Lewandowskiego, ale za to z paroma debiutantami mającymi spore szanse na przyszłoroczne Euro.
Do boju przeciwko zawodnikom „Oranje” Jerzy Brzęczek posłał skład sprawdzony i na ten moment najmocniejszy. Zawodnika Bayernu Monachium zastąpił Krzysztof Piątek, a szansę na pierwszy mecz w kadrze od początku otrzymał Kamil Jóźwiak. Tym samym na ławce rezerwowej pozostali Arkadiusz Milik oraz Kamil Grosicki, którzy w drugiej części meczu pojawili się na murawie.
Świeża krew na skrzydłach, stare rozdanie w obronie
Na papierze wyglądało to tak jak zawsze. 4-2-3-1, z dwoma defensywnymi pomocnikami oraz Zielińskim za plecami napastnika. Główną niewiadomą miało być zestawienie na bokach obrony, jak i ataku. W pierwszej kwestii nie zmienia się nic, niestety. Po raz kolejny nominalny prawy obrońca zmuszony jest do gry na lewej stronie boiska. Pomimo obecności w kadrze Rybusa oraz Karbownika lewą stronę boiska nadal okupuje Bereszyński.
Z przodu góruje młodzież. Tak jak dziwić nie może obecność Szymańskiego, który ostatnimi spotkaniami w kadrze zdobył zaufanie Brzęczka, tak miejsce w składzie piłkarza Lecha Poznań oczywiste nie było. Zwłaszcza kiedy dzieje się to kosztem Kamila Grosickiego. Mimo tego decyzja w pełni rozsądna, bo kiedy sprawdzać, jak nie teraz?
Na nieszczęście reprezentacji Polski oraz młodych skrzydłowych ci przez większość czasu wykazywać musieli się w grze obronnej. Zarówno tam, jak i momentami w ofensywie częściej z inicjatywą wychodził Jóźwiak. Podobnie jak w klubie częste branie odpowiedzialności w grze na siebie to coś, co 22-latka może wyróżniać.











