Kolejna kolejka Primera Division nie przyniosła nam tylu niespodzianek jak te poprzednie. Zgodnie swoje mecze wygrały wszystkie trzy najlepsze drużyny.
Jako pierwsi swój mecz rozegrali „Królewscy”, mierząc się na wyjeździe z Malagą. Piłkarze prowadzeni przez Carlo Ancelottiego byli stroną przeważającą, lecz udało im się zwyciężyć zaledwie jedną bramką, którą mógł na swoim koncie zapisać najlepszy strzelec zespołu, Portugalczyk Cristiano Ronaldo. Włoski trener chciał przede wszystkim uzyskać w starciu z zespołem z Andaluzji odpowiedzieć na pytanie czy w końcówce sezonu będzie mógł liczyć na Isco. Hiszpan jednak kompletnie zawiódł w pojedynku ze swoją byłą drużyną i dał swojego przełożonemu do zrozumienia, że w najważniejszych starciach będzie musiał przygotować mu wygodne miejsce na ławce rezerwowych.

Tylko jedno trafienie oglądaliśmy także w meczu z udziałem Atletico, któremu zwycięstwo zapewnił niezawodny Diego Costa. Piłkarze „Rojiblanos” cały czas mimo niezbyt szerokiej kadry i bądź co bądź długiego sezonu cały czas zachowują świeżość. Gracze kierowani przed Diego Simeone mają przecież w zanadrzu jeszcze jeden ważny atut, w postaci mecz swoich dwóch głównych rywali w kolejnym weekendzie z La Liga. Nie oznacza to jednak, że mogą sobie już odliczać stratę do jednego z tych zespołów, gdyż sami będą musieli się ostro napracować, aby do swojego dorobku punktowego dopisać kolejne trzy oczka.
Ich rywalem w tym pojedynku będzie Betis Sevilla, który jak ryba wody potrzebuje kolejnych, bezcennych w walce o utrzymanie punktów. Gracze z Andaluzji z kolejki na kolejkę prezentują się coraz lepiej i wcale nie są na straconej pozycji w walce o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii. Polskich kibiców szczególnie może cieszyć coraz lepsza forma Damiena Perquisa, który już wszystko wskazuje na to, że zadomowił się w pierwszym składzie zespołu z Sevili i wysyła czytelny sygnał w kierunku selekcjonera Adama Nawałki.
Wracając do Gran Derbi, które czekać nas będzie w najbliższą niedzielę, to bardzo poważny sygnał w kierunku swoich rywali wysłała Barcelona. Podopieczni Gerardo Martino rozbili w pył Osasunę Pampeluna, aplikując jej aż siedem bramek. Hattricka ustrzelił Leo Messi, który z 371 bramkami został najlepszym strzelcem w historii „Blaugrany”. Trzeba jednak pamiętać, że ich rywale są niezwykle groźni tylko na El Sadar, a na wyjazdach bardzo często zdarza im się zbierać baty. Mimo wszystko ten wynik, a szczególnie liczba stworzonych sytuacji pozwala kibicom „Barcy” w optymistycznych humorach wyczekiwać „El Clasico”.










