Przed nami kolejne emocje związane z piłkarską Ligą Mistrzów. W środę rozegrane zostaną mecze w grupach A-D, a najciekawiej zapowiada się pojedynek w Dortmundzie, gdzie Borussia podejmie Real Madryt.
GRUPA A
FC Porto – Dynamo Kijów
Goście z Kijowa są jak na razie w nie najgorszej sytuacji. Co prawda w pierwszym meczu przegrali aż 1:4 z PSG, jednak w spotkaniu, które najbardziej ich interesowało, wygrali 2:0 przeciwko Dinamo Zagrzeb. To właśnie z zagrzebianami mają walczyć o zajęcie miejsca numer trzy w tabeli grupy A. Wydaje się, że zarówno PSG, jak i Porto są poza zasięgiem i kijowian, i zagrzebian. W środowym starciu faworytem również będą Portugalczycy, którzy znajdują się w bardzo dobrej dyspozycji. Przed trzema tygodniami pokonali na własnym stadionie paryżan, więc i po tej konfrontacji powinni dopisać sobie na swoje konto trzy oczka. Obydwa zespoły zagrają ze sobą w praktycznie najsilniejszych składach. W każdym razie żaden z trenerów nie musi martwić się problemami, które zrodziłyby się w ostatnich dniach. Potencjał FC Porto jest nieporównywalnie większy niż Dynama, dlatego każdy inny wynik niż zwycięstwo gospodarzy trzeba będzie rozpatrywać w kategoriach niespodzianki.
Dinamo Zagrzeb – Paris Saint-Germain
Również paryżanie ze Zlatanem na czele mają wielkie szanse na zwycięstwo (fot. psg.fr)
Po wspomnianej porażce paryżan z Porto ekipa Carlo Ancelottiego nie może pozwolić sobie na kolejną stratę punktów. W najbliższej kolejce mierzyć będzie się z teoretycznie najsłabszym zespołem w grupie, który w dwóch pierwszych meczach dwukrotnie przegrał w stosunku 0:2. Na pierwszy rzut oka taki rezultat w środowym pojedynku mógłby być najmniejszym wymiarem kary. PSG to jedyny faworyt – sami przedstawiciele francuskiego klubu zapewniają przecież, że Liga Mistrzów to rozgrywki niezmiernie ważne. Nic nie robią sobie z tego, że eksperci jakoś nie za bardzo są przekonani, czy PSG faktycznie może namieszać w europejskich rozgrywkach. Żeby o mieszaniu można było myśleć, trzeba najpierw przejść przez fazę grupową. W środowym spotkaniu Ancelotti nie będzie mógł skorzystać z usług kontuzjowanych Nene i Clementa Chantome’a. Wszystko wskazuje na to, że niedostępny będzie również Thiago Motta. Dinamo podejdzie do starcia z wicemistrzem Francji w najmocniejszym składzie i bez jakichkolwiek problemów, ale i absencje paryżan nie są przecież zbyt liczne. Obecność Nene byłaby bez wątpienia dobrą informacją, ale akurat PSG o siłę ofensywną to martwić się nie powinno. O ile porażka Porto z Dynamem Kijów byłaby niespodzianką, o tyle przegraną paryżan w Zagrzebiu trudno byłoby w ogóle jakkolwiek sklasyfikować.
Bez wątpienia jeden z najciekawiej zapowiadających się środowych meczów. Lider grupy B podejmie wicelidera. Londyńczykom w Lidze Mistrzów wiedzie się jak na razie całkiem dobrze, czego nie można powiedzieć o rozgrywkach ligowych. Tak czy owak, środowy mecz do łatwych należeć nie będzie. Nie tylko ze względu na jakość drużyny przeciwnej, ale i z powodu kontuzji. Arsene Wenger w dalszym ciągu nie może korzystać z takich piłkarzy, jak: Fabiański, Szczęsny, Rosicky, Abou Diaby, Oxlade-Chamberlain czy Kieran Gibbs. A to przecież nie koniec, bo niezdolni do gry są także Laurent Koscielny i Theo Walcott. Zdecydowanie mniej problemów ma ekipa z Gelsenkirchen, chociaż brak takich graczy jak Kyriakos Papadopoulos czy Julian Draxler może być odczuwalny. Wytypowanie zwycięzcy jest więc nie lada wyzwaniem. Za Arsenalem bez wątpienia przemawia atut własnego boiska, a także chęć niejakiego odbicia się po niezbyt udanych występach z ostatnich kilku tygodni. „The Gunners” w lidze tracą już dziesięć punktów do lidera i powoli chyba zaczynają słabnąć nadzieje na walkę o mistrzostwo. W zgoła odmiennej sytuacji są goście, którzy na Emirates Stadium przyjadą w szampańskich nastrojach po pokonaniu w derbowym spotkaniu Borussii Dortmund – i to na Signal Iduna Park!
Montpellier – Olympiakos
Malaga przed historycznym meczem (fot. Marca.com)
W ekipie mistrza Francji bez zmian. Montpellier w dalszym ciągu nie może odnaleźć formy z poprzedniego sezonu i zapowiedzi o twardej walce w Lidze Mistrzów mogą zostać włożone między bajki. Francuskiej drużynie może nie zostać nawet walka o trzecie miejsce w grupie, które zapewniłoby grę wiosną w Lidze Europy. Również Olympiakos nie spisuje się jednak na miarę oczekiwań. Wydaje się, że pierwsze i drugie miejsce w grupie B są już zarezerwowane, dlatego między Montpellier a Olympiakosem powinna rozegrać się walka o Ligę Europy. Pierwsza runda już w środę. Kto kogo wypunktuje? Trudne pytanie. Goście z Pireusu zdecydowanie lepiej spisują się w rozgrywkach ligowych, a porażek z Schalke i Arsenalem na pewno nie trzeba się wstydzić. Wiele zależeć będzie od gospodarzy – jeśli mistrz Francji myśli o odbiciu się od dna, to nadszedł najbardziej odpowiedni moment. Pokonanie greckiego przeciwnika sprawi, że ten będzie musiał odrobić aż czteropunktową stratę. Jest o co walczyć, zwłaszcza że problemy leżą tylko i wyłącznie w głowach piłkarzy.
GRUPA C
Zenit Sankt-Petersburg – Anderlecht Bruksela
Jeśli Zenit nie chce stać się pośmiewiskiem całej Europy, powinien swój środowy mecz wygrać. Najpierw upokorzenie w spotkaniu przeciwko Maladze, później porażka z Milanem… Nie wygląda to najlepiej. Rosjanie wydali mnóstwo pieniędzy, a po dwóch kolejkach fazy grupowej nie łapią się nawet do gry w Lidze Europy. W lidze też droga nie jest usłana różami. Zenit ciuła co prawda kolejne punkty, ale nie prezentuje poziomu, który mógłby zagwarantować mu nawiązanie walki z najlepszymi w Europie. Do tej grupy nie należy jednak Anderlecht, któremu – bądź co bądź – trzeba oddać, iż zdołał wywieźć punkt z San Siro. To nic, że Milan w tym sezonie koło formy to nawet nie stał. W każdym razie nadszedł chyba czas na to, by gospodarze zdobyli swoje pierwsze punkty w Lidze Mistrzów. I nie chodzi tu o marny punkcik, ale o pełną pulę. Brukselczycy przyjadą do Petersburga w najmocniejszym składzie i choć skóry tanio nie sprzedadzą, to o zwycięstwo będzie im bardzo trudno. Zenit też nie ma na co narzekać, oprócz jakichkolwiek możliwych konfliktów wewnętrznych. Jeśli Hulki i Witsel zaczną grać na maksimum swoich możliwości, wszystko może wrócić do normy.
Malaga – AC Milan
Tevez i Aguero rozmontują obronę Ajaksu? (fot. skysports.com)
Gdyby tylko mediolańczycy byli w jako takiej formie, przygotowywalibyśmy się na wielki spektakl. Niewykluczone, że i tak go obejrzymy, o ile podopieczni Massimiliano Allegriego spróbują chociaż zaatakować świetną w tym sezonie Malagę. Andaluzyjczycy w sposób absolutnie niepozostawiający złudzeń brną przez kolejne spotkania i zostawiają w tyle swoich rywali. O sytuacji Milanu powiedziano w ostatnim czasie chyba wszystko. „Rossoneri” na pewno nie przyjadą na Półwysep Iberyjski w roli faworyta. Można powiedzieć, że remis będzie dla nich bardzo dobrym wynikiem, zwłaszcza że Manuel Pellegrini nie ma żadnych nowych zmartwień. W dalszym ciągu lista kontuzjowanych zawodników jest dość długa, ale Chilijczyk znakomicie sobie z tą trudną sytuacją poradził. Zmiennicy dla Baptisty, Toulalana, Monreala czy Sancheza spisują się wybornie, dzięki czemu kibice „Los Boquerones” śpią spokojnie. Milan zaś przyjedzie na La Rosaleda bez takich graczy, jak: Robinho, Mesbah, Strasser, Didać czy Muntari. Do kadry ma zostać włączony za to Alexandre Pato, jednak mało prawdopodobne jest to, by Brazylijczyk miał zagrać przeciwko trzeciej drużynie Primera Division od pierwszej minuty.
GRUPA D
Ajax Amsterdam – Manchester City
Czas na grupę D i chyba największe emocje. Trzeba przyznać, że grupa śmierci jak na razie nie rozczarowuje. Podobnie powinno być i w tej kolejce. Ajax będzie bowiem liczył na swoje pierwsze punkty w tych rozgrywkach, podczas gdy goście z Manchesteru są absolutnie zmuszeni do sięgnięcia po trzy punkty. Nikt na Etihad Stadium nie wyobraża sobie, by „The Citizens” po raz drugi z rzędu mieli pożegnać się z Champions League na etapie fazy grupowej. Manchester uda się jednak do Holandii bez kilku ważnych graczy. Roberto Mancini przy ustalaniu składu nie będzie mógł myśleć o pomocy ze strony takich zawodników, jak: David Silva, Javi Garcia, Maicon czy Jack Rodwell. W zespole gospodarzy braknie co prawda Sigthorssona, Enoha czy Boilesena, ale raczej nie są to absencje, które spędzają sen z powiek Franka De Boera. Jeśli Holender dobrze odrobił pracę domową i uważnie przyjrzał się swojemu przeciwnikowi, to amsterdamczycy wcale nie muszą być na straconej pozycji. Wszak Manchester City zarówno przeciwko Realowi Madryt, jak i Borussii Dortmund niczego wielkiego nie pokazał. Zwłaszcza mecz z Lewandowskim i spółką udowodnił, że mistrz Anglii jest jak najbardziej do ogrania.
Borussia Dortmund – Real Madryt
Na sam koniec absolutny hit trzeciej serii gier i mecz, który polskich kibiców interesuje chyba najbardziej – pojedynek mistrza Niemiec z mistrzem Hiszpanii. W drużynie Borussii zabraknie co prawda kontuzjowanego Kuby Błaszczykowskiego, ale i tak będzie co oglądać. Obydwie ekipy w ogóle przystąpią do tego spotkania mocno osłabione, ale pozostaje mieć nadzieję, że i tak stworzą widowisko na miarę europejskiego klasyku. Jürgen Klopp nie będzie mógł skorzystać z usług Mario Goetzego, Ilkaya Gundogana i Marcela Schmelzera. Niemiecki trener w ostatnim ligowym starciu z Schalke 04 próbował łatać dziury zmianą ustawienia na 3-5-2, jednak nie okazało się to dobrym posunięciem. Porażka w derbach to nie najlepszy prognostyk przed meczem z Realem, który powoli odzyskuje chyba swoją tożsamość z poprzedniego sezonu. W sobotnim spotkaniu z Celtą nie zagrał oczywiście porywająco, ale ten mecz po prostu miał zostać wygrany najmniejszym nakładem sił. Jose Mourinho bowiem również nie ma ciekawej sytuacji w obronie. Przeciwko BVB nie będą mogli zagrać Marcelo, Coentrao i Arbeloa. Po raz kolejny otwiera to drzwi do wyjściowego składu Michaelowi Essienowi, który może zostać ustawiony na lewej stronie defensywy. Z urazem boryka się także Sami Khedira, którego zastąpi prawdopodobnie Luka Modrić. Wydaje się, że absencje w obydwu zespołach w miarę się równoważą, choć nieobecność Kuby Błaszczykowskiego bez wątpienia będzie widoczna – trzeba przyznać, że reprezentant Polski był w tym sezonie w doskonałej formie. Pytanie, jak spisze się pozostała dwójka Polaków. Dla Roberta Lewandowskiego będzie to doskonały sprawdzian – zagrać przeciwko takim graczom jak Ramos czy Pepe. Łukasz Piszczek musi z kolei udowodnić, że nie traci formy, bo ostatnimi czasy z jego dyspozycją bywało niestety różnie.
Tvp zdecydowalo sie transmitowac spotkanie Borussi z
Realem. Wybor, wiadomo czym byl podyktowany… Mamy 3
zawodnikow w niemieckiej druzynie i nastala
borussiomania. Ja wolalbym zobaczyc mecz Arsenalu z
Shalke, ale nici z tego. To lekka dyskryminacja
kibicow innych druzyn , poniewaz ostatnio to mecz BVB
byl transmitowany. To taka moja mala uwaga. Poza tym
w obydwu tych spotkaniach adrenaliny nie powinno
zabraknac.
~
~ole!
Jeżeli chcesz oglądać mecz Arsenal-Schalke,
radzę:
a) będzie transmitowany na którymś z kanałów
n
b) poszukaj na onet.sport-tam za oglądanie meczu
się płaci i trzeba mieć polskie IP.
c) poszukaj transmisji za darmo w internecie w
słabszej jakości.
~
~Biker
Dzieki za tresciwe info i pomoc. Ciekawe jak dzis
Kanonierzy zagraja , bo te kontuzje i problemy moga
martwic. Pozdro !
~
~qla
jebac slaba borusje?!
S
szwajc1212
Nie wiem kto będzie komentował mecz BVB z Realem
hmm ale jeśli Jacek Laskowski będzie nawoływał do
tego żeby Ronaldo odpowiedział Messiemu na
trafienia ligowe bo inaczej nie dostanie złotej
piłki to padnę na ryj i się nakryję kopytami :D !
~
~jgmpag
nie bedzie hit z udzialem polskiej borussi tylko
blamaz polskiej borussi
~
~nieznajomy88888
Kurde, ciekawych spotkań nie brakuje: chociażby
Arsenal-Schalke,Malaga-Milan czy Ajax-City. A oni
drugi raz z rzędu „Polussię” puszczają. Nie no
sorry, jestem dumny z moich rodaków, ale interesują
mnie inne spotkania, a Polska tylko „BeFałBe” i
„BeFałBe”. A najgorsze było, że gdzieś w
wiadomościach sportowych słyszałem „Życzymy
Lewandowskiemu strzelenia gola, a Piszczkowi wielu
udanych interwencji”. Po co to zamieszanie? Jak to
określił Biker „dyskryminacja innych drużyn.
Życzę Borussi (nie obrażając nikogo) solidnego
kopniaka od Realu, a może nawet rozgromienia, żeby
ściągnąć komentatorów na ziemię.
~
~ole!
Ja oglądam i tak Borussię, ale tylko po to, żeby
zobaczyć Di Marię na obronie.
~
~szfajc
mam nadzieje ze bvb przegrajom z wjelkim srealem
~
~niepwoiem
mam pytanko na jakim kanale mecz będzie
~
~ppp
haha nie rozsmieszajcie mnie. dzis wielki hit
borussia real a wy o jakis meczach arsenalu, milanu.
i bardzo dobrze ze pokazuja znow bvb bo to jest
mistrzostwo swiata ogladac polakow walczacych w lm z
wielkim realem. to jest obowiazek polskiego kibica
ogladac ten mecz.
~
~ole!
Na TVP1 będzie
~O
~szfajc ole!
Mierna podróbki.
~S
~ole! szfajc
Podróbki-podróbki
~O
~szfajc ole! ole!
Podróbka oczywiście.
~
~Bertho
Moim marzeniem jest GANGBANG z Ronaldo Ramosem i
Khedira
HALA MADRID
Dzis pewna wygrana 3:0
~
~Bertho
Polaczki z bvb szykujcie sie na baty
wszystkie niemieckie druzyny to LAMUSY a ty BIKER nie
zartuj z meczykiem tego slabiutkiego arsenalu
~
~Biker
Na poczatek pytanie… Czy to Ty czy Twoja podszywka
, bo ja juz nie wiem z kim mam do czynienia. Slaby
Arsenal ? Ja kibicuje ekipom ktore lubie a nie bo sa
na topie.
~
~Bertho
To ja.Z calym szacunkiem ale w tym sezonie arsenal
bedzie mial problem osiagnac miejsce pucharowe
~
~Bertho
A co do tvp to ten mecz jest pokazywany tylko dlatego
ze wygral w glosowaniu kibicow i dobrze bo w tej
kolecje to jest zdecydowanie najciekawszy mecz
~
~Biker
No coz zobaczymy jak bedzie… Wiesz z ta Borussia to
juz lekka przesada , bo tvp , eurosport 2 , tvp sport
ja , eksploatuje , . Tobie sie nie dziwie ze Real
chcesz obejrzec…wkoncu kibic jestes. A o Arsenal
niech Cie glowa nie boli…poradza sobie a jak sie
nie uda to swiat sie nie zawali :-)
~
~Biker
Kibice wybrali , to niech sie dzieje ich wola.
Napewno to spotkanie swoj poziom bedzie mialo – nie
mam zadnych watpliwosci. Mam nadzieje ze w Twojej
ekipie Essiena na murawie zobacze.
~
~kozakando
AAAAAAAAAAAAAAAAaa krwa robercik gol!!!!
~
~ribery
druzyny niemieckie to lamusy a jakos nawet ta slaba
borussia leje ten smieszny sreal a gdzie tu dopiero
bayern . mia san mia . pozdro dla kibicow bayernu
Dodaj komentarz
Przed nami kolejne emocje związane z piłkarską Ligą Mistrzów. W środę rozegrane zostaną mecze w grupach A-D, a najciekawiej zapowiada się pojedynek w Dortmundzie, gdzie Borussia podejmie Real Madryt.
GRUPA A
FC Porto – Dynamo Kijów
Goście z Kijowa są jak na razie w nie najgorszej sytuacji. Co prawda w pierwszym meczu przegrali aż 1:4 z PSG, jednak w spotkaniu, które najbardziej ich interesowało, wygrali 2:0 przeciwko Dinamo Zagrzeb. To właśnie z zagrzebianami mają walczyć o zajęcie miejsca numer trzy w tabeli grupy A. Wydaje się, że zarówno PSG, jak i Porto są poza zasięgiem i kijowian, i zagrzebian. W środowym starciu faworytem również będą Portugalczycy, którzy znajdują się w bardzo dobrej dyspozycji. Przed trzema tygodniami pokonali na własnym stadionie paryżan, więc i po tej konfrontacji powinni dopisać sobie na swoje konto trzy oczka. Obydwa zespoły zagrają ze sobą w praktycznie najsilniejszych składach. W każdym razie żaden z trenerów nie musi martwić się problemami, które zrodziłyby się w ostatnich dniach. Potencjał FC Porto jest nieporównywalnie większy niż Dynama, dlatego każdy inny wynik niż zwycięstwo gospodarzy trzeba będzie rozpatrywać w kategoriach niespodzianki.
Dinamo Zagrzeb – Paris Saint-Germain
Również paryżanie ze Zlatanem na czele mają wielkie szanse na zwycięstwo (fot. psg.fr)
Po wspomnianej porażce paryżan z Porto ekipa Carlo Ancelottiego nie może pozwolić sobie na kolejną stratę punktów. W najbliższej kolejce mierzyć będzie się z teoretycznie najsłabszym zespołem w grupie, który w dwóch pierwszych meczach dwukrotnie przegrał w stosunku 0:2. Na pierwszy rzut oka taki rezultat w środowym pojedynku mógłby być najmniejszym wymiarem kary. PSG to jedyny faworyt – sami przedstawiciele francuskiego klubu zapewniają przecież, że Liga Mistrzów to rozgrywki niezmiernie ważne. Nic nie robią sobie z tego, że eksperci jakoś nie za bardzo są przekonani, czy PSG faktycznie może namieszać w europejskich rozgrywkach. Żeby o mieszaniu można było myśleć, trzeba najpierw przejść przez fazę grupową. W środowym spotkaniu Ancelotti nie będzie mógł skorzystać z usług kontuzjowanych Nene i Clementa Chantome’a. Wszystko wskazuje na to, że niedostępny będzie również Thiago Motta. Dinamo podejdzie do starcia z wicemistrzem Francji w najmocniejszym składzie i bez jakichkolwiek problemów, ale i absencje paryżan nie są przecież zbyt liczne. Obecność Nene byłaby bez wątpienia dobrą informacją, ale akurat PSG o siłę ofensywną to martwić się nie powinno. O ile porażka Porto z Dynamem Kijów byłaby niespodzianką, o tyle przegraną paryżan w Zagrzebiu trudno byłoby w ogóle jakkolwiek sklasyfikować.
GRUPA B
Arsenal Londyn – Schalke 04
Bez wątpienia jeden z najciekawiej zapowiadających się środowych meczów. Lider grupy B podejmie wicelidera. Londyńczykom w Lidze Mistrzów wiedzie się jak na razie całkiem dobrze, czego nie można powiedzieć o rozgrywkach ligowych. Tak czy owak, środowy mecz do łatwych należeć nie będzie. Nie tylko ze względu na jakość drużyny przeciwnej, ale i z powodu kontuzji. Arsene Wenger w dalszym ciągu nie może korzystać z takich piłkarzy, jak: Fabiański, Szczęsny, Rosicky, Abou Diaby, Oxlade-Chamberlain czy Kieran Gibbs. A to przecież nie koniec, bo niezdolni do gry są także Laurent Koscielny i Theo Walcott. Zdecydowanie mniej problemów ma ekipa z Gelsenkirchen, chociaż brak takich graczy jak Kyriakos Papadopoulos czy Julian Draxler może być odczuwalny. Wytypowanie zwycięzcy jest więc nie lada wyzwaniem. Za Arsenalem bez wątpienia przemawia atut własnego boiska, a także chęć niejakiego odbicia się po niezbyt udanych występach z ostatnich kilku tygodni. „The Gunners” w lidze tracą już dziesięć punktów do lidera i powoli chyba zaczynają słabnąć nadzieje na walkę o mistrzostwo. W zgoła odmiennej sytuacji są goście, którzy na Emirates Stadium przyjadą w szampańskich nastrojach po pokonaniu w derbowym spotkaniu Borussii Dortmund – i to na Signal Iduna Park!
Montpellier – Olympiakos
Malaga przed historycznym meczem (fot. Marca.com)
W ekipie mistrza Francji bez zmian. Montpellier w dalszym ciągu nie może odnaleźć formy z poprzedniego sezonu i zapowiedzi o twardej walce w Lidze Mistrzów mogą zostać włożone między bajki. Francuskiej drużynie może nie zostać nawet walka o trzecie miejsce w grupie, które zapewniłoby grę wiosną w Lidze Europy. Również Olympiakos nie spisuje się jednak na miarę oczekiwań. Wydaje się, że pierwsze i drugie miejsce w grupie B są już zarezerwowane, dlatego między Montpellier a Olympiakosem powinna rozegrać się walka o Ligę Europy. Pierwsza runda już w środę. Kto kogo wypunktuje? Trudne pytanie. Goście z Pireusu zdecydowanie lepiej spisują się w rozgrywkach ligowych, a porażek z Schalke i Arsenalem na pewno nie trzeba się wstydzić. Wiele zależeć będzie od gospodarzy – jeśli mistrz Francji myśli o odbiciu się od dna, to nadszedł najbardziej odpowiedni moment. Pokonanie greckiego przeciwnika sprawi, że ten będzie musiał odrobić aż czteropunktową stratę. Jest o co walczyć, zwłaszcza że problemy leżą tylko i wyłącznie w głowach piłkarzy.
GRUPA C
Zenit Sankt-Petersburg – Anderlecht Bruksela
Jeśli Zenit nie chce stać się pośmiewiskiem całej Europy, powinien swój środowy mecz wygrać. Najpierw upokorzenie w spotkaniu przeciwko Maladze, później porażka z Milanem… Nie wygląda to najlepiej. Rosjanie wydali mnóstwo pieniędzy, a po dwóch kolejkach fazy grupowej nie łapią się nawet do gry w Lidze Europy. W lidze też droga nie jest usłana różami. Zenit ciuła co prawda kolejne punkty, ale nie prezentuje poziomu, który mógłby zagwarantować mu nawiązanie walki z najlepszymi w Europie. Do tej grupy nie należy jednak Anderlecht, któremu – bądź co bądź – trzeba oddać, iż zdołał wywieźć punkt z San Siro. To nic, że Milan w tym sezonie koło formy to nawet nie stał. W każdym razie nadszedł chyba czas na to, by gospodarze zdobyli swoje pierwsze punkty w Lidze Mistrzów. I nie chodzi tu o marny punkcik, ale o pełną pulę. Brukselczycy przyjadą do Petersburga w najmocniejszym składzie i choć skóry tanio nie sprzedadzą, to o zwycięstwo będzie im bardzo trudno. Zenit też nie ma na co narzekać, oprócz jakichkolwiek możliwych konfliktów wewnętrznych. Jeśli Hulki i Witsel zaczną grać na maksimum swoich możliwości, wszystko może wrócić do normy.
Malaga – AC Milan
Tevez i Aguero rozmontują obronę Ajaksu? (fot. skysports.com)
Gdyby tylko mediolańczycy byli w jako takiej formie, przygotowywalibyśmy się na wielki spektakl. Niewykluczone, że i tak go obejrzymy, o ile podopieczni Massimiliano Allegriego spróbują chociaż zaatakować świetną w tym sezonie Malagę. Andaluzyjczycy w sposób absolutnie niepozostawiający złudzeń brną przez kolejne spotkania i zostawiają w tyle swoich rywali. O sytuacji Milanu powiedziano w ostatnim czasie chyba wszystko. „Rossoneri” na pewno nie przyjadą na Półwysep Iberyjski w roli faworyta. Można powiedzieć, że remis będzie dla nich bardzo dobrym wynikiem, zwłaszcza że Manuel Pellegrini nie ma żadnych nowych zmartwień. W dalszym ciągu lista kontuzjowanych zawodników jest dość długa, ale Chilijczyk znakomicie sobie z tą trudną sytuacją poradził. Zmiennicy dla Baptisty, Toulalana, Monreala czy Sancheza spisują się wybornie, dzięki czemu kibice „Los Boquerones” śpią spokojnie. Milan zaś przyjedzie na La Rosaleda bez takich graczy, jak: Robinho, Mesbah, Strasser, Didać czy Muntari. Do kadry ma zostać włączony za to Alexandre Pato, jednak mało prawdopodobne jest to, by Brazylijczyk miał zagrać przeciwko trzeciej drużynie Primera Division od pierwszej minuty.
GRUPA D
Ajax Amsterdam – Manchester City
Czas na grupę D i chyba największe emocje. Trzeba przyznać, że grupa śmierci jak na razie nie rozczarowuje. Podobnie powinno być i w tej kolejce. Ajax będzie bowiem liczył na swoje pierwsze punkty w tych rozgrywkach, podczas gdy goście z Manchesteru są absolutnie zmuszeni do sięgnięcia po trzy punkty. Nikt na Etihad Stadium nie wyobraża sobie, by „The Citizens” po raz drugi z rzędu mieli pożegnać się z Champions League na etapie fazy grupowej. Manchester uda się jednak do Holandii bez kilku ważnych graczy. Roberto Mancini przy ustalaniu składu nie będzie mógł myśleć o pomocy ze strony takich zawodników, jak: David Silva, Javi Garcia, Maicon czy Jack Rodwell. W zespole gospodarzy braknie co prawda Sigthorssona, Enoha czy Boilesena, ale raczej nie są to absencje, które spędzają sen z powiek Franka De Boera. Jeśli Holender dobrze odrobił pracę domową i uważnie przyjrzał się swojemu przeciwnikowi, to amsterdamczycy wcale nie muszą być na straconej pozycji. Wszak Manchester City zarówno przeciwko Realowi Madryt, jak i Borussii Dortmund niczego wielkiego nie pokazał. Zwłaszcza mecz z Lewandowskim i spółką udowodnił, że mistrz Anglii jest jak najbardziej do ogrania.
Borussia Dortmund – Real Madryt
Na sam koniec absolutny hit trzeciej serii gier i mecz, który polskich kibiców interesuje chyba najbardziej – pojedynek mistrza Niemiec z mistrzem Hiszpanii. W drużynie Borussii zabraknie co prawda kontuzjowanego Kuby Błaszczykowskiego, ale i tak będzie co oglądać. Obydwie ekipy w ogóle przystąpią do tego spotkania mocno osłabione, ale pozostaje mieć nadzieję, że i tak stworzą widowisko na miarę europejskiego klasyku. Jürgen Klopp nie będzie mógł skorzystać z usług Mario Goetzego, Ilkaya Gundogana i Marcela Schmelzera. Niemiecki trener w ostatnim ligowym starciu z Schalke 04 próbował łatać dziury zmianą ustawienia na 3-5-2, jednak nie okazało się to dobrym posunięciem. Porażka w derbach to nie najlepszy prognostyk przed meczem z Realem, który powoli odzyskuje chyba swoją tożsamość z poprzedniego sezonu. W sobotnim spotkaniu z Celtą nie zagrał oczywiście porywająco, ale ten mecz po prostu miał zostać wygrany najmniejszym nakładem sił. Jose Mourinho bowiem również nie ma ciekawej sytuacji w obronie. Przeciwko BVB nie będą mogli zagrać Marcelo, Coentrao i Arbeloa. Po raz kolejny otwiera to drzwi do wyjściowego składu Michaelowi Essienowi, który może zostać ustawiony na lewej stronie defensywy. Z urazem boryka się także Sami Khedira, którego zastąpi prawdopodobnie Luka Modrić. Wydaje się, że absencje w obydwu zespołach w miarę się równoważą, choć nieobecność Kuby Błaszczykowskiego bez wątpienia będzie widoczna – trzeba przyznać, że reprezentant Polski był w tym sezonie w doskonałej formie. Pytanie, jak spisze się pozostała dwójka Polaków. Dla Roberta Lewandowskiego będzie to doskonały sprawdzian – zagrać przeciwko takim graczom jak Ramos czy Pepe. Łukasz Piszczek musi z kolei udowodnić, że nie traci formy, bo ostatnimi czasy z jego dyspozycją bywało niestety różnie.