Przed nami kolejna porcja wrażeń związana z rozgrywkami Ligi Mistrzów. W środę grać będą grupy A-D, w których dojdzie do spotkania Manchesteru City z Borussią Dortmund. To bez wątpienia hit drugiej kolejki Champions League.
Grupa A
FC Porto – Paris Saint-Germain
W grupie A czeka nas pojedynek dwóch ekip, które bardzo dobrze rozpoczęły rozgrywki Ligi Mistrzów. Porto pokonało na wyjeździe Dinamo Zagrzeb 2:0, a PSG nie dało szans Dynamu Kijów w jego debiucie w tych elitarnych rozgrywkach. W środowym meczu w roli faworytów trzeba stawiać gości. Będzie to idealna konfrontacja na uświadomienie, czy paryżanie rzeczywiście mogą mieć szanse w tegorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Porto nie jest obecnie europejskim gigantem, ale pojedynek na Estadio de Dragao na pewno do łatwych należeć nie będzie. Portugalczycy podejdą do spotkania wzmocnieni powrotami Silvestre’a Vareli i Rolando, który w pierwszym spotkaniu musiał pauzować za czerwoną kartkę jeszcze z poprzedniego sezonu. Do wyjściowego składu PSG powrócą z kolei Ezequiel Lavezzi i Clement Chantome. Ten pierwszy wyleczył już kontuzję, drugiego zaś dotyczy taka sama sytuacja jak Rolando. Gotowy do gry jest również Jeremy Menez, ale Carlo Ancelotti da prawdopodobnie jeszcze odpocząć swojemu podopiecznemu, mając na względzie, iż w najbliższy weekend Paris Saint-Germain rozegra ligowy mecz z przeciwko Marsylii. Jako że obydwie ekipy typowane są na kandydatów do wyjścia z tej grupy, bardzo prawdopodobny w tym pojedynku jest remis, z którego bez wątpienia zarówno jedni, jak i drudzy powinni być zadowoleni.
Dynamo Kijów – Dinamo Zagrzeb
Wojciech Szczęsny ciągle kontuzjowany (fot. Skysports.com)
W Kijowie rozpocznie się walka o prawo gry w Lidze Europy. Niby nie powinniśmy skreślać szans tych drużyn na awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów, jednak jakoś trudno wyobrazić sobie, by Porto czy PSG miały tę walkę przegrać. Jeśli chodzi o sam pojedynek ukraińsko-chorwacki, to akurat w środę atut własnego boiska każe sądzić, że to wschodnie Dynamo będzie górą. Za kijowianami przemawia również bardzo dobra forma. Podopieczni Ołeha Błochina mają na swoim koncie osiem zwycięstw w ostatnich dziesięciu ligowych spotkaniach. Niedużo gorsi są jednak Chorwaci, którzy mają na swoim koncie tylko jedną wygraną mniej. Wydaje się jednak, że siła ofensywna Ukraińców odegra w środowy wieczór kluczową rolę. W znakomitej dyspozycji jest Brown Ideye, któremu pomagają ponadto Ołeh Husiew, Andrij Jarmolenko i Niko Kranjcar. Ten ostatni w ośmiu ligowych meczach zdobył cztery gole. Zarówno Dynamo Kijów, jak i Dinamo Zagrzeb podejdzie do spotkania bez żadnych problemów kadrowych. Wszyscy najlepsi zawodnicy są cali i zdrowi i nic nie stoi na przeszkodzie, aby stoczyli walkę o komplet punktów. Jeśli gospodarze utrzymają niedawną dyspozycję i skuteczność, to oni powinni cieszyć się ze zwycięstwa.
Londyńczycy po przegranych derbach z Chelsea Londyn powalczą o kolejne trzy punkty w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Wygrana na wyjeździe z Montpellier to bardzo dobry start, ale teraz trzeba udowodnić swoją siłę na własnym stadionie. Na Emirates Stadium przyjedzie Olympiakos, który faworytem tego meczu na pewno nie będzie, ale Greków nie można też spisywać na straty. Ekipa z Pireusu zajmuje w greckiej Super League pierwsze miejsce z kompletem punktów po pięciu rozegranych kolejkach. Wszyscy doskonale wiemy, że Arsenalowi tak dobrze w lidze się nie wiedzie, choć ostatnia porażka była dopiero pierwszą w Premier League. W dodatku po wspomnianym meczu z „The Blues” Arsene Wenger stracił kolejnego zawodnika. Kontuzji nabawił się bowiem Abou Diaby i dołączy do nieobecnych Tomasa Rosicky’ego i Bacary’ego Sagny. Niezdolni do gry w dalszym ciągu są również dwaj polscy bramkarze – Łukasz Fabiański i Wojciech Szczęsny – dlatego między słupkami po raz kolejny wystąpi Vito Mannone. Jeśli chodzi o gości, to Leonardo Jardim zabierze na Wyspy Brytyjskie wszystkich swoich najlepszych zawodników, ale podobnie było przed dwoma tygodniami w spotkaniu z Schalke. Niemiecka drużyna i tak okazała się lepsza od swojego rywala.
Schalke 04 – Montpellier
Pojedynek dwóch przegranych ekip z pierwszej kolejki. Faworyt? Zdecydowanie gospodarze, którzy z bardzo dobrej strony pokazują się jak dotychczas w Bundeslidze. Z kolei o ligowej formie nie można nic dobrego powiedzieć, jeśli chodzi o gości z Francji. Zeszłoroczny mistrz nie przypomina drużyny sprzed roku i jak na razie zajmuje dopiero trzynaste miejsce w tabeli. Nie dość, że forma nie sprzyja, to i szczęścia brak. Trener Rene Girard będzie miał sporo problemów z zestawieniem formacji obrony swojej drużyny. W ostatnim meczu ligowym kontuzji nabawił się bowiem Cyril Jeunechamp i jest mało prawdopodobne, aby był w stanie zagrać przeciwko Schalke. W dodatku na jednym z treningów kontuzji doznał inny defensor, Henri Bedimo. W całkowicie innej sytuacji jest Huub Stevens. Szkoleniowiec Schalke na mecz z Montpellier odzyska dwóch zawodników, którzy uporali się już z kontuzjami, ale prawdopodobnie nie skorzysta z nich od pierwszej minuty, ponieważ podczas ich nieobecności bardzo dobre zawody rozgrywali zmiennicy. Jedynym zmartwieniem może być brak Jeffersona Farfana, który nie jest jeszcze w pełni sprawny i nikt nie będzie chciał ryzykować jego zdrowia. Mimo to ekipa z Gelsenkirchen powinna poradzić sobie z francuskim przeciwnikiem, który ciągle nie odnalazł jeszcze formy z poprzedniego sezonu.
Grupa C
Zenit Sankt-Petersburg – AC Milan
Pojedynek Zenitu z Milanem zapowiada się niezwykle ciekawie. Niestety, bynajmniej nie z powodu tego, że obydwie ekipy są w znakomitej dyspozycji. Wręcz odwrotnie – ani jedna, ani druga nie prezentuje jeszcze pełni swoich umiejętności i dopiero szuka najlepszej formy. Wygrana w takim meczu byłaby znakomitą odskocznią. Gospodarze po dziesięciu kolejkach rosyjskiej Premier Ligi zajmują siódme miejsce z osiemnastoma punktami. Goście po sześciu meczach w Serie A są na jedenastej lokacie z siedmioma oczkami na koncie. To właśnie „Rossoneri” pogrążeni są w zdecydowanie większym kryzysie, z którego niełatwo będzie im się wykaraskać. Włosi przyjadą do Rosji na pewno bez kontuzjowanego Alexandre’a Pato. Pod znakiem zapytania stoją również występy Sulleya Muntariego i Mathieu Flaminiego. Ciekawe, jaki skład pośle do boju Massimiliano Allegri, który doskonale zdaje sobie sprawę, że w weekend czeka go derbowy pojedynek z Interem Mediolan. Nie mniej interesująca sytuacja jest w Sankt Petersburgu. Po porażce 0:3 z Malagą nikt nie dopuszcza myśli o kolejnej stracie punktów, zwłaszcza że w pełni sił są Axel Witsel i Hulk. Do pierwszego zespołu powrócili już także Igor Denisow i Aleksandr Kierżakow. Zenit pozostaje ciągle bez Danny’ego, który kilka miesięcy temu zerwał więzadła w kolanie. Jeśli Rosjanie zagrają tak jak przed dwoma tygodniami, raczej nie będą mogli liczyć na zwycięstwo, nawet przeciwko słabemu ostatnio Milanowi. Zarówno Zenit, jak i Milan podejdą do starcia w praktycznie najsilniejszych składach i będą miały szansę odbudowania swojej formy.
Anderlecht Bruksela – Malaga
Czy skazywany na pożarcie w grupie C Anderlecht zagra wyżej notowanym rywalom na nosie? Na razie wykorzystał niemoc Milanu i wywiózł z San Siro jeden punkt. Teraz czeka go pojedynek na własnym obiekcie, co jest bez wątpienia atutem, ale przeciwko zdecydowanie trudniejszemu rywalowi. Mowa o Maladze, która zaskakuje europejski futbol. Drużyna Manuela Pellegriniego dwa tygodnie temu rozbiła w pył Zenit Sankt-Petersburg, a w lidze hiszpańskiej zajmuje obecnie trzecie miejsce za plecami Barcelony i Atletico. Anderlechtowi w rodzimej lidze również nie wiedzie się najgorzej, ponieważ pnie się w niej ku górze, obecnie plasując się na drugiej lokacie. Nie można jednak porównywać potencjału ligi belgijskiej do Primera Division. Malaga do meczu na Stade Constant Vanden Stock podejdzie w teoretycznie najsilniejszym składzie. Baptista i Buonanotte od dłuższego czasu są kontuzjowani, a jedynym zmartwieniem będzie brak Jeremy’ego Toulalana. Manuel Pellegrini wie jednak, jak poradzić sobie z absencją francuskiego pomocnika. Problemów z kadrą nie ma także Ariel Jacobs – żaden z jego podopiecznych nie musi pauzować. Nawet lepiej – po odsiedzeniu kary zawieszenia do wyjściowego składu wróci Milan Jovanović, który nie mógł zagrać przeciwko AC Milan. Mimo tego wzmocnienia to w Andaluzyjczykach należy upatrywać faworyta, który już na starcie rozgrywek grupowych może wyrobić sobie naprawdę solidną zaliczkę.
Grupa D
Manchester City – Borussia Dortmund
Bez wątpienia najciekawiej zapowiadające się środowe spotkanie. „The Citizens” przed dwoma tygodniami byli o krok od pokonania Realu Madryt, ale po znakomitym meczu musieli uznać wyższość mistrza Hiszpanii. Dortmundczycy z kolei, dzięki golowi Roberta Lewandowskiego w końcówce meczu, pokonali na własnym stadionie Ajax Amsterdam. Na Etihad Stadium faworyta trzeba będzie jednak szukać w postaci gospodarzy. Borussia w ostatnich meczach Bundesligi (nie licząc oczywiście ostatniego pogromu) w łatwy sposób oddawała rywalom zarówno bramki, jak i punkty. Niezadowolenie z tego faktu wyrażał sam Juergen Klopp, który zdaje sobie sprawę, że jest jeszcze wiele do poprawy. W rodzimej lidze nieco lepiej wiedzie się Manchesterowi, który jest niepokonany, ale po sześciu meczach ma na swoim koncie aż trzy remisy. Przeciwko Borussii Roberto Mancini nie będzie mógł skorzystać z takich zawodników, jak: Jack Rodwell, Micah Richards czy Maicon, ale nie powinno to przysporzyć problemów włoskiemu trenerowi. Mancini ma w czym wybierać i pośle do boju bardzo mocną jedenastkę z Sergio Aguero na czele, u którego nie ma już śladu po kontuzji kolana. Juergen Klopp nie ma z kolei żadnych powodów do zmartwień. Zdrowi są wszyscy zawodnicy, a w wygranym 5:0 spotkaniu z Borussią M’Gladbach Niemiec dał nawet odpocząć wspomnianemu Lewandowskiemu, który pojedynek oglądał z ławki rezerwowych. Na mecz z „The Citizens” reprezentant Polski wróci oczywiście do wyjściowego składu.
Ajax Amsterdam – Real Madryt
– Musimy zagrać po swojemu. Real Madryt to oczywiście bardzo mocna drużyna, ale musimy trzymać się swojej filozofii – mówił pomocnik Ajaksu Amsterdam, Ryan Babel. Podobne deklaracje padały z ust amsterdamskich zawodników w ostatnich latach już wiele razy. Pojedynki Holendrów z Realem to już niejako stały punkt w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Jak na razie „Królewscy” nie dawali swojemu rywalowi większych szans. Jak będzie teraz? Wszystko wskazuje na to, że nic się w tej kwestii nie zmieni. Madrytczycy po rozczarowującym początku sezonu wracają powoli na właściwe tory i chcą w jak najlepszych nastrojach przystąpić do niedzielnego El Clasico, które bez wątpienia siedzi już w głowach piłkarzy Jose Mourinho. Co do podopiecznych Portugalczyka właśnie, to wszyscy będą do jego dyspozycji. Potwornie zmęczony ostatni mecz ligowy z Deportivo zakończył Angel Di Maria, ale Argentyńczyk powinien wybiec przeciwko Ajaksowi od pierwszej minuty. Niewykluczone, że po raz kolejny „The Special One” zdecyduje się na rotacje w składzie, ale tego nie są w stanie przewidzieć nawet wszystkowiedzący hiszpańscy dziennikarze. Jeśli chodzi o Ajax, to gospodarze również zagrają przeciwko „Los Blancos” w najmocniejszym składzie. Potencjał obydwu drużyn jest jednak nieporównywalny i przyjezdni z Madrytu będą absolutnym faworytem do zgarnięcia kompletu punktów, choć miejscowi przystąpią do tej konfrontacji pokrzepieni pokonaniem w ostatniej kolejce lidera Eredivisie, Twente.
Dzisiaj Boróśa dostanie w du.psko od city i bedzie
spokój
~
~pch
Wiem, że to debiut PSG i oto chodziło autorowi, ale
z treści wynika, ze debiutowało Dynamo Kijów.
Schalke wygrało w pierwszej kolejce, a nie
przegrało.
~
~ślimsior
To nie Di Maria tylko Ramos założył pod spód
koszulkę
~
~ole!
sss robi za Szymąą. Swoją drogą, jak się ma
gorszy humor, to polecam wejść na transfery.info i
poczytać komentarze.
~
~knur
Mam nadzieje rze te zyciowy nieudacznik Prawy bedzie
siedzial caly meczyk na lawie hahahhahajajajajaja
Typy na grupy:
A.1.PSG
2.Porto
3.Dynamo
4.Dinamo
B.1.Arsenał
2.Olympiacos
3.Schalke
4.Montpellier
C.1.Malaga
2.Zenit
3.Anderlecht
4.Milan
D.1.Real
2.MC
3.BVB
4.Ajax
E.1.Chelsea
2.Juventus
3.Szachtar
4.Nordsjaelland
F.1.Valencia
2.Bayern
3.BATE
4.Lille
G.1.Barca
2.Benfica
3.Spartak
4.Celtic
G.1.MU
2.Galatasaray
3.Cluj
4.Braga
Oczywiście w niektórych przypadkach nie jestem
pewien.
~W
~zdzichu wyntel
lewy jebnie brame taka ze mi stanie ze szczescia i
borussia wygra 2:1 i błaszczykowski strzeli a
czerwona dostanie kompanny
Dodaj komentarz
Przed nami kolejna porcja wrażeń związana z rozgrywkami Ligi Mistrzów. W środę grać będą grupy A-D, w których dojdzie do spotkania Manchesteru City z Borussią Dortmund. To bez wątpienia hit drugiej kolejki Champions League.
Grupa A
FC Porto – Paris Saint-Germain
W grupie A czeka nas pojedynek dwóch ekip, które bardzo dobrze rozpoczęły rozgrywki Ligi Mistrzów. Porto pokonało na wyjeździe Dinamo Zagrzeb 2:0, a PSG nie dało szans Dynamu Kijów w jego debiucie w tych elitarnych rozgrywkach. W środowym meczu w roli faworytów trzeba stawiać gości. Będzie to idealna konfrontacja na uświadomienie, czy paryżanie rzeczywiście mogą mieć szanse w tegorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Porto nie jest obecnie europejskim gigantem, ale pojedynek na Estadio de Dragao na pewno do łatwych należeć nie będzie. Portugalczycy podejdą do spotkania wzmocnieni powrotami Silvestre’a Vareli i Rolando, który w pierwszym spotkaniu musiał pauzować za czerwoną kartkę jeszcze z poprzedniego sezonu. Do wyjściowego składu PSG powrócą z kolei Ezequiel Lavezzi i Clement Chantome. Ten pierwszy wyleczył już kontuzję, drugiego zaś dotyczy taka sama sytuacja jak Rolando. Gotowy do gry jest również Jeremy Menez, ale Carlo Ancelotti da prawdopodobnie jeszcze odpocząć swojemu podopiecznemu, mając na względzie, iż w najbliższy weekend Paris Saint-Germain rozegra ligowy mecz z przeciwko Marsylii. Jako że obydwie ekipy typowane są na kandydatów do wyjścia z tej grupy, bardzo prawdopodobny w tym pojedynku jest remis, z którego bez wątpienia zarówno jedni, jak i drudzy powinni być zadowoleni.
Dynamo Kijów – Dinamo Zagrzeb
Wojciech Szczęsny ciągle kontuzjowany (fot. Skysports.com)
W Kijowie rozpocznie się walka o prawo gry w Lidze Europy. Niby nie powinniśmy skreślać szans tych drużyn na awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów, jednak jakoś trudno wyobrazić sobie, by Porto czy PSG miały tę walkę przegrać. Jeśli chodzi o sam pojedynek ukraińsko-chorwacki, to akurat w środę atut własnego boiska każe sądzić, że to wschodnie Dynamo będzie górą. Za kijowianami przemawia również bardzo dobra forma. Podopieczni Ołeha Błochina mają na swoim koncie osiem zwycięstw w ostatnich dziesięciu ligowych spotkaniach. Niedużo gorsi są jednak Chorwaci, którzy mają na swoim koncie tylko jedną wygraną mniej. Wydaje się jednak, że siła ofensywna Ukraińców odegra w środowy wieczór kluczową rolę. W znakomitej dyspozycji jest Brown Ideye, któremu pomagają ponadto Ołeh Husiew, Andrij Jarmolenko i Niko Kranjcar. Ten ostatni w ośmiu ligowych meczach zdobył cztery gole. Zarówno Dynamo Kijów, jak i Dinamo Zagrzeb podejdzie do spotkania bez żadnych problemów kadrowych. Wszyscy najlepsi zawodnicy są cali i zdrowi i nic nie stoi na przeszkodzie, aby stoczyli walkę o komplet punktów. Jeśli gospodarze utrzymają niedawną dyspozycję i skuteczność, to oni powinni cieszyć się ze zwycięstwa.
Grupa B
Arsenal Londyn – Olympiakos Pireus
Londyńczycy po przegranych derbach z Chelsea Londyn powalczą o kolejne trzy punkty w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Wygrana na wyjeździe z Montpellier to bardzo dobry start, ale teraz trzeba udowodnić swoją siłę na własnym stadionie. Na Emirates Stadium przyjedzie Olympiakos, który faworytem tego meczu na pewno nie będzie, ale Greków nie można też spisywać na straty. Ekipa z Pireusu zajmuje w greckiej Super League pierwsze miejsce z kompletem punktów po pięciu rozegranych kolejkach. Wszyscy doskonale wiemy, że Arsenalowi tak dobrze w lidze się nie wiedzie, choć ostatnia porażka była dopiero pierwszą w Premier League. W dodatku po wspomnianym meczu z „The Blues” Arsene Wenger stracił kolejnego zawodnika. Kontuzji nabawił się bowiem Abou Diaby i dołączy do nieobecnych Tomasa Rosicky’ego i Bacary’ego Sagny. Niezdolni do gry w dalszym ciągu są również dwaj polscy bramkarze – Łukasz Fabiański i Wojciech Szczęsny – dlatego między słupkami po raz kolejny wystąpi Vito Mannone. Jeśli chodzi o gości, to Leonardo Jardim zabierze na Wyspy Brytyjskie wszystkich swoich najlepszych zawodników, ale podobnie było przed dwoma tygodniami w spotkaniu z Schalke. Niemiecka drużyna i tak okazała się lepsza od swojego rywala.
Schalke 04 – Montpellier
Pojedynek dwóch przegranych ekip z pierwszej kolejki. Faworyt? Zdecydowanie gospodarze, którzy z bardzo dobrej strony pokazują się jak dotychczas w Bundeslidze. Z kolei o ligowej formie nie można nic dobrego powiedzieć, jeśli chodzi o gości z Francji. Zeszłoroczny mistrz nie przypomina drużyny sprzed roku i jak na razie zajmuje dopiero trzynaste miejsce w tabeli. Nie dość, że forma nie sprzyja, to i szczęścia brak. Trener Rene Girard będzie miał sporo problemów z zestawieniem formacji obrony swojej drużyny. W ostatnim meczu ligowym kontuzji nabawił się bowiem Cyril Jeunechamp i jest mało prawdopodobne, aby był w stanie zagrać przeciwko Schalke. W dodatku na jednym z treningów kontuzji doznał inny defensor, Henri Bedimo. W całkowicie innej sytuacji jest Huub Stevens. Szkoleniowiec Schalke na mecz z Montpellier odzyska dwóch zawodników, którzy uporali się już z kontuzjami, ale prawdopodobnie nie skorzysta z nich od pierwszej minuty, ponieważ podczas ich nieobecności bardzo dobre zawody rozgrywali zmiennicy. Jedynym zmartwieniem może być brak Jeffersona Farfana, który nie jest jeszcze w pełni sprawny i nikt nie będzie chciał ryzykować jego zdrowia. Mimo to ekipa z Gelsenkirchen powinna poradzić sobie z francuskim przeciwnikiem, który ciągle nie odnalazł jeszcze formy z poprzedniego sezonu.
Grupa C
Zenit Sankt-Petersburg – AC Milan
Pojedynek Zenitu z Milanem zapowiada się niezwykle ciekawie. Niestety, bynajmniej nie z powodu tego, że obydwie ekipy są w znakomitej dyspozycji. Wręcz odwrotnie – ani jedna, ani druga nie prezentuje jeszcze pełni swoich umiejętności i dopiero szuka najlepszej formy. Wygrana w takim meczu byłaby znakomitą odskocznią. Gospodarze po dziesięciu kolejkach rosyjskiej Premier Ligi zajmują siódme miejsce z osiemnastoma punktami. Goście po sześciu meczach w Serie A są na jedenastej lokacie z siedmioma oczkami na koncie. To właśnie „Rossoneri” pogrążeni są w zdecydowanie większym kryzysie, z którego niełatwo będzie im się wykaraskać. Włosi przyjadą do Rosji na pewno bez kontuzjowanego Alexandre’a Pato. Pod znakiem zapytania stoją również występy Sulleya Muntariego i Mathieu Flaminiego. Ciekawe, jaki skład pośle do boju Massimiliano Allegri, który doskonale zdaje sobie sprawę, że w weekend czeka go derbowy pojedynek z Interem Mediolan. Nie mniej interesująca sytuacja jest w Sankt Petersburgu. Po porażce 0:3 z Malagą nikt nie dopuszcza myśli o kolejnej stracie punktów, zwłaszcza że w pełni sił są Axel Witsel i Hulk. Do pierwszego zespołu powrócili już także Igor Denisow i Aleksandr Kierżakow. Zenit pozostaje ciągle bez Danny’ego, który kilka miesięcy temu zerwał więzadła w kolanie. Jeśli Rosjanie zagrają tak jak przed dwoma tygodniami, raczej nie będą mogli liczyć na zwycięstwo, nawet przeciwko słabemu ostatnio Milanowi. Zarówno Zenit, jak i Milan podejdą do starcia w praktycznie najsilniejszych składach i będą miały szansę odbudowania swojej formy.
Anderlecht Bruksela – Malaga
Czy skazywany na pożarcie w grupie C Anderlecht zagra wyżej notowanym rywalom na nosie? Na razie wykorzystał niemoc Milanu i wywiózł z San Siro jeden punkt. Teraz czeka go pojedynek na własnym obiekcie, co jest bez wątpienia atutem, ale przeciwko zdecydowanie trudniejszemu rywalowi. Mowa o Maladze, która zaskakuje europejski futbol. Drużyna Manuela Pellegriniego dwa tygodnie temu rozbiła w pył Zenit Sankt-Petersburg, a w lidze hiszpańskiej zajmuje obecnie trzecie miejsce za plecami Barcelony i Atletico. Anderlechtowi w rodzimej lidze również nie wiedzie się najgorzej, ponieważ pnie się w niej ku górze, obecnie plasując się na drugiej lokacie. Nie można jednak porównywać potencjału ligi belgijskiej do Primera Division. Malaga do meczu na Stade Constant Vanden Stock podejdzie w teoretycznie najsilniejszym składzie. Baptista i Buonanotte od dłuższego czasu są kontuzjowani, a jedynym zmartwieniem będzie brak Jeremy’ego Toulalana. Manuel Pellegrini wie jednak, jak poradzić sobie z absencją francuskiego pomocnika. Problemów z kadrą nie ma także Ariel Jacobs – żaden z jego podopiecznych nie musi pauzować. Nawet lepiej – po odsiedzeniu kary zawieszenia do wyjściowego składu wróci Milan Jovanović, który nie mógł zagrać przeciwko AC Milan. Mimo tego wzmocnienia to w Andaluzyjczykach należy upatrywać faworyta, który już na starcie rozgrywek grupowych może wyrobić sobie naprawdę solidną zaliczkę.
Grupa D
Manchester City – Borussia Dortmund
Bez wątpienia najciekawiej zapowiadające się środowe spotkanie. „The Citizens” przed dwoma tygodniami byli o krok od pokonania Realu Madryt, ale po znakomitym meczu musieli uznać wyższość mistrza Hiszpanii. Dortmundczycy z kolei, dzięki golowi Roberta Lewandowskiego w końcówce meczu, pokonali na własnym stadionie Ajax Amsterdam. Na Etihad Stadium faworyta trzeba będzie jednak szukać w postaci gospodarzy. Borussia w ostatnich meczach Bundesligi (nie licząc oczywiście ostatniego pogromu) w łatwy sposób oddawała rywalom zarówno bramki, jak i punkty. Niezadowolenie z tego faktu wyrażał sam Juergen Klopp, który zdaje sobie sprawę, że jest jeszcze wiele do poprawy. W rodzimej lidze nieco lepiej wiedzie się Manchesterowi, który jest niepokonany, ale po sześciu meczach ma na swoim koncie aż trzy remisy. Przeciwko Borussii Roberto Mancini nie będzie mógł skorzystać z takich zawodników, jak: Jack Rodwell, Micah Richards czy Maicon, ale nie powinno to przysporzyć problemów włoskiemu trenerowi. Mancini ma w czym wybierać i pośle do boju bardzo mocną jedenastkę z Sergio Aguero na czele, u którego nie ma już śladu po kontuzji kolana. Juergen Klopp nie ma z kolei żadnych powodów do zmartwień. Zdrowi są wszyscy zawodnicy, a w wygranym 5:0 spotkaniu z Borussią M’Gladbach Niemiec dał nawet odpocząć wspomnianemu Lewandowskiemu, który pojedynek oglądał z ławki rezerwowych. Na mecz z „The Citizens” reprezentant Polski wróci oczywiście do wyjściowego składu.
Ajax Amsterdam – Real Madryt
– Musimy zagrać po swojemu. Real Madryt to oczywiście bardzo mocna drużyna, ale musimy trzymać się swojej filozofii – mówił pomocnik Ajaksu Amsterdam, Ryan Babel. Podobne deklaracje padały z ust amsterdamskich zawodników w ostatnich latach już wiele razy. Pojedynki Holendrów z Realem to już niejako stały punkt w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Jak na razie „Królewscy” nie dawali swojemu rywalowi większych szans. Jak będzie teraz? Wszystko wskazuje na to, że nic się w tej kwestii nie zmieni. Madrytczycy po rozczarowującym początku sezonu wracają powoli na właściwe tory i chcą w jak najlepszych nastrojach przystąpić do niedzielnego El Clasico, które bez wątpienia siedzi już w głowach piłkarzy Jose Mourinho. Co do podopiecznych Portugalczyka właśnie, to wszyscy będą do jego dyspozycji. Potwornie zmęczony ostatni mecz ligowy z Deportivo zakończył Angel Di Maria, ale Argentyńczyk powinien wybiec przeciwko Ajaksowi od pierwszej minuty. Niewykluczone, że po raz kolejny „The Special One” zdecyduje się na rotacje w składzie, ale tego nie są w stanie przewidzieć nawet wszystkowiedzący hiszpańscy dziennikarze. Jeśli chodzi o Ajax, to gospodarze również zagrają przeciwko „Los Blancos” w najmocniejszym składzie. Potencjał obydwu drużyn jest jednak nieporównywalny i przyjezdni z Madrytu będą absolutnym faworytem do zgarnięcia kompletu punktów, choć miejscowi przystąpią do tej konfrontacji pokrzepieni pokonaniem w ostatniej kolejce lidera Eredivisie, Twente.