Już dziś o 21:00 będziemy świadkami hitowego starcia w Primera Division. Na San Mames zmierzą się Athletic Bilbao z Realem Madryt. W jakiej formie są obie drużyny?
Zacznijmy od Athelticu Bilbao. „Los Leones” w tym sezonie nie zachwycają. Tylko trzy punkty w czterech spotkaniach, to nie jest powód do dumy. Zwłaszcza, jeśli spojrzymy na drużyny, z którymi przyszło się mierzyć drużynie z Kraju Basków, będziemy mogli stwierdzić, że tych punktów powinno być więcej, przynajmniej o trzy. Podopieczni Ernesto Valverde przegrali w starciu z Barceloną, Eibarem i Villarealem. To właśnie z drugą z tych drużyn Athletic powinien był sobie poradzić. Jedyne zwycięstwo 3:1 nad Getafe udało się odnieść „Lwom” w trzeciej kolejce i na własnym stadionie.
W Europie też zbyt różowo nie było. Po zwycięstwie 2:0 i remisie 0:0 Athletic wyeliminował w III rundzie kwalifikacji do Ligi Europy, Inter Baku. W kolejnej rundzie „Lwy” wylosowały MSK Żylinę. Wydawało się, że ten dwumecz będzie dla piłkarzy Valverde spacerkiem. Tak jednak nie było. Porażka 3:2 w pierwszym spotkaniu sprawiła, że Athletic miał nóż na gardle. W rewanżu skromne 1:0 dało awans do fazy grupowej. Jednak z euforii, jaka zapanowała wśród kibiców Athleticu po zdobyciu Pucharu Króla, nie zostało już nic.

No właśnie. Zespół, który miesiąc temu potrafił roznieść Barcelonę 4:0, dziś ma ogromne problemy z wygrywaniem spotkań. Właściwie jedynym graczem, który nie zawodzi trenera Valverde jest Aritz Aduriz. Bask strzelił w tym sezonie dziewięć goli w dziesięciu spotkaniach. By ocenić wkład Aduriza i zależność drużyny od niego, wspomnę, że Athletic w rozgrywkach ligi hiszpańskiej, Lidze Europy i kwalifikacjach oraz Superpucharze Hiszpanii, zdobył 17 bramek. Właściwie wszyscy inni zawodnicy zawodzą. Gdy dołożymy do tego wciąż kontuzjowanego Ikera Muniaina, który był mocnym punktem w drużynie Valverde, dojdziemy do wniosku, że meczów w pojedynkę Aduriz Athleticowi wygrywał nie będzie. Wsparciem dla napastnika „Lwów” miał być sprowadzony z Atletcio Madryt, Raul Garcia. Jednak wystąpił on dopiero w dwóch spotkaniach Athleticu. Co prawda, to przeciwko Getafe Garcia zdobył jedną z bramek. Spotkanie z Villarealem zaczął jednak były gracz Atletico Madryt na ławce rezerwowych, a na boisku spędził zaledwie 28 minut.
W związku ze słabymi wynikami drużyny, w Bilbao pojawiły się głosy o odejściu Ernesto Valverde. Często zdarzało się w ostatnich latach, że po udanym dla Athleticu sezonie przychodził kolejny, który był słabszy. Być może włodarze „Los Leones” chcą wlać w zespół nową krew i temu miałaby służyć ewentualna zmiana szkoleniowca, który by na nowo pobudził drużynę do działania? Mimo wszystko myślę, że takie posunięcie byłoby błędem. Athletic ma po prostu słabszy początek sezonu. Jeszcze kilka tygodni temu Valverde był noszony na rękach. Czyżby po zdobyciu Pucharu Króla przestał być dobrym trenerem?












