HIT! Romelu Lukaku ponownie w Chelsea! Tym razem musi się to udać!


Brakujące ogniwo w końcu zostało uzupełnione? Premier League odjedzie jeszcze bardziej?

12 sierpnia 2021 HIT! Romelu Lukaku ponownie w Chelsea! Tym razem musi się to udać!
https://clutchpoints.com

W zeszłym sezonie niespodziewanie wygrali Ligę Mistrzów i skutecznie finiszowali w lidze, by wywalczyć w niej miejsce premiowane grą właśnie w rozgrywkach europejskiej elity. To wszystko udało się osiągnąć pomimo braku klasycznego i skutecznego napastnika. Teraz już nie może być wymówek. Niesamowitą siłę rażenia z przodu uzupełni Romelu Lukaku, czyli snajper, którego kiedyś pożegnano bez żalu w Londynie.


Udostępnij na Udostępnij na


Jeszcze wiosną wszyscy wiedzieli, że wykupienie Lukaku z Interu Mediolan to misja skazana na porażkę. Belgijski bombardier stanowiący o sile zespołu Antonio Conte poprowadził zespół do przerwania dominacji Juventusu na krajowym podwórku. Jednak niestabilna sytuacja włoskiego klubu wywróciła wszystko do góry nogami. Odejście włoskiego szkoleniowca, sprzedaż Hakimiego nie poprawiły stanu kasy klubowej oraz humorów w zespole mistrza Włoch. Dlatego Belg zdecydował się wrócić do Premier League.

Zapomnieć o przeszłości

Romelu Lukaku już grał w Anglii, ba, występował nawet w Chelsea. Mało kto pamięta, że dzisiejsza jedna z najlepszych „dziewiątek” na świecie zaczynała poznawać futbol z najwyższej półki właśnie w zespole z Londynu. Do „The Blues” piłkarz trafił w 2011 roku. Niestety, przez cały pobyt w klubie nie był w stanie wywalczyć sobie miejsca w pierwszym składzie.

Żaden z ówczesnych opiekunów aktualnego triumfatora Ligi Mistrzów nie postawił na sympatycznego Belga. Ten zaś nie zdołał odnaleźć się w szeregach zespołu ze Stamford Bridge. Z kretesem przegrał rywalizację z takimi zawodnikami, jak: Daniel Sturridge, Fernando Torres, Didier Drogba oraz Nicolas Anelka.

 

Podczas pierwszego pobytu w klubie nie zdobył nawet bramki i rozegrał raptem 10 gier. To z pewnością dla Romelu Lukaku nie są miłe wspomnienia. Tym bardziej trzeba więc podziwiać byłego już zawodnika Interu za decyzję odnośnie do chęci rehabilitacji oraz odciśnięcia swojego piętna na londyńskim zespole. Ta druga przygoda z pewnością stanowić będzie egzamin jego piłkarskiej dojrzałości. W Anglii z reguły był niedoceniany.

W efekcie opuścił dwukrotnie Chelsea na zasadzie wypożyczenia. Następnie został sprzedany ekipie z niebieskiej części Liverpoolu za nieco ponad 35 milionów euro przed startem sezonu 2014/2015.

Na Wyspach Brytyjskich były momenty, gdy Belg potrafił zachwycać publikę – czasy Evertonu. W barwach tego zespołu ustrzelił w 141 występach aż 68 goli. To właśnie te udane występy pozwoliły mu na transfer do Manchestru United, w którym zagrał 66 razy i zdobył 28 bramek. Mimo to nie zdobył uznania trybun oraz José Mourinho czy Ole Gunnara Solskjaera, przez co musiał pożegnać się z Old Trafford.

Włoski renesans a’la Antonio Conte

Dopiero pobyt w ojczyźnie calcio wywołał tak naprawdę eksplozję talentu u Romelu Lukaku. To tam stał się zawodnikiem ze światowego topu. W Italii dostał wszystko, czego trzeba dostarczyć napastnikowi, by grać koncert za koncertem. Nie byłoby to możliwe, gdyby sterów we włoskim klubie nie trzymał… były opiekun Chelsea, czyli Antonio Conte.

Włoski szkoleniowiec obdarzył go niesamowitym kredytem zaufania. Ustawił cały zespół pod swojego belgijskiego snajpera, a ten odwdzięczał się kolejnym genialnymi występami. To właśnie dzięki niemu powstał najbardziej zabójczy duet napastników zeszłego sezonu w Serie A. „LuLa” (Lukaku, Lautaro) poprowadził drużynę do upragnionego scudetto. We wszystkich meczach ta para zanotowała 49 goli i 21 asyst, z czego odpowiednio 30 i 10 należało do Romelu Lukaku.

Jak wymarzonym zawodnikiem był dla Antonio Conte, niech świadczy fakt, że chciał sprowadzić swojego byłego podopiecznego właśnie już podczas pobytu na Stamford Bridge. Ostatecznie musiał jednak obejść się smakiem. Lukaku wybrał wtedy klub z czerwonej części Manchesteru, a Chelsea zakontraktowała Alvaro Moratę.

Wszyscy zastanawiali się więc, co zrobi najskuteczniejszy strzelec Interu Mediolan w momencie, gdy Antonio Conte został oszukany przez włodarzy możliwością dokonania wzmocnień.

Na odpowiedź, jak widać, nie trzeba było długo czekać. W Sky Italia już od początku sierpnia można było przeczytać, że Belg chciał być lojalny wobec klubu, dlatego odrzucił wiosną ofertę Manchesteru City. Napastnik mistrza Włoch czuł potencjał, jaki drzemał w tym zespole, jednak odejście charyzmatycznego szkoleniowca przekreśliło jego pierwotne plany pozostania na San Siro.

Na dowód ich specjalnych relacji wystarczy wspomnieć słowa Conte po debiucie byłego gracza Manchesteru United: – Lukaku zadebiutował w najlepszy możliwy sposób. Do tego pokazał wielką pokorę. Ludzie mówią, że jest olbrzymem. Ale to olbrzym z uśmiechem na twarzy. Jest gotowy do ciężkiej pracy z zespole.

Romelu Lukaku – lek dla Chelsea

Ktoś mógłby rzec – o ironio losu. Jednak ten rosły napastnik wraca na Stamford Bridge, by rozwiązać wszystkie koszmary, jakie oglądali przez długi czas kibice „The Blues”. Właściwie od momentu, gdy z klubem rozstał się Diego Costa, nigdy nie było rasowego napastnika, który zapewniłby 20 i więcej bramek przez cały okres trwania sezonu.

W Chelsea próbowano wszystkiego. Wskrzeszania Alvaro Moraty, wypożyczania Gonzalo Higuaina, kupowaniu symbolu RB Lipsk Timo Wernera oraz postawienia na wychowanka Tammiego Abrahama. Jednak wszystkie pomysły spaliły na panewce.

Właściwie żadnego z nich nie można porównać ze starym-nowym nabytkiem. Przecież Hiszpan miał udane wejście do londyńskiego klubu. Niemiec zaliczył dublet w debiutanckim sezonie, a Tammy Abraham potrafił rozegrać fantastyczne spotkania (pierwszy sezon Franka Lamparda). Jednak to wciąż za mało.

Teraz po przyjściu Romelu Lukaku problem powinien się rozwiązać sam. Thomas Tuchel jest inteligentnym szkoleniowcem, który z pewnością przeanalizował już, co takiego zrobił Conte, że Belg odpalił.

Karty, jakie posiada obecny trener „The Blues”, stwarzają wrażenie idealnych wręcz pod umiejętności nowego nabytku klubu. Trudno sobie wyobrazić, by tacy piłkarze, jak: Mason Mount, Jorginho, Kai Havertz, Hakim Ziyech nie umieli zagrać na ścianę z Belgiem. Wariant z dorzuceniem piłki w pole karne też nie powinien stanowić problemu.

To właśnie te atrybuty Romelu Lukaku będą prawdopodobnie najbardziej eksponowane przez jego nowych kolegów. Nawet jeżeli coś będzie nie tak, to belgijski bombardier nie boi się zejść piętro niżej i poklepać futbolówkę w środku pola czy też potężnie lub technicznie uderzyć z dystansu.

Taki napastnik, grający centralnie na szpicy, będzie paradoksalnie zbawieniem dla Timo Wernera, który jak satelita będzie mógł krążyć dookoła swojego nowego kolegi i szukać sobie wolnych przestrzeni.

Siła Premier League a COVID

Transfer Romelu Lukaku to jeszcze inna wiadomość dla piłkarskiej Europy. On pokazuje, że światowa pandemia może dotykać takie firmy jak FC Barcelona, ale nie ligę angielską. Rozgrywki, do których często prawa telewizyjne kosztują więcej niż do Ligi Mistrzów. Pokazuje, że w futbolu, przynajmniej na Wyspach Brytyjskich, niewiele się zmieni. Tu dalej ceny, jakie można podyktować za piłkarza, będą największe na świecie, a możnych z tej ligi i tak będzie stać na ich ściągnięcie.

Paradoksalnie wciąż obecna pomiędzy nami pandemia powoduje, że Premier League odjeżdża jeszcze bardziej, a jedynym zespołem, który może z klubami angielskimi na pieniądze konkurować, pozostaje PSG.

Wszyscy inni cierpią. Barcelony nie stać na utrzymanie Messiego. Real Madryt nie daje swojemu symbolowi Sergio Ramosowi dwuletniej nowej umowy. Inter po zdobyciu tytułu musi być wysprzedany. Bawarczycy z Monachium dalej są oszczędni, a Juventus jest zależny od giełdy.

Dlatego też nikogo może wkrótce już nie dziwić taka historia jak ta z zeszłego roku, kiedy w finałach europejskich pucharów występują trzy drużyny z Anglii. Taka historia prawdopodobnie będzie powtarzać się coraz częściej, bo wysokie kontrakty, możliwość rywalizacji tydzień w tydzień z najlepszymi zawsze przyciągną wielkie piłkarskie gwiazdy.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze