Togo zremisowało 1:1 z Tunezją w 3. kolejce grupy D Pucharu Narodów Afryki. Oznacza to, że drużyna ta awansowała do ćwierćfinału i zagra z Burkina Faso. Mecz toczył się w cieniu niesamowitego występu Adebayora i beznadziejnego sędziowania arbitra, ale emocji sportowych również nie zabrakło.

W ostatniej kolejce grupy D Pucharu Narodów Afryki drużyna Togo grała z Tunezją. Oba zespoły walczyły o awans do ćwierćfinału. Pierwszej ekipie wystarczył zaledwie remis, żeby tego dokonać, ponieważ miała ona lepszy bilans bramek. Jednak to zupełnie nie zwiastowało spokojnej gry z jej strony. Zarówno Tunezja, jak i Togo chciały zwycięstwem przypieczętować promocję do kolejnej fazy rozgrywek.
Lepiej zaczęli ten mecz piłkarze z północy Afryki, którzy już w 3. minucie mieli szansę na zdobycie gola. Tylko przytomna interwencja poza polem karnym golkipera Togo spowodowała, że dalej oglądaliśmy na tablicy wyników remis. Piłkarze w żółtych koszulkach szybko odpowiedzieli rywalom. Pokazali to, z czego słyną w tym turnieju, czyli szybkie przejście z obrony do ataku. Jednak uderzenie Ayite było minimalnie niecelne. W 9. minucie ten sam zawodnik wykorzystał nieudaną pułapkę ofsajdową, jego uderzenie odbił golkiper, ale tam czekał już na dobitkę Adebayor. Lecz tym razem napastnik Tottenhamu nie znalazł drogi do bramki. Tunezja zupełnie oddała inicjatywę i czekała na swoje szanse po kontratakach, ale bardzo się przeliczyła. Kolejny raz drużyna źle ustawiła się na linii spalonego. Adebayor świetnie wypatrzył Gakpe, a ten pokonał bezradnego bramkarza. Bardzo mocne otwarcie Togo, była to bowiem 13. minuta. Lecz ta ekipa nie zamierzała na tym poprzestawać i dalej nadawała ton grze. Cały czas pokazywał się Emmanuel Adebayor, który cofał się nawet pod środkową linię. Choć kiedy trzeba było znakomicie znaleźć się w polu karnym, nie zapominał również o tym. W 21. minucie po jego rozegraniu prawym skrzydłem urwał się Ayite. Równo z nim sprintem w kierunku bramki Tunezji przesuwał się Adebayor. Ayite cały czas widział swojego kolegę i w idealnym momencie dograł mu futbolówkę. Zawodnik Tottenhamu długo się nie zastanawiał i uderzył bez przyjęcia. Jednak jego strzał minął prawy słupek i dalej było tylko 1:0. Tunezja nie prezentowała się dobrze, ale wystarczył jeden rzut rożny i mieliśmy niespodziewany rzut karny. „Jedenastkę” na gola zamienił Mouelhi i był remis. Po tej bramce tempo meczu nieco opadło i do końca pierwszej połowy nie było zbyt wielu okazji bramkowych. Lecz przy takim wyniku druga odsłona zapowiadała się niezwykle ciekawie.












