Olympiakos Pireus pokonał na własnym obiekcie Montpellier 3:1 w ramach 4. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Dzięki temu zwycięstwu Grecy oddalą się od ekipy mistrza Francji już na pięć punktów.
Dziś na stadionie w Pireusie zmierzyły się ze sobą dwie drużyny o podobnym poziomie, z których każda chciała zdobyć komplet punktów i wyrwać się z niemocy w swojej grupie. Zarówno dla jednej, jak i drugiej ekipy wynik remisowy nie dawał większej nadziei na awans, natomiast porażka oznaczałaby praktycznie koniec marzeń o dalszej grze. Piłkarze Olympiakosu dobrze wiedzieli o co grają i już w 4. minucie meczu objęli prowadzenie. Pomocnik greckiego klubu dośrodkował piłkę w pole karne, ta spadła wprost pod nogi Paulo Machado, który bez zawahania umieścił ją w siatce. Kilka sekund później kapitalną okazję na podwyższenie wyniku zmarnował Kostas Mitroglou. Grek dostał futbolówkę przed polem karnym, szybkim zwodem minął obrońcę i uderzył prosto w golkipera.
Gospodarze nie chcieli jednak na tym poprzestać i już w 11. minucie po pięknej akcji całego zespołu na bramkę rywala uderzał ponownie Mitroglou. Napastnik Olympiakosu nie trafił czysto w futbolówkę i ta poszybowała kilka centymetrów nad poprzeczką. Na odpowiedź ze strony przyjezdnych musieliśmy czekać aż do 31. minuty. Souleymane Camara świetnie przedarł się przez mur defensywny i mocnym strzałem skierował piłkę obok lewego słupka bramki. Ostatnie minuty pierwszej połowy obfitowały już tylko w agresywną grę, a wynik meczu nie uległ już zmianie. Kilka minut po wznowieniu swojej szansy zza pola karnego szukał Anthony Mounier, jednak jego strzał poszybował daleko od bramki.
W 64. minucie chyba wszyscy kibice zgromadzenie na stadionie byli przekonani, że przyjezdni doprowadzą do wyrównania, ale bardzo się przeliczyli. Jonathana Tinhan dość przypadkowo uderzył na bramkę rywala, futbolówka minęła golkipera, ale tuż przy samej linii bramkowej w ostatniej chwili piłkę wybił jeden z defensorów. Chwilę później goście dopięli jednak swego i mieliśmy 1:1. Francois Modesto nieprzepisowo został powstrzymany w polu karnym, sędzia odgwizdał „jedenastkę”, którą na bramkę zamienił Younes Belhanda. W 77. minucie środkowy pomocnik ekipy z Pireusu zagrał wychodzącą piłkę do Djamela Abdouna. Ten przejął ją przed polem karnym i uderzył bez namysłu, ale tylko w boczną siatkę bramki. Prawdziwy festiwal rozpoczął się dopiero dziesięć minut przed końcem meczu. Najpierw Leandro Greco nie dał szans golkiperowi, uderzając dołem tuż przy prawym słupku, a już 120 sekund później na 3:1 wynik podwyższył Mitroglou po przepięknej asyście Holebasa. Dwa gole strzelone w końcówce załamały piłkarzy Montpellier, którzy pogodzili się już z porażką.









