Po wielu latach nierozerwalnej, wydawać by się mogło, obecności ligi hiszpańskiej na antenach Canalu +, przed rozpoczęciem obecnego sezonu prawa transmisyjne do La Liga przejęła nowo powstała telewizja Eleven Sports. Największym wydarzeniem w Primera Division w ciągu całej kampanii są oczywiście Gran Derbi. Dlatego też przyjrzyjmy się, jak obie stacje „opakowywały” to spotkanie.
Studio
Studio przedmeczowe. Idealny moment, by wykorzystać ciekawość wszystkich zgłodniałych emocji kibiców. Fani, przy okazji takich spotkań jak „Gran Derbi”, tylko czekają, by móc zasiąść przed telewizorami i oddać się futbolowemu szaleństwu. Jak wyglądały przedmeczowe studia w Canalu+? O ile sięgam pamięcią – nudno, sztampowo, przewidywalnie. Wejście, przywitanie, chwila rozmowy o sytuacji w tabeli, materiał video, rozmowa z gośćmi, znów materiał video i tak w kółko. W studio zazwyczaj zasiadali ci sami eksperci lub też celebryci, którzy kibicują Realowi lub Barcelonie. Czy rozmowa o futbolu z gościem, który na co dzień zajmuje się czymś zupełnie innym, kimś kto jest niedzielnym kibicem może być ciekawa? Może, ale z pewnością nie musi. Tym bardziej, że rozmowa z kimś takim powinna wyglądać zupełnie inaczej niż z ekspertem piłkarskim. Jednak trzeba przyznać, że sytuacje z gośćmi spoza futbolowego świata były wyjątkami, próbami ożywienia monotonnej, studyjnej narracji. A to, jak taką narrację można ożywić, doskonale pokazało w swoich dwóch klasykach Eleven Sports.
Oglądanie ludzi w studio, a oglądanie ich przed Estadio Santiago Bernabeu czy na nadmorskiej promenadzie w Barcelonie. Jest różnica, prawda? Eleven nie ma jeszcze (choć jest już w planach) miejsca, które służyłoby za studio. Gran Derbi jest chyba jedynym wydarzeniem sportowym, które takiego zaszczytu dostąpiło. Jeśli nie ma gdzie siąść i pogadać, trzeba kombinować. I ktoś, zapewne Patryk Mirosławski – redaktor naczelny Eleven Sports Network – wpadł na pomysł, by takowe studio organizować na świeżym powietrzu, w Madrycie lub Barcelonie. Jeśli ktoś ma chociaż minimalne pojęcie o tym, ile piłka nożna, a zwłaszcza Gran Derbi, znaczą dla Hiszpanów, ile niosą ze sobą wzruszeń, emocji, czy wręcz namiętności, zrozumie, jak genialnym było to posunięciem. Kto z Was nie chciałby znaleźć się w Barcelonie w dniu „El Clasico” lub też pod Estadio Santiago Bernabeu na minuty przed rozpoczęciem tego jakże wyjątkowego meczu? Kto nie chciałby porozmawiać z dojrzałymi wiekiem mieszkańcami Barcelony o ich przedmeczowych odczuciach? I nawet jeśli jest to spowodowane brakiem studia, to mam nadzieję, że w Eleven będą tę tradycję kontynuowali. „Gran Derbi” to święto. A jak pewnie pamiętacie z lekcji religii, dzień święty trzeba święcić. Studia w Warszawie można używać przy okazji meczów Realu z Deportivo, czy Barcelony z Rayo.











