Cztery punkty w trzech meczach i mimowolne ambiwalentne odczucia. Tak w skrócie podsumować można początek rozgrywek w wykonaniu „Trójkolorowych”. Górnik Zabrze najpierw w słabym stylu przegrał z Lechem na inaugurację, potem zgubił punkty w Krakowie z Puszczą, a w miniony weekend obiecująco pokonał Pogoń u siebie.
Górnik zaczął więc sezon niemalże jak zawsze. Znamienne, bo „Trójkolorowi” na otwarcie rozgrywek po raz ostatni wygrali cztery lata temu (4:2 z Podbeskidziem przy Roosevelta).
Trener Urban dopiero uczy się nowych piłkarzy
Niełatwo jest z miejsca poukładać piłkarsko zespół po kolejnej w ostatnich latach rewolucji kadrowej… bo tak nazwać trzeba pozyskanie ośmiu nowych zawodników i pożegnanie jedenastu starych. W Zabrzu zmienił się prawie cały wyjściowy skład (poza Janickim, Janżą, Podolskim i Rasakiem).
Klub latem opuścili Ennali, Kapralik, Musiolik, Pacheco – zawodnicy, którzy w dużej mierze odpowiadali dotychczas za cały jego potencjał ofensywny. Górnik zakończył miniony sezon, mając na swoim koncie 45 goli – aż 29 z nich zdobyli piłkarze, których już w Zabrzu nie ma.
W pierwszych kolejkach Jan Urban sprawdzał na boisku 18 graczy, a tzw. pierwszy garnitur nie zdążył się jeszcze wyklarować. Szkoleniowiec uczy się nowych zawodników w swoim zespole, w końcu np. Ismaheel dołączył do niego dopiero na kilka dni przed startem rozgrywek.
Na debiut w oficjalnym meczu wciąż czeka sprowadzony z Radomiaka Filip Majchrowicz, na razie pozostaje zmiennikiem Michała Szromnika, który w minionych rozgrywkach był zaś tylko zmiennikiem Daniela Bielicy.
Kolejny sezon bez bramkostrzelnego napastnika już nie przejdzie
Od kiedy Igor Angulo opuścił drużynę Górnika Zabrze, tylko jeden zawodnik „Trójkolorowych” (Jesus Jimenez) był w stanie przekroczyć barierę dziesięciu bramek w jednym sezonie ekstraklasy.
Jeśli chodzi natomiast o kampanię ubiegłą, to spośród najlepszych strzelców w zespołach ekstraklasy mniej goli niż Kapralik i Yokota nie miał nikt. Taki sam dorobek zgromadzili na swoim koncie najskuteczniejsi zawodnicy Warty, ŁKS-u i Puszczy (pierwsze dwa zespoły spadły z ligi).
Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja z napastnikami Górnika. Musiolik – cztery bramki w sezonie 2023/2024, Krawczyk – jedna. Reakcja była więc naturalna, sprowadzono Buksę i Zahovicia.
Z drobną uwagą, że w przypadku pierwszego z nich najlepszy wynik na koniec sezonu w dorosłej piłce to cztery bramki. Drugi zaś ostatnie rozgrywki ligowe zakończył z zaledwie jednym trafieniem. To więc zawodnicy do odbudowy, Buksa nawet jeszcze do ukształtowania. Potrzebują człowieka, który ich odpowiednio poprowadzi, wskaże odpowiedni kierunek. To coś, co trener Urban niewątpliwie potrafi.
Potencjał jest (było to widać nawet w spotkaniu z Pogonią). Zahović w peaku dwukrotnie zdobywał koronę króla strzelców ligi słoweńskiej, a Buksa nie bez powodu był kiedyś określany mianem dużego talentu.
Pytanie, czy Roosevelta 81 to miejsce, w którym akurat odpalą… bo kolejny sezon bez bramkostrzelnego napastnika w przypadku Górnika może już zwyczajnie nie przejść.












