Górnik Zabrze miał jedno proste zadanie do wykonania, a mianowicie utrzymać status wicelidera ligi na własnym stadionie. Zabrzanie mogli przy dobrych wiatrach mogli zasnąć jako lider PKO BP Ekstraklasy. Jednak Lech Poznań ograł „Trójkolorowych” na początku sezonu i zrobił to po raz kolejny. Ten mecz ocierał się o perfekcję, ale tylko jeden z piłkarzy nią się popisał.
Poznań raz, Poznań dwa
Górnik Zabrze nie będzie wspominał piłkarzy Lecha Poznań korzystnie w tym sezonie, ponieważ oba mecze zostały przegrane. Może nie wysoko, ale jednak. „Kolejorz” wygrał 2:1 i tym razem Mikael Ishak dal skromną wygraną 1:0. Michal Gašparik mówił na pomeczowej konferencji o tym, że to spotkanie nie miało faworyta i proporcje wynosiły 50 na 50. Po raz drugi szala przeniosła się na stronę graczy Nielsa Frederiksena, który ma kilka powodów do zadowolenia.
Duński trener mistrza Polski musi przede wszystkim cieszyć się ze zwycięstwa, które było pierwszym w tym roku kalendarzowym. Po dwóch wpadkach nastąpił czas przełamania. Dodatkowo zachowanie czystego konta powoduje możliwość dopisania kolejnego małego plusika przy Lechu Poznań, który wytrzymał to ciężkie fizyczne starcie.

Otarli się o perfekcję
Pierwsza połowa tego meczu zapowiadała się intrygująco, gdyż do ataku ruszyli gospodarze. „Trójkolorowi” pokonali Bartosza Mrozka, ale po oddaniu strzału z pozycji spalonej. Przyjezdni odpowiedzieli golem na tę groźbę i w 10.minucie wygasł ten mecz. Obie ekipy pressowaly i szukały swoich szans, ale nic wielkiego nie wydarzyło się przed gwizdkiem zapraszającym na przerwę. Zawodnicy otarli się o perfekcję w piłkarskich szachach.

Górnik Zabrze uległ w tej partii jednym ruchem, gdy Leo Bengtsson nie został dobrze przypilnowany przy rzucie roxnym i idealnie zgrał na głowę Mikaela Ishaka. Skandynawowie rozpracowali swojego przeciwnika. Michal Gašparik zauważył w wypowiedzi po meczu, że jego podopieczni nie pozwalają na zbyt wiele rywalom, a i tak tracą bramki. 15 września przeciwko Rakowowi Częstochowa udało się zachować ostatnie czyste konto w lidze.
Wszystko nowe
Górnik Zabrze zaczął mecz z Lechem Poznań bez Jarosława Kubickiego, który z powodu urazu pleców nie mógł wziąć udziału w tej rywalizacji. Jak odpowiedział słowacki szkoleniowiec zawsze widać i czuć brak tego zawodnika. Cały tydzień pracowali „Trójkolorowi” z byłym graczem Jagiellonii Białystok w wyjściowej „jedenastce”. Trudne zadanie dostał Michał Rakoczy, który z miejsca musiał wejść w buty jednego z liderów zespołu. Piłkarz sprowadzony z Cracovii zagrał 45 minut, ponieważ został wypuszczony w bój Borislav Rupanov.
W drugiej połowie Zabrzanie chcieli wepchnąć swojego przeciwnika w pole karne dlatego pojawił się drugi napastnik przy Sondre Lisethu. Jednak nie przyniosło to korzystnego rozstrzygnięcia, bo brakowało spokoju w wielu sytuacjach. Sztab Michal Gašparika wychwyci momenty, w których należało zachować się nie co lepiej. Mathias Sauer, który wszedł na ostatnie minuty mógłby pojawić się szybciej na placu gry. Natomiast z powodu braku odpowiedniej znajomości z kolegami nie podjął ryzyka Słowak i tylko przez parę minut oglądaliśmy duet Mathias Sauer – Paweł Olkowski po prawej stronie boiska.
Lech Poznań pokazał nam coś nowego, bo wiemy, że obrona mistrza Polski przeciekała. Jednak Górnik Zabrze nie potrafił wpakować piłki do siatki Bartosza Mrozka. Wojciech Mońka był opoką nie do zdarcia i jemu Niels Frederiksen może zawdzięczać komplet punktów. Mateusz Skrzypczak zjawił się po przewie na murawie, zastępując Antonio Milicia. Trio środkowych defensorów wystapiło w tym spotkaniu i rozgrali bardzo solidne zawody. Robert Gumny nie został przetestowany porządnie przez Brandona Rodrigueza, a Michał Gurgul był bardzo pewny w pojedynkach z Maksymem Chlaniem. Faktem stało się pierwsze czyste konto ligowe od 30 listopada z meczu z Wisła Płock.

Połowa czasu weryfikacji
Górnik Zabrze w mniemaniu Michala Gašparika będzie wiedział o co gra w tym sezonie po następnych dwóch meczach. Według Słowaka tabela rozjedzie się delikatnie po czterech kolejkach rundy wiosennej. „Trójkolorowi” zmierzą się na wyjeździe z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza oraz u siebie z Pogonią Szczecin. Rywale z końca stawki, ale nie wygodni, z którymi nie będzie łatwo o punkty. Czy Zabrzanie rozkołyszą przeciwników swoimi nowymi nabytkami, którzy jeszcze się nie spłacają? Kiedy tęsknota za Ousmane Sow zostanie zapomniana?
21 780 – liczba sobotniego wieczoru! Dziękujemy! ❤️#GÓRLPO pic.twitter.com/Apmh4UrdcE
— Górnik Zabrze (@GornikZabrzeSSA) February 7, 2026