Lechia Gdańsk zadbała o to, by jej sympatycy mieli udane zakończenie świąt. Drużyna Johna Carvera pokonała u siebie Koronę Kielce, chociaż nie obyło się bez drobnych problemów po przerwie. Rywal przez większość spotkania musiał radzić sobie w dziesiątkę po czerwonej kartce Sotiriou, ale miał w końcówce swój moment wiary. Do gry po urazach wróciły gwiazdy Lechii, a szczególnie świetnie spotkanie rozegrał Tomas Bobcek. Zwycięstwo pomogło znacznie oddalić się od strefy spadkowej i to na pewno bardzo ważna kwestia przed końcową fazą sezonu.
Nawet gdy wydawało się, że będzie to jednostronny mecz, Lechia Gdańsk zadbała o większe emocje. W teorii wszystko szło poprawnie – 2:0 do przerwy, gra w przewadze, gol po przerwie na 3:0. Można było się zastanawiać, czy gospodarze zadbają o kolejne gole… No i zadbali, ale przy tym pomogli Koronie wrócić na moment do meczu. Po 75. minucie w drużynie Johna Carvera zrobiło się gorąco, ale ostatecznie trzy punkty zostały w Gdańsku, a końcowy wynik to 4:2.
Było to kolejne spotkanie w tym sezonie z udziałem Lechii Gdańsk, w którym padło dużo goli. Drużyna z Trójmiasta jest gwarantem tego, że emocji nie zabraknie, a przy tym również bardzo dobrze punktuje. Ich przewaga nad strefą spadkową jest coraz większa i wypada zacząć spoglądać w górę. Pięć punktów straty do podium to bardzo mało i kto wie, jak się to wszystko potoczy w następnych tygodniach.
Tomas Bobcek z konkretnym powrotem po urazie
Zacznijmy jednak od początku. Lechia Gdańsk w mecz z Koroną weszła bardzo dobrze i widać było, że chce sobie szybko ustawić spotkanie pod siebie. Mało brakowało, by udało się to już w 8. minucie, jednak gol Aleksandara Cirkovicia bezpośrednio z rzutu rożnego nie został uznany. Nieprzepisowo bramkarza w polu karnym powstrzymywał Tomas Bobcek i po interwencji VAR Tomasz Kwiatkowski cofnął gola. Serb dopiął jednak swego 11 minut później, gdy wykończył świetną kontrę swojej drużyny. Obsłużył go idealnie Bobcek i pozostało tylko skierować piłkę do bramki.
Gdańszczanie poszli za ciosem i już kilka minut później stanęli przed idealną szansą na podwyższenie wyniku. Wydawało się, że po świetnej akcji na skrzydle Bobcek fatalnie spudłował z kilku metrów, jednak powtórka pokazała, że był tam faulowany. Po interwencji VAR, Lechia Gdańsk otrzymała rzut karny, a dodatkowo Konstantinos Sotiriou został ukarany czerwoną kartką i sytuacja gości mocno się skomplikowała. Karnego na gola zamienił Tomas Bobcek, czyniąc swój występ w pierwszej połowie niemalże kompletnym. Bardzo brakowało go przed przerwą reprezentacyjną, tak samo jak Camilo Meny, i teraz z nimi w składzie Lechia wróciła do ustawień fabrycznych.










