Erytrejczycy na pewno tęsknili za piłką reprezentacyjną. Piłkarze skompensowali to swojemu narodowi najlepiej jak potrafili. Reprezentacja Erytrei nie dość, że wróciła do gry w kwalifikacjach Pucharu Narodów Afryki po 19 latach, to do tego wygrała oba mecze. Świeża, nietuzinkowa i – przede wszystkim – przekonująca kadra dała sygnał, że ma zamiar namieszać na kontynentalnym poletku.
Z nieba do piekła
Podczas losowania par rundy wstępnej kwalifikacji do Pucharu Narodów Afryki 2027, delegaci Eswatini mogli pomyśleć, że szczęście się do ich kadry uśmiechnęło. Reprezentacja ich kraju trafiła na Erytreę. Erytreę, która od około sześciu lat nie grała meczu o stawkę, a od prawie 19 lat nie rozegrała spotkania w kwalifikacji mistrzostw kontynentu. W głowach zapewne już rodziły się myśli, że Eswatini dostało tak właściwie wolny los. Erytrea bowiem nie grała o stawkę od lat przez reżim. Po spotkaniach wyjazdowych regularnie dochodziło do sytuacji, w których część piłkarzy grających w rodzimych klubach uciekała i nie wracała wraz z delegacją do kraju. Często była to dla nich jedyna okazja, by zaznać wolności.
Wiadomo, że wiązało się to ze złością rządzących krajem, czego wypadkową było regularne wycofywanie się z rozgrywek międzynarodowych. Ponadto przez pewien czas przestała być też organizowana liga krajowa. Oznaczało to śmierć erytrejskiej piłki.
Pierwszym podrygiem w kierunku powrotu do gry były mecze towarzyskie zorganizowane przez federację „afrykańskiej Korei Północnej” w maju zeszłego roku. Wówczas w ramach świętowania rocznicy niepodległości kraju, reprezentacja Erytrei miała zagrać u siebie dwa mecze – jeden z Nigrem, drugi z Sudanem Południowym. Mimo wszystko można było podchodzić do całej sytuacji sceptycznie. Obywatele Erytrei, grając u siebie w kraju, nie mieli możliwości uciec i ubiegać się o azyl, więc te spotkania nie były obciążone specjalnym ryzykiem.
Więc można było snuć domysły, że Erytrea nie przystąpi do dwumeczu. Tak jednak się nie stało. W dodatku federacja powołała skład złożony głównie z debiutującej diaspory. I spisała się fenomenalnie. Reprezentacja Erytrei wygrała oba spotkania. Najpierw mecz domowy (na neutralnym stadionie w Maroku) 2:0, a następnie rewanż w Eswatini 2:1. Przeciwnicy doświadczyli ciężkiego szoku, który zrównał ich cele z ziemią.
Reprezentacja Erytrei – nowe rozdanie
Od ostatniego meczu o stawkę reprezentacji Erytrei skład powołanych zawodników diametralnie się zmienił. Spośród tych, którzy zagościli na marcowym zgrupowaniu, zaledwie czwórka zaliczyła wcześniej debiut w kadrze!
Większość zawodników przyjechała z lig zagranicznych, co miało być kluczem do sukcesu. Najbardziej rozpoznawalnym z nich miał być Tesfaldet Tekie – zawodnik szwedzkiego Hammarby, który w 2019 roku zaliczył nawet debiut w kadrze Trzech Koron. Jednak nie udało mu się zagrać w reprezentacji Erytrei. Tak samo jak napastnikowi Hamburgera SV – , którego federacja podobno próbowała namówić do gry w afrykańskiej kadrze. W tym momencie – bezskutecznie.











