Wyścig żółwi trwa w najlepsze. W 28. kolejce PKO Ekstraklasy Śląsk pojechał do Zabrza, aby zostać nowym liderem po tym, jak Jagiellonia niespodziewanie przegrywa z Cracovią. Rywala wrocławianie mieli jednak najgorszego z możliwych. Górnik Zabrze bowiem jest najlepszą drużyną w rundzie wiosennej, co też udowodnił. Dwa trafienia Kamila Lukoszka rozwiały wszelkie wątpliwości i sprawiły, że Górnik może nawet wtrącić się do walki o europejskie puchary.
Śląsk z kolei zdaje się grać na miarę swojego potencjału, a jesienne wyniki przykrywały mankamenty, które teraz są tak widoczne. Nikt jednak po tak dobrej rundzie nie zadowoli się minimalizmem, co zresztą potwierdza Jacek Magiera. Coś jednak w drużynie z Wrocławia przestało funkcjonować.
Patryk Klimala nie będzie nowym Erikiem Exposito
Jedną z kluczowych informacji w kontekście tego spotkania była nieobecność kapitana drużyny Śląska, Erika Exposito. Hiszpan w meczu z Wartą Poznań zobaczył czwartą w tym sezonie żółtą kartkę, co oznaczało przymusową przerwę. Exposito jednak wraz z drużyną pojechał do Zabrza i z wysokości trybun obserwował to spotkanie.
Swoją kolejną już szansę w związku z tym otrzymał Patryk Klimala. Dla polskiego napastnika był to już dziewiąty występ w barwach „Wojskowych”. Wciąż jednak nie udało mu się wpisać na listę strzelców. Mecz z Górnikiem był dla niego sporą szansą, której nie wykorzystał. Zanotował najmniej kontaktów z piłką, przegrał 11 pojedynków, na osiem prób dryblingu udały mu się trzy. – Z perspektywy boiska uważam, że dałem z siebie wszystko. Niestety nie udało mi się strzelić bramki, ale jest coraz bliżej. To mnie nie frustruje, frustruje mnie to, że przegraliśmy ten mecz bardzo ważny z perspektywy tabeli. O bramki jestem spokojny – mówił po tym meczu zawodnik w rozmowie z TVP Sport.
Przed nami jeszcze sześć kolejek, więc okazji do wpisania się na listę strzelców Klimala będzie mieć sporo, aczkolwiek kibicom kończy się cierpliwość. Dzisiaj był co prawda bliski premierowego trafienia po powrocie do Polski, lecz dość przypadkowe uderzenie odbiło się od słupka.
Jacek Magiera wciąż szuka sposobu na pokonanie Jana Urbana
Trzeba przyznać, że Jackowi Magierze wybitnie nie idą pojedynki trenerskie z Janem Urbanem. Dla szkoleniowca Śląska Wrocław było to piąte spotkanie z byłym trenerem m.in. Legii Warszawa. Bilans jest dla Magiery bezwzględny. Remis i cztery porażki. Sam jednak oczywiście podchodzi do tego z dużym dystansem. – szkoleniowiec Śląska na przedmeczowej konferencji prasowej. Teraz wiemy już, że bilans spotkań bezpośrednich obu panów nie został przełamany.











