Od kilku dni mówiło się, że Goku Roman jest na celowniku Wisły Kraków. Transfer został dopięty i Hiszpan od przyszłego sezonu będzie grał w trykocie z białą gwiazdą. Misja z założenia jest prosta, ale czy samemu zawodnikowi uda się jej podołać? Luis Fernandez odszedł i teraz dziura do załatania jest duża. Czy Goku Roman sprosta oczekiwaniom?
Śmiało można powiedzieć, że mamy hit transferowy na krajowym podwórku. Przecież nie na co dzień dochodzi do tak ciekawych transferów. Hiszpan odchodzi, Hiszpan przychodzi. Goku Roman robi kolejny krok w swojej karierze i teraz perspektywa gry na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce jest jeszcze bliższa. Czy uda mu się osiągnąć cel?
Goku Roman z kontraktem 1+1
Sam kontrakt wywołał niemałą burzę w środowisku kibicowskim „Wiślaków”. Transfer gotówkowy, a kontrakt ważny 12 miesięcy z opcją przedłużenia na kolejny rok po stronie Wisły Kraków. Prezes Wisły Kraków, Jarosław Królewski zabrał głos na Twitterze w tej sprawie: – „Każdy rok do roku ma udowadniać, że zasługuje na koszulkę Wisły Kraków – będą efekty, będzie się kontrakt przedłużał. Bez wyjątku. Nie będzie efektów, klub ma prawo decydować. Takie są moje zasady i zero dyskusji.”
Sama narracja tego komentarza jest jak najbardziej w porządku, jednak nasuwa się dość oczywiste pytanie: czy przy takim transferze gotówkowym nie lepiej zakontraktować zawodnika chociaż na dwa lata? Jeżeli po roku się nie sprawdzi można go sprzedać lub wypożyczyć. Musiałoby się coś bardzo dziwnego wydarzyć, żeby Goku Roman zaliczył wielki spadek formy i duży zjazd sportowy. Raczej na to się nie zanosi. Jednak to Jarosław Królewski decyduje i zrobi to, co uważa za stosowne.











