O Jerzym Brzęczku wiemy wiele. Jego drużyny grają defensywnie. On sam poradził sobie w Wiśle Płock, jest wujkiem Jakuba Błaszczykowskiego, a do tego świetnie tańczy. Na razie osiąga przyzwoite wyniki, chociaż styl gry prowadzonej przez niego reprezentacji Polski pozostawia wiele do życzenia. Kibice od dawna marzą o lepszym, najlepiej zagranicznym szkoleniowcu. Swego czasu jedyną realną opcją wydawał się Giovanni De Biasi.
Kandydatura byłego selekcjonera reprezentacji Albanii była rozpatrywana jako jedna z niewielu zagranicznych. Kibice od początku ją popierali – De Biasi pierwszy raz w historii wprowadził małe muzułmańskie państewko na Euro. Poza tym wcześniej udało mu się pokonać przyszłych mistrzów, czyli Francuzów. W związku z tym na późniejsze zatrudnienie Brzęczka zareagowano śmiechem i wściekłością.
Sam Włoch szybko przyznał, że był już dogadany z prezesem Bońkiem. – Poczułem się zwolniony – zdradził dla RMC Sport. Dzisiaj, po dwóch latach od feralnych wydarzeń, ma już za sobą krótki epizod w hiszpańskim Alaves i pierwsze mecze jako selekcjoner reprezentacji Azerbejdżanu. Czy wiemy po nich więcej?
Brak spektakularnych sukcesów
Po eliminacjach do mistrzostw świata 2018 De Biasi odszedł z reprezentacji Albanii. Trenera dostrzegło hiszpańskie Alaves. Współpracę rozpoczęto 22 września 2017 r., jednak potrwała ona jedynie dwa miesiące. W tym czasie Włoch poprowadził drużynę z Kraju Basków tylko w dziewięciu meczach. Wygrał trzy z nich, a poza tym wiele do życzenia pozostawiał styl gry jego zespołu.
Alaves było największą pomyłką w mojej karierze trenerskiej. 10 lat wcześniej pracowałem w Levante i poznałem specyfikę hiszpańskiego futbolu ligowego. W Alaves podejmowałem złe decyzje, ale wiem o tym teraz, z perspektywy czasu mogę to tak oceniać. De Biasi w wywiadzie dla Wp.pl
Następnie Polsce przytrafiła się katastrofa w Rosji, w związku z czym Adam Nawałka stracił swoją posadę. Przymykano oko na najnowsze niepowodzenie włoskiego trenera. Był on jednym z poważniejszych kandydatów do objęcia reprezentacji. – Gdy byłem kandydatem na selekcjonera Polski, odezwało się kilka klubów, federacji, ale czekałem na was – po jakimś czasie przypominał Włoch. Po tym nieudanym romansie zajął się komentowaniem meczów i czekał na kolejne propozycje.
Był dość wybredny. Chciała go Armenia, ale stwierdził, że „nie ma ona wystarczającego potencjału, żeby powalczyć o coś większego”. Odrzucił też ofertę od rodzimego Frosinone, ponieważ nie miał ochoty na zaciekłą walkę o utrzymanie. Usatysfakcjonowała go dopiero oferta od Azerbejdżanu. Jednak tam na razie też nie dokonuje cudów. W debiucie jego drużyna zbłaźniła się, bo przegrała 1:2 z Luksemburgiem. Jedyne zwycięstwo Azerowie odnieśli do tej pory z Cyprem, a za największy sukces mogą uważać swój niedawny remis z Czarnogórą. Styl również pozostawia wiele do życzenia. Najlepszym dowodem mogą być statystyki bramkowe. W dziewięciu meczach pod wodzą De Biasiego Azerbejdżan stracił cztery bramki, a zdobył… tylko dwie.











