Były napastnik reprezentacji Polski, Radosław Gilewicz, wcielił się w rolę eksperta i ocenił szanse poszczególnych drużyn w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Jako faworyta szlagieru 1/4 wskazał Manchester United, nie przekreśla także szans Szachtaru i Tottenhamu, mających przed sobą arcytrudne zadania.
Szachtar w meczu z Barceloną jest skazany na pożarcie?
Teoretycznie wszystko powinno na to wskazywać. Ale Szachtar udowodnił już w tej edycji Ligi Mistrzów, że jest drużyną, która może zagrozić nawet tym najlepszym. Barcelona gra najładniejszą piłkę na świecie, bardzo atrakcyjną dla kibiców, ale ten futbol nie jest superskuteczny. To przecież tylko ludzie, tacy sami jak zawodnicy Szachtara, może obdarzeni nieco większymi umiejętnościami piłkarskimi. Barcelona nie wygra jednak tylko dlatego, że jest Barceloną. Szachtar ma w swoim składzie wielu znakomitych zawodników, trzon tego zespołu stanowią przede wszystkim Brazylijczycy. Wszystko może się wydarzyć, choć faworytami bez wątpienia są Hiszpanie.
Barcelonę powinna uskrzydlić sytuacja w lidze hiszpańskiej. Losy tytułu są już niemal rozstrzygnięte.

Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się, by był to decydujący aspekt tej rywalizacji. Rozgrywki krajowe a europejskie to dwie różne rzeczy. To są profesjonaliści. Dla nich każdy następny mecz jest najważniejszy, dlatego komfort psychiczny nie powinien im ani pomóc, ani zaszkodzić. Oni mają we krwi ciągłe mecze o najwyższą stawkę. Nawet jeśli zdobywca tytułu nadal byłby wielką niewiadomą, nie spodziewałbym się kalkulacji albo rozkładania sił.
Myślę, że losy awansu mogą rozstrzygnąć się już w pierwszym meczu. Barcelona na pewno będzie chciała uzyskać korzystny rezultat, aby przed rewanżem mieć komfortową sytuację. Mimo to, pierwsze spotkanie jest rozgrywane na wyjeździe, a Katalończycy niezbyt dobrze radzą sobie z meczami na obcym terenie, dlatego niczego nie mogą być pewni.
Rywal Barcelony w wyścigu po mistrzostwo ligi hiszpańskiej, Real Madryt, ma znacznie trudniejsze zadanie. Tottenham może sprawić niespodziankę?
W futbolu wszystko jest możliwe. Tym bardziej że w tej edycji Ligi Mistrzów nie ma słabych drużyn. Tottenham pokazał już, między innymi w dwumeczu z Milanem, że jest zespołem, z którym każdy się musi liczyć, także grając na własnym stadionie. Przed Realem bardzo duże wyzwanie.
Czym Anglicy mogą zaskoczyć Real?
O ile Real ma w swoich szeregach same gwiazdy, o tyle siłą Tottenhamu jest kolektyw. Drużyna prezentuje się bardzo dobrze pod względem taktycznym. Niemniej jednak również ma w swoim składzie kilka ciekawych indywidualności. Mówię przede wszystkim o Garethcie Bale’u, który wyróżnia się swoją motoryką. Na wyróżnienie zasługują także Rafael Van der Vaart, jak również Peter Crouch, imponujący wzrostem. Te trzy ogniwa stanowią o sile ofensywnej Tottenhamu. I to właśnie może być klucz do sukcesu. Anglicy pokazali, że umieją atakować, chociażby w meczu z Interem. Przegrywali 0:4, mimo to zdołali po przerwie trzykrotnie pokonać bramkarza rywali. Drużyna ta niemal do perfekcji opanowała także przejście z defensywy do ofensywy, które może okazać się bardzo ważne, szczególnie przy grze z kontrataku.











