Racing Genk zremisował u siebie z Bayerem Leverkusen 1:1 w ostatnim meczu grupy E Ligi Mistrzów. Gola dla gospodarzy zdobył Vossen, a wyrównał w drugiej połowie Derdiyok. Te wyniki oznaczają, że „Aptekarze” awansowali do 1/8 finału Champions League, ale stracili pierwsze miejsce w grupie na rzecz Chelsea.
Pierwsza część gry była dość nudna. Niemiecki klub starał się atakować, ale robił to nieporadnie, dobrze była też zorganizowana defensywa gospodarzy. Premierowy celny strzał zobaczyliśmy w 7. minucie, kiedy to z wolnego mocno huknął Schuerrle, ale Koeteles odbił piłkę. Dopiero po kwadransie Węgier był zmuszony do kolejnej interwencji, tym razem po bardzo słabym uderzeniu Derdiyoka. Schuerrle spróbował ponownie, ale tym razem zabrakło mu precyzji. I gdy wydawało się, że pierwsze pół godziny odejdzie w zupełne zapomnienie, gospodarze niespodziewanie objęli prowadzenie. Świetnym wolejem po podaniu Ndabashinze popisał się Vossen, posyłając piłkę w dolny róg bramki strzeżonej przez bezradnego w tej sytuacji Leno.

Belgijski zespół był bliski podwyższenia prowadzenia już w 34. minucie. Po wrzutce z rzutu rożnego głową strzelał niepilnowany Camus, piłka odbiła się jeszcze od ziemi, ale ostatecznie świetnie nad poprzeczką przeniósł ją Leno. „Aptekarze” przycisnęli, szukając wyrównania, i raz byli tego naprawdę blisko. Na 120 sekund przed końcem pierwszej połowy Koeteles odbił przed siebie uderzenie Sama, a dobitka okazała się nieskuteczna. Chwilę później sędzia zarządził przerwę.
Po zmianie stron przyjezdni nie ustawali w staraniach o strzelenie gola. Pierwsze dziesięć minut przyniosło jednak tylko niecelną główkę Derdiyoka i słaby strzał Schuerrle, wprost w ręce Koetelesa. Chwilę później w akcji z udziałem tych dwóch graczy było dużo groźniej. Niemiec, po świetnym prostopadłym podaniu Rolfesa, wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale golkiper miejscowych znowu okazał się lepszy, a piłka po dobitce Szwajcara przeleciała nad poprzeczką. W odpowiedzi niecelnie z wolnego przymierzył Camus.
Następnie znowu okazję miał Bayer, a dokładniej Ballack, ale Niemiec nie potrafił głową skierować futbolówki w światło bramki. Groźnie było też po następnym rzucie rożnym, jednak Derdiyoka powstrzymał jeden z obrońców, blokując strzał Szwajcara. Ten zaledwie kilkadziesiąt sekund później dostał piłkę na piąty metr i próbował wbić ją wślizgiem do siatki, ale futbolówka w ostatniej chwili odbiła się od nierówności w murawie, co skutecznie mu przeszkodziło. Jak jednak mówi przysłowie – do trzech razy sztuka. W 79. minucie Sam dośrodkował po ziemi w pole karne, a niepilnowany Derdiyok strzelił mocno w dolny róg bramki i tym razem Koeteles nie miał nic do powiedzenia.
Bayer walczył jednak o zwycięstwo oraz pierwsze miejsce w grupie i kilkadziesiąt sekund później mogło być 2:1. Kiessling uderzył zza pola karnego, golkiper gospodarzy odbił futbolówkę, tyle że wprost na nogę Sama. Wolej tego ostatniego był jednak nieskuteczny, a piłka po odbiciu się od obrońcy poszybowała nad bramką. W ostatnich minutach swoje umiejętności musiał pokazać też Leno. Młody Niemiec najpierw dobrze odbił strzał Camusa, a następnie popisał się jeszcze efektowniejszą paradą, broniąc uderzenie Buffela. Bayer natomiast nie stworzył już później poważnego zagrożenia i Genk zdobył trzeci punkt w tej edycji Ligi Mistrzów, po raz trzeci remisując u siebie i godnie żegnając się z Champions League.










