Futsal, IV liga i marzenie o Europie – sylwetka Gabriela Martinellego


Kim jest nowy nabytek „The Gunners”?

9 lipca 2019 Futsal, IV liga i marzenie o Europie – sylwetka Gabriela Martinellego
Wikimedia. Commons

Ameryka Południowa od lat stanowi kopalnię piłkarskich talentów. Największe europejskie kluby uważnie śledzą tamtejsze rozgrywki w celu wyszukania potencjalnych perełek. Co roku na Stary Kontynent trafiają piłkarze pochodzący z Ameryki Łacińskiej. Wielu z nich przychodzi z łatką niezłego talentu i perspektywami na wielką karierę. Jednym z takich zawodników jest sprowadzony przez Arsenal Gabriel Martinelli. W tym transferze nie byłoby nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że młody skrzydłowy do tej pory występował na czwartym poziomie rozgrywkowym w ojczyźnie.


Udostępnij na Udostępnij na

Martinelli związał się z Arsenalem pięcioletnią umową. Przenosiny piłkarza kosztowały „Kanonierów” 6,7 miliona euro. To więcej niż łączna wartość rynkowa wszystkich zawodników Ituano FC, czyli poprzedniego klubu Martinellego.

Początki na hali i puchar stanu

Brazylia jest zakochana w futbolu, a ludzie szaleją na punkcie piłki. Niemal wszędzie można spotkać młodych piłkarzy grających na małych boiskach i marzących o wielkiej karierze. Przygoda Martinellego z piłką nożną zaczęła się dosyć nietypowo, bo… od futsalu. Dziewięcioletni Gabriel w 2010 roku rozpoczął treningi w Corinthians w sekcji piłki halowej.

Obserwując styl gry Martinellego, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że umiejętności zdobyte na hali procentują w piłce trawiastej. W 2015 roku przeniósł się z Corinthians do Ituano FC. Wydawać by się mogło, że zmiana giganta z Sao Paulo na znacznie mniejszy klub z mniejszego miasta jest krokiem w tył. W przypadku Gabriela okazała się świetnym posunięciem.

Itu to liczące ok. 150 tysięcy mieszkańców miasto położone w stanie Sao Paulo. Lokalny klub Ituano FC na co dzień występuje w Campeonato Brasileiro Serie D, czyli w IV lidze brazylijskiej. Jest to najniższy poziom rozgrywkowy na szczeblu centralnym w kraju kawy. W lidze Martinelli wystąpił po raz pierwszy, mając 16 lat i 9 miesięcy. Tym samym stał się najmłodszym debiutantem w historii Ituano FC w oficjalnym meczu.

Pierwszego gola w barwach zespołu z Itu zdobył w spotkaniu z Taboao da Serra w eliminacjach do Campeonato Paulista. Jak się okazało, ten turniej był przełomowy dla młodego skrzydłowego.

Piłkarskie mistrzostwa stanu Sao Paulo to jedna z najmocniejszych lig stanowych w Brazylii. Turniej odbywa się co roku od stycznia do kwietnia. Największe emocje budzi rywalizacja tuzów ze stolicy stanu takich, jak: Corinthians, Palmeiras czy Santos. Jest to również okazja dla mniejszych klubów na pokazanie się na tle potentatów. Taką szansę w tym roku wykorzystało Ituano FC.

Drużyna Martinellego dotarła w tym roku do ćwierćfinału rozgrywek, w którym odpadła z pierwszoligowym FC Sao Paulo. Sam 18-letni skrzydłowy w całym turnieju zdobył sześć bramek, czym zwrócił na siebie uwagę skautów wielkich klubów. W końcu furorę w tych rozgrywkach robili niegdyś tacy piłkarze, jak: Luis Fabiano, Wagner Love, Elano czy nawet sam Neymar, który w 2013 roku sięgnął po tytuł króla strzelców Campeonato Paulista.

Gabriel Martinelli pojawił się w notesach europejskich obserwatorów już wcześniej. Mało tego, był nawet na testach w FC Barcelona i Manchesterze United. Jednak wówczas nie przekonał do siebie ani w Hiszpanii, ani w Anglii.

Styl gry i perspektywy w Arsenalu

Południowoamerykańscy skrzydłowi z reguły kojarzą nam się z drobnymi, niewysokimi piłkarzami, których głównymi atutami są szybkość i nieziemska technika. Gabriel Martinelli oba te atuty posiada, jednak jest również dość silny i bardzo trudno go przestawić. Ma 1,80 m wzrostu, więc dysponuje lepszymi warunkami fizycznymi niż większość brazylijskich bocznych pomocników.

Wspomniałem wcześniej o nawykach i umiejętnościach nabytych przez Martinellego w grze w piłkę nożną halową. Można to dostrzec w jego panowaniu nad futbolówką. Przy dużej szybkości umie utrzymać się przy piłce i prowadzić ją blisko nogi. Sam potrafi zrobić przewagę, uwolnić się spod presji i wykorzystać swoją dynamikę. Ponadto godne pochwały są jego przegląd pola i kreatywność w rozegraniu.

Nowy nabytek Arsenalu najpewniej czuje się przy linii, jednak gdy zajdzie potrzeba, może również zagrać jako środkowy napastnik. Jego styl gry porównywany jest w ojczyźnie do Richarlisona. Martinelli na pewno chciałby, aby jego kariera rozwijała się równie dynamicznie jak gracza Evertonu. Pojawiają się też opinie, że sposób grania Gabriela jest podobny do tego, jaki prezentują choćby Mohammed Salah czy Heung-min Son. Ale na takie zestawienia chyba jeszcze za wcześnie.

Problemem dla Brazylijczyka może być styl gry, jaki preferuje Unai Emery. W minionym sezonie menedżer Arsenalu niekiedy nie wystawiał ani jednego nominalnego skrzydłowego w podstawowej jedenastce. Wolał, żeby na skrzydłach grali ofensywni pomocnicy jak np. Oezil czy Mkhitaryan, którzy schodząc do środka, robiliby miejsce usposobionym ofensywnie bocznym obrońcom. Taka taktyka może nie do końca odpowiadać Martinellemu.

Melodia przyszłości

Z uwagi na młody wiek raczej mało prawdopodobne, by Martinelli z miejsca wkroczył do pierwszego składu „Kanonierów”. Arsenal, szczególnie za czasów Arsene’a Wengera, słynął ze stawiania na młodzież. Obecnie optymizmem może napawać przykład Matteo Guendouziego, który mimo 19 lat na karku przebojem wdarł się do składu klubu z Emirates Stadium. Można przypuszczać, że jeśli okaże się, iż Brazylijczyk nie jest jeszcze gotowy do gry w pierwszej drużynie Arsenalu, to zobaczymy go albo w zespole U-23, albo na wypożyczeniu.

W wywiadzie dla klubowej telewizji wspomniał, że od zawsze marzył o występach w Europie. Marzenie się spełniło i oby jego kariera w Europie przypominała tę Gabriela Jesusa, a nie Gabriela Barbosy.

Niewątpliwie Gabriel Martinelli jest zawodnikiem, którego rozwój warto obserwować. Możliwe, że z czasem stanie się kolejną wielką gwiazdą brazylijskiego futbolu. Jednak najpierw będzie musiał przejść trudną i niekiedy brutalną weryfikację, jaką funduje młodym zawodnikom zza granicy angielska piłka. Martinelli świetnie radził sobie na brazylijskich boiskach, ale czy będzie umiał to powtórzyć w chłodny, deszczowy wieczór w Stoke?

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski