Jarosław Fojut to jeden z tych młodych obrońców, którzy w przyszłości mogą stanowić o sile naszej narodowej reprezentacji. Piłkarz Boltonu Wonderers, mimo że częściej przebywa na wypożyczeniu niż gra w swoim macierzystym klubie, zdobywa doświadczenie, które w przyszłości na pewno zaprocentuje. Gdzie lepiej szkolić obrońcę, jak nie w „najostrzejszej” lidze świata.
Od Twojego debiutu w pierwszej drużynie Boltonu Wonderers w sezonie 2005/06 minęły dwa lata. Od tego czasu na Wyspach Brytyjskich rozegrałeś 27 spotkań. Jak oceniasz te lata gry w jednej z najlepszych lig świata?
– Ciężko jest mi cokolwiek powiedzieć na temat gry w Premiership, ponieważ jak do tej pory rozegrałem tylko 10 minut. Reszta meczy to w większości League One czy mecze pucharowe. Jednak mimo to jestem bardzo zadowolony. Trenerzy zawsze mi mówią: „Kiedy dostaniesz swoja szansę to ją wykorzystaj”. Za każdym razem, jak dostawałem szansę to starałem się ją wykorzystywać. Kontuzje, które mi się przydarzały w ciągu ostatnich 4 lat, na pewno przyhamowały mój rozwój, dlatego teraz muszę zwrócić szczególną uwagę na swoje zdrowie. By znów nie złapać jakiejś kontuzji.
W ubiegłym sezonie w Polsce krążyły plotki, że interesują się Tobą takie polskie kluby, jak Lech Poznań, Legia Warszawa czy Wisła Kraków. Polskie media rozpisywały się nawet, że jesteś bliski przejścia do Legii. Ile w tych doniesieniach było prawdy i czy rzeczywiście rozważałeś powrót do kraju?
– Dwa lata temu, kiedy kontuzja kolana na pół roku wykluczyła mnie z gry, rozważałem powrót do Polski, bo naprawdę ciężko było mi wrócić do gry nawet w rezerwach Boltonu. Nawet podjąłem taką decyzję, że wracam. Na szczęście przemyślałem to wtedy dwa razy i zdecydowałem, że podpiszę nowy, dwuletni kontrakt z Boltonem. Teraz z perspektywy czasu jestem bardzo zadowolony, że nie wróciłem do Polski. Przyznam, że jeden z tych klubów był zainteresowany pozyskaniem mojej osoby.
Ostatnio dużym zaskoczeniem było przejście Szymona Matuszka i Krzysztofa Króla z młodzieżowej drużyny Realu Madryt to nienajsilniejszej Jagiellonii Białystok. Ty będąc piłkarzem Boltonu od dwóch sezonów przebywasz na wypożyczeniu, najpierw w Luton Town, a teraz w Stockport County. Czy nie lepiej byłoby pójść w ślady kolegów z reprezentacji i wrócić do kraju?
– Nie, nie sądzę, żeby powrót do Polski był krokiem do przodu. Łatwo jest wrócić do kraju, podpisać niezły kontrakt i grać co tydzień w lidze. Tylko co później? Niewielu zawodników przechodzi do ligi angielskiej czy włoskiej. Tylko nielicznym się udaje, a gdy już trafią do tej ligi, to najczęściej mają problemy ze załapaniem się do składu. Ja bardzo często jestem w składzie na mecz, więc po co się cofać? Mam swoje ambicje i wiem, że potrzebuję ogrania, by je osiągnąć. Uważam, że rozegranie pełnego sezonu na wypożyczeniu w jednej z drużyn Championship lub nawet League One pomoże mi w dostaniu kolejnej szansy w Premiership.










