W sobotę niewiele działo się w Premier Lidze. Do rywalizacji przystąpił zaledwie jeden zespół z czołówki tabeli. Najwięcej emocji dostarczyło starcie w Rostowie, gdzie punkt cudem uratował FK Moskwa.
W pierwszym sobotnim meczu ligi rosyjskiej doszło do sporej niespodzianki. Tom Tomsk pokonał na własnym boisku faworyzowanego Saturna Ramiensoje. Jako pierwszy na listę strzelców wpisał się jednak gracz gości, Władimir Kuzmiczew, który trafił do bramki Siergieja Pariejki po 180 sekundach gry. Podopieczni Walerego Niepomniaszczego zdołali szybko odrobić straty. W ósmej minucie arbiter Jurij Baskakow bez wahania wskazał na jedenasty metr, a rzut karny pewnie wykorzystał Artiom Dziuba. Ten sam zawodnik zaskoczył Antonina Kinsky’ego również po przerwie. Napastnik Tomu wykorzystał w 61. minucie błąd defensorów Saturna i zdobył swojego czwartego gola w bieżących rozgrywkach. Wynik ustalił 120 sekund później Aleksandr Chartionow. Rezultat 3:1 dla Toma oznacza, że zawodnicy Saturna ponieśli drugą porażkę z rzędu.

Konfrontacja Kryljów Sowietow Samara ze Spartakiem Nalczik dość nieoczekiwanie zakończyła się wynikiem bezbramkowym. W dość nudnym spotkaniu mało było klarownych okazji pod obiema bramkami, dodatkowo nieskutecznością „imponowali” Jan Koller i Roman Adamow, który zakończył swą grę po pierwszej połowie.
Terek Grozny odniósł cenne zwycięstwo nad Chimkami. Czeczenów wyprowadził na prowadzenie Szamil Łachijałow, który wykorzystał rzut karny podyktowany w 11. minucie za faul Borysa Rotienberga. Kibice obu drużyn ożywili się dopiero w ostatnim kwadransie spotkania. Najpierw w 82. minucie drugiego gola dla Tereka zdobył Timur Dżabraiłow, a 180 sekund później świetny strzał z rzutu wolnego Jurija Kiriłłowa dał Chimkom honorowe trafienie. W drużynie z Groznego ostatnie pół godziny zagrał Brazylijczyk Cleber, łączony ostatnio z powrotem do ligi polskiej.
O wielkim szczęściu mogą mówić zawodnicy FK Moskwa. Byli oni faworytami starcia z Rostowem. Jednak zespół Olega Dołmatowa już nie raz w bieżących rozgrywkach udowodnił, że lubi sprawiać niespodzianki. Postarał się o to również w sobotnim starciu. To gracze beniaminka 240 sekund przed przerwą wyszli na prowadzenie za sprawą Dmitrja Akimowa. Gdy 57. minucie Igor Liebiedienko podwyższył na 2:0, w Rostowie zaczęło pachnieć sensacją. Jednak podopiecznym Miodraga Bożovcia udało się doprowadzić do remisu. Gola kontaktowa strzelił Aleksiej Riebko, a na 180 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry wyrównał Martin Jakubko. Brak wygranej w tej konfrontacji raczej definitywnie przekreśla szanse „Obywateli” na mistrzostwo Rosji. Ich sobotni przeciwnicy raczej mogą już się czuć pewni utrzymania w Premier Lidze.











