Liga Mistrzów – najbardziej prestiżowe klubowe rozgrywki świata. Wtorkowe i środowe mecze przyciągają na trybuny tysiące fanów, a przed telewizorami zasiadają miliony widzów. Większość z nich jest zainteresowana oglądaniem spotkań wielkich europejskiego futbolu: Barcelony, Chelsea Londyn, Interu Mediolan, Manchesteru United, Milanu czy Realu Madryt. Co roku w gronie 32 ekip, które zakwalifikowały się do fazy grupowej, możemy natknąć się też na zespoły, które nie są znane szerszej publiczności. Przed dwoma laty takim Kopciuszkiem była rumuńska Unirea Urziceni.
Po upadku dyktatury Nicolae Ceaucescu w 1989 roku rumuńskie kluby piłkarskie przeżyły zapaść finansową. Wielka trójka z Bukaresztu, czyli Steaua, Dinamo i Rapid, musiała ratować się sprzedażą najlepszych graczy za granicę, głównie do Włoch. Nie przeszkodziło jej to jednak aż do 2008 roku niemal niepodzielnie rządzić rozgrywkami Divizii A. W ciągu siedemnastu sezonów dziewięć tytułów mistrza Rumunii powędrowało do Steauy, sześć do Dinama i jeden do Rapidu. Jedynie w 1991 roku ligę wygrał zespół spoza stolicy, Universitatea Craiova. Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku na rumuńskiej scenie piłkarskiej doszło do sporych przetasowań i do głosu zaczęły dochodzić mniej znane zespoły z CFR Cluj, Politechniką Timisoara i Unireą Urziceni na czele. Zwłaszcza ten ostatni klub, mający siedzibę w miasteczku zamieszkałym przez 17 tysięcy osób, zrobił furorę nie tylko na krajowym podwórku.

W 2003 roku występująca w rozgrywkach rumuńskiej trzeciej ligi Unirea Urziceni otrzymała pokaźny zastrzyk finansowy. Zespół z Jałomicy zyskał nowego właściciela, koncern Valahorum, na czele którego stał Dumitru Bucsaru. Biznesmen pochodzący z Urziceni już po roku mógł cieszyć się z awansu swojej drużyny do drugiej ligi. Na tym szczeblu rozgrywek, podzielonym w Rumunii na trzy grupy, Unirea spędziła trzy kolejne sezony. W 2006 roku piłkarze z Jałomicy grali na tyle dobrze, że zakwalifikowali do barażu o wejście do ekstraklasy, w którym to okazali się lepsi od Foreksu Braszów. Podopieczni Costela Oraca zapewnili sobie awans do Ligi I, pierwszy w historii klubu.
Beniaminek, mimo iż został wzmocniony kilkoma zawodnikami, z których najbardziej znany był wielokrotny reprezentant Rumunii Bogdan Stelea, szybko zetknął się z bolesną rzeczywistością najwyższej klasy rozgrywkowej. W dziesięciu pierwszych meczach Unirea wywalczyła tuzin punktów i właściciel klubu postanowił zmienić trenera. Ponieważ kilka dni wcześniej z Wisły Kraków został zwolniony Dan Petrescu, Dumitru Bucaru zwrócił swe pierwsze kroki właśnie do niego. Młody szkoleniowiec błyskawicznie zaaprobował warunki kontraktu i zgodził się poprowadzić Unireę. Efekt jego pracy przeszedł najśmielsze oczekiwania.













