Fiorentina wróci do ligowej czołówki?


Klub z Toskanii jeszcze parę lat tamu grał w europejskich pucharach, teraz znalazł się w kryzysie

8 sierpnia 2019 Fiorentina wróci do ligowej czołówki?
Wikimedia commons

Sezon 2016/2017 był ostatnim, w którym Viola występowała na arenie międzynarodowej. Wówczas skończyło się na 1/16 finału Ligi Europy i porażce z Borussią Mönchengladbach 3:4. Od tego momentu rezultaty zespołu stopniowo się pogarszają.


Udostępnij na Udostępnij na

Fiorentina znalazła się w turnieju rozgrywanym pod szyldem UEFA dzięki zajęciu 5. miejsca w Serie A. Później było tylko gorzej, sezon 2016/2017 przyniósł ostatecznie 8. lokatę w lidze, a tej wyczyn powtórzono w następnej kampanii. Ostatni sezon prawdopodobnie przelał czarę goryczy – 16. miejsce i walka do samego końca o utrzymanie. W dzisiejszych realiach wydaje się, że o takiej lokacie klub może tylko pomarzyć. Czy na pewno? Obecnie drużyna przechodzi dużą przebudowę, nie tylko w sferze sportowej.

Utrata kapitana

Marzec 2018 roku. Fiorentina przed wyjazdowym meczem z Udinese zajmuje 10. pozycję w tabeli. Wyniki nie prezentują się najlepiej, ale najgorsze miało dopiero nadejść. W niedzielny poranek piłkarski świat dowiaduje się o śmierci kapitana Violi, Davide Astoriego. Całe Włochy są w ogromnej żałobie, siedem spotkań 27. kolejki zostaje odwołanych. Zarząd, kibice, sztab szkoleniowy i zawodnicy nie są w stanie pogodzić się z tą stratą i tym bardziej rozgrywać meczów tuż po śmierci Davide.

Jednak sezon musi trwać. Piłkarze otrząsnęli się po tragicznych wydarzeniach i wracają do swojej pracy – do gry w piłkę. Nagle dzieje się coś niezwykłego. Podopieczni Stefano Pioliego wygrywają sześć meczów z rzędu przy czym nie tracą bramki! W ten sposób biją 58-letni rekord klubu. O tym wydarzeniu pisaliśmy wcześniej. Po 33. kolejce zespół traci tylko dwa punkty do Milanu, dzięki czemu może poważnie myśleć o europejskich pucharach. Niestety, koniec sezonu nie był już taki udany. Ostatecznie drużyna zajęła 8. miejsce w Serie A.

Zapomnieć o ubiegłym sezonie

Mało kto spodziewał się takiego słabej postawy Fiorentiny w sezonie 2018/2019. Początki były dobre, w połowie października 2018 roku „Gigliati” zajmowali nawet 3. pozycję w tabeli. Następnie przyszła seria ośmiu meczów bez wygranej. Na przełamanie tej passy zespół musiał czekać do grudnia. Patrząc na poczynione latem transfery, wyraźny spadek formy mógł zastanawiać. Alban Lafont, Edmilson Fernandes, Kevin Mirallas, Gerson, Vincent Laurini – ci zawodnicy są mniej lub bardziej znani w konkretnych ligach. Mimo spadku formy pozycja w tabeli nie była zła, rok 2018 zakończył się 7. miejscem, co oznaczało kolejną walkę o europejskie puchary.

Jak się okazało, były to miłe złego początki. W drugiej połowie sezonu Fiorentina wygrała zaledwie dwa mecze! Lafont spisywał się poniżej oczekiwań. Giovanni Simeone w siedemnastu meczach strzelił tylko dwa gole. Kto wie, jakby zakończył się sezon, gdyby nie przyjście Luisa Muriela z Sevilli. Kolumbijczyk został drugim najlepszym strzelcem Fiorentiny mimo rozegrania blisko połowy meczów w porównaniu do innych piłkarzy.

W połowie kwietnia zwolniony został Stefano Pioli, a na jego miejsce zatrudniono Vincenzo Montellę. Były szkoleniowiec Sevilli po nieudanej przygodzie w Hiszpanii chciał się odbudować w ojczyźnie. Efekt? Na siedem meczów Fiorentina zremisowała dwa i zanotowała serię pięciu porażek z rzędu. Zespół musiał walczyć o utrzymanie do ostatniej kolejki, ponieważ był możliwy scenariusz, w którym klub z Florencji po 15 latach wraca do Serie B. Ostatecznie Viola zdobyła trzy punkty więcej niż zdegradowane Empoli.

Zmiana władzy

Na początku czerwca oficjalnie ogłoszono, że nowym właścicielem klubu został Rocco Commisso. Włosko-amerykański miliarder i prezes Mediacomu – piątej co do wielkości telewizji kablowej w Stanach Zjednoczonych. Commisso urodził się na półwyspie Apenińskim, ale w wieku 12 lat wyemigrował do USA. Przedsiębiorca jest od 2017 roku właścicielem New York Cosmos. We Fiorentinie zastąpił braci Della Vale, którzy rządzili klubem przez 17 lat i wyciągnęli go z długów (sięgających 50 milionów euro).

Commisso według niektórych źródeł wykupił klub za około 160-170 milionów. Nowy właściciel został owacyjnie przywitany przez kibiców na Stadio Artemio Franchi.

Jak mówi sam Rocco, jest w stanie zainwestować w klub 200-300 milionów euro. Commisso mógł pojawić się we włoskim calcio już wcześniej. W 2018 roku usiłował kupić AC Milan, ale na transakcję nie pozwolił Li Yonghong. Przed Fiorentiną nowy rozdział w historii, co zaczyna być zauważalne w budowie drużyny na sezon 2019/2020.

W ciągu tych 3 lat rozmów, zyskałem głęboką świadomość tego, jak ważna jest Viola dla tego miasta oraz dla jej kibiców. […] Nie mam słów żeby wyrazić jak bardzo czuję się zaszczycony, że mam szansę przyczynić się do napisania następnego rozdziału w historii legendarnego klubu, jakim jest Fiorentina.Rocco Commisso

Powrót do chwały?

Klub postawił na stopniową przebudowę. Vincenzo Montella pozostał trener Fiorentiny, jednak skupiono się na rynku transferowym. Drużynę opuściło łącznie aż dziewiętnastu zawodników w tym sześciu na zasadzie wypożyczenia. W nadchodzącym sezonie na Stadio Artemio Franchi nie zobaczymy między innymi Albana Lafonta, Vincenta Lauriniego, Kevina Mirallasa, Luisa Muriela, Riccardo Saponary, Vitora Hugo czy Jordana Veretouta. Na ich miejsce przybyło siedemnastu zawodników, a kolejnych dwóch zobaczymy na początku 2020 roku – gdy wrócą z wypożyczeń. Ta liczba to głównie efekt właśnie tymczasowych transferów. „Liliowych” zasilili Aleksa Terzic, Pol Lirola, Milan Badelj czy wracający Cyril Thereau.

Zdecydowanie najgłośniej jest o pewnym zawodniku z Ghany. Do Fiorentiny za milion euro trafił Kevin-Prince Boateng. W ostatnim sezonie grał w Sassuolo i FC Barcelonie, 32-latek występował w dziewiętnastu spotkaniach. Strzelił pięć goli i zanotował asystę. Statystyki pochodzą głównie z włoskich boisk. W „Dumie Katalonii” zagrał czterokrotnie, częściej zasiadał na trybunach lub ławce rezerwowych. Jednak ma szansę na odbudowanie się we Włoszech. Oprócz gry w Sassuolo, kilka lat remu grał w Milanie.

Regularna gra stoi również przed Bartłomiejem Drągowskim. Jego główny rywal, Alban Lafont został wypożyczony do Nantes. Polak zbierał bardzo dobre opinie, gdy występował w Empoli. Szczególnie pod koniec sezonu ratował swój zespół z opresji. Niestety dla niego nie udało się uniknąć spadku. „Azzurri” zostali zdegradowani do Serie B po emocjonującym, a wręcz szalonym meczu z Interem – przegranym 1:2. Jednak Drągowski zapisał się na stałe w kartach historii Serie A. W starciu z Atalantą zakończonym 0:0 zanotował aż siedemnaście udanych interwencji. Jest to rekord ligi włoskiej.

Jego partnerem we Fiorentinie będzie Szymon Żurkowski, 21-latek został kupiony zimą za 3,7 miliona euro, ale dzięki wypożyczeniu dograł sezon w barwach Górnika Zabrze. We Włoszech czeka go rywalizacja o miejsce w wyjściowym składzie. „Przeciwnikami” Polaka będą Marco Benassi, Valentin Eysseric czy Sebastian Cristoforo.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski