Nie milkną echa po rewanżowym spotkaniu Manchesteru United z Realem Madryt w 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym ekipa z Hiszpanii pokonała „Czerwone Diabły” 2:1 na Old Trafford. Alex Ferguson był bardzo zdenerwowany po tym meczu i przez kilka kolejnych dni szukał przyczyn tej porażki.
Po spotkaniu na Santiago Bernabeu wydawało się, że drużyna z Manchesteru jest znacznie bliżej awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Tym bardziej porażka boli kibiców, zawodników, a już przede wszystkim Aleksa Fergusona, który bardzo chciał odnieść sukces w tych elitarnych rozgrywkach. Przez media przetoczyła się fala jego wypowiedzi, w których krytykował pracę sędziów, niektórych zawodników itd. Tym razem trener angielskiego zespołu uznał, że to obecność Diego Lopeza w składzie Realu okazała się kluczowa w kontekście ostatecznego rezultatu. Szkot stwierdził, że gdyby bramki „Królewskich” strzegł Iker Casillas, wynik byłby zupełnie inny.
– Casillas nie poradziłby sobie w sytuacjach, w których Lopez błyszczał. Okazja Danny’ego Welbecka w pierwszej części spotkania, później interwencja z Robinem van Persiem, główka Nemanji Vidicia – Iker to inny typ bramkarza – skomentował trener Manchesteru United.
Iker Casillas nabawił się kontuzji dłoni, co uniemożliwia mu grę przez jakiś czas. W wyniku tego urazu Jose Mourinho był zmuszony do ściągnięcia bramkarza. Wybór padł na Diego Lopeza, który świetnie poradził sobie w meczu z Manchesterem. Alex Ferguson nie chciał, aby w bramce Realu stał były golkiper Sevilli.
– Wolałbym, żeby bronił Casillas, to Diego Lopez uratował rywali – zakończył Ferguson.









