Po znakomitych trzech meczach Arsenal Londyn wreszcie przegrywa, na trudnym terenie w Doniecku z Szachtarem. Tym samym Ukraińcy zrównali się punktami z pokonanymi. W drugim meczu grupy H Ligi Mistrzów Sporting Braga wygrał na wyjeździe z Partizanem 1:0.
Niegościnny Donieck
Londyńczycy rozpoczęli spotkanie z wysokiego „C”, zdobywając prowadzenie już w 10. minucie. Jack Wilshere oddał piłkę do Theo Walcotta, a skrzydłowy „Kanonierów” pokonał Andrija Piatowa. Niestety, Arsenal z Łukaszem Fabiańskim w bramce przekonał się, jak niegościnne potrafią być kraje wschodniej Europy. Debiutujący w składzie Craig Eastmond nie będzie wspominał swojego premierowego występu najlepiej, w 28. minucie zdobył bowiem bramkę samobójczą, co zachęciło rywali do walki o zwycięstwo. Kiedy wydawało się, że do przerwy wynik nie ulegnie zmianie, Szachtar zaskoczył wszystkich, strzelając Arsenalowi bramkę do szatni. Egzekutorem okazał się były „Kanonier”, Eduardo da Silva.
Po wyjściu na drugą połowę gracze Wengera utrzymywali się przy piłce, jednak nie do końca wiedzieli, co z nią zrobić. Arsenal nie potrafił przebić się przez mądrze ustawioną linię defensywną zespołu Szachtara, a Ukraińcy czekali na swoje szanse z kontrataków. W drugiej połowie na słowa uznania zasługuje Łukasz Fabiański, który zaliczył kilka niezłych interwencji, ratując swój zespół od wyższej porażki. Obydwa zespoły mają po dziewięć punktów na koncie, jednak Arsenal pozostaje liderem grupy H, z uwagi na różnicę bramek w meczach bezpośrednich z Szachtarem.
Braga przedłuża sen o awansie
Obydwa zespoły podchodziły do tego spotkania, mając nóż na gardle, w przypadku przegranej szanse na awans malały bowiem niemal do zera. Stąd tylko jedna bramka, która wystarczyła, by wyznaczyć zwycięzcę tej rywalizacji. Sporting ustalił wynik jeszcze w pierwszej połowie za sprawą gola Moisesa. Brazylijczyk zamienił na bramkę dokładne podanie Luisa Aguiara. Było to trafienie na wagę arcyważnych trzech punktów w kontekście walki o awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Sporting Braga, mając sześć oczek na koncie, zachowuje spore szanse na wyjście z grupy, z kolei piłkarze Partizanu marzenia o grze w gronie najlepszych 16 zespołów Starego Kontynentu muszą odłożyć na przyszły rok.









