Fabian Piasecki pomyślnie przeszedł testy medyczne, po których podpisał kontrakt z Rakowem Częstochowa do 2026 roku z opcją przedłużenia o kolejny sezon. Wrocławianin w ubiegłej kampanii ekstraklasy zdobył siedem bramek i zaliczył sześć asyst. Wszyscy jednak liczą, że eksplozja talentu 27-latka dopiero nastąpi.
Transfer ma kosztować częstochowian około 200 tysięcy euro, czyli mniej więcej milion złotych. Długość umowy wskazuje na to, że snajper zostanie obdarzony dużym zaufaniem przez trenera Marka Papszuna, jednak wśród kibiców może panować mała niepewność, czy nowy nabytek dobrze wkomponuje się w zespół.
– Na pewno czuję ekscytację. Cieszę się, że trafiłem do takiego klubu, jakim jest Raków. Przede wszystkim do takiego zespołu, który w poprzednim sezonie do końca walczył o mistrzostwo Polski. Bardzo się cieszę z tego trasnferu i już nie mogę się doczekać pierwszych treningów – mówi po transferze Fabian Piasecki.
Król w Sosnowcu, klasa w Mielcu, nieswój we Wrocławiu
Za największe osiągnięcia Fabiana Piaseckiego musimy uznać zdobycie korony króla strzelców I ligi przed dwoma laty w barwach Zagłębia Sosnowiec, które poskutkowało transferem do Śląska Wrocław, a następnie dwie bramki w eliminacjach do europejskich pucharów przed rokiem dla tego klubu. Kariera rosłego snajpera jest pełna zakrętów, ale szansa od Rakowa Częstochowa daje mu nadzieję, że wyjdzie on wreszcie na prostą, dłuższą od poprzednich.
Napastnik debiutował na boiskach ekstraklasy jeszcze jako piłkarz Górnika Zabrze w 2015 roku. Zanotował wówczas jedną asystę w przegranym przez „Trójkolorowych” 1:6 meczu z Lechem Poznań. Przez dwa sezony rozegrał jednak dla 14-krotnego mistrza Polski tylko pięć spotkań w tych rozgrywkach i był zmuszony zejść do drugoligowej Olimpii Zambrów, w której mimo bardzo słabej postawy drużyny został jedną z gwiazd tego szczebla. Świetny czas na trzecim poziomie rozgrywkowym spowodował sportowy awans, jakim było przejście do Miedzi Legnica, z którą wywalczył promocję do ekstraklasy. W tamtym czasie zdobył dziewięć goli w Nice I Lidze.
Strzelecki wynik w pierwszym roku poważniejszej szansy w elicie to tylko jedna bramka, ale statystykę poprawiło nieco pięć asyst. Nieszczęśliwe legnicka Miedź spadła na finiszu sezonu, a Piasecki nie dał się zapamiętać tak dobrze, aby dostać angaż w innym ekstraklasowym klubie. Kolejne lato przyniosło kolejną zmianę klubu, a napastnik trafił do drugiego ze spadkowiczów – Zagłębia Sosnowiec. Ponownie nie była to ekipa grająca o najwyższe cele w swojej lidze, ale Polak, który był pierwszym wyborem Radosława Mroczkowskiego, następnie Dariusza Dudka, i w końcu Krzysztofa Dębka, zdobył aż 17 bramek plus zanotował 4 asysty, co musiało wzbudzać podziw.












