Europejska klubowa piłka nożna to nie tylko piękno futbolu, wspaniałe bramki i walka do ostatniej minuty. To także matematyka i statystyka, co widać w postawie Lecha Poznań w europejskich pucharach. Zapraszam do lektury notowań krajów i klubów Europy po dwóch kolejkach rozgrywek faz grupowych.
Najwięcej punktów do rankingu krajowego: FC Kopenhaga (Dania)
1. FC Kopenhaga 10,5 pkt
2. Besiktas Stambuł 9,5 pkt
3. Partizan Belgrad 9 pkt
41. Lech Poznań 5,5 pkt
Zasady tworzenia rankingu krajowego UEFA przybliżyłem w artykule w ramach cyklu „Matematyka po europejsku”.
Choć pozornie może się wydawać, że w rankingach powinny dominować drużyny takie, jak Chelsea lub Arsenal, które wygrały dwa mecze w Lidze Mistrzów. W początkowych fazach rozgrywek europejskich na pierwszym planie powinny być drużyny, które zdobywały punkty do rankingu w meczach kwalifikacyjnych. Tak jest w przypadku Kopenhagi, która do współczynnika Danii dorobiła już 10,5 punktu, czyli tylko pół oczka mniej niż dotychczas wszystkie kluby naszego kraju! Duńczycy uzyskali 2,5 za dwa zwycięstwa i remis w kwalifikacjach do LM, cztery za udział w fazie grupowej Champions League i kolejne cztery za zwycięstwa z Rubinem i Panathinaikosem.

Punkt mniej zdobył Besiktas, który w ośmiu meczach pucharowych tego sezonu ani razu nie przegrał! „Czarne Orły” za wyeliminowanie Vikingura, Viktorii Plzen i HJK Helsinki (pięć zwycięstw i jeden remis) otrzymały notę 5,5. Kolejne cztery przyniosły zwycięstwa w fazie grupowej Ligi Europejskiej z CSKA Sofia i Rapidem Wiedeń.
Ostatnie miejsce na podium tej klasyfikacji zajmuje Partizan Belgrad, który grę w europejskich pucharach zaczął od II rundy kwalifikacyjnej! Po wyeliminowaniu Pjunika, HJK Helsinki i Anderlechtu Serbowie za cztery zwycięstwa i dwa remisy otrzymali łącznie pięć punktów. Wprawdzie dorobku tego nie poprawili swoimi występami w Lidze Mistrzów, jednak za sam udział w fazie grupowej tych elitarnych rozgrywek przyznaje się cztery punkty, co w sumie daje mistrzowi Serbii dziewięć.
41. miejsce w tym rankingu przypada w udziale Lechowi Poznań, który zgromadził jak na razie 5,5 punktu, a więc tyle, co grecki PAOK Saloniki. „Kolejorz” po oczku dostawał za zwycięstwa z Interem Baku i Dnipro Dnipropietrowsk oraz pół za remis z Ukraińcami przy Bułgarskiej. Kolejny punkt lechici otrzymali za remis w Turynie, a dwa za pokonanie Red Bulla Salzburg w meczu 2. kolejki fazy grupowej.
Wnioski nasuwają się same: wcześniejszy start w europejskich pucharach ma swoje pozytywy. Dzięki pokonywaniu rywali w fazach kwalifikacyjnych, zespoły nie tylko szybciej wchodzą w rytm meczowy, ale też wydatnie pracują na konto danej federacji. Z tego względu po dwóch kolejkach faz grupowych europucharów w czołówce nie ma mistrzów czołowych krajów na świecie, którzy rozegrali dopiero dwa mecze w tym sezonie.












