Jednym z najciekawszych spotkań 2. kolejki fazy grupowej Ligi Europejskiej był mecz w Bukareszcie, gdzie Steaua podejmowała Napoli. Po ambitnej pogoni Włosi zremisowali z Rumunami 3:3. Zwycięstwa odniosły FC Porto oraz Besiktas Stambuł.
Cień dawnego Liverpoolu
W Premiership Liverpoolowi się nie wiedzie. Podopieczni Roya Hodgsona zajmują dopiero 16. miejsce w tabeli i wydaje się, że dzisiejsi „The Reds” to już cień drużyny, która w maju 2005 roku wygrywała Ligę Mistrzów. Niewiele lepiej ma się holenderski Utrecht, który w Eredivisie plasuje się dopiero na ósmej pozycji. Mecz obydwu drużyn na stadionie Galgenwaard był widowiskiem dosyć wyrównanym, jednak zarówno dogodnych sytuacji bramkowych, jak i samych bramek było jak na lekarstwo.
Wielkie emocje w Bukareszcie

Piorunujący start w meczu z Napoli zanotowała Steaua Bukareszt. Gracze Mariusa Lacatusa już po 16 minutach i bramkach: samobójczej Cribariego, Tanase i Kapetanosa wyszła na prowadzenie 3:0. Ten ostatni jednak w 31. minucie otrzymał czerwoną kartkę, czym bardzo pomógł drużynie z Włoch. Podopieczni Waltera Mazzariego w drugiej połowie ruszyli do odrabiania strat, a bramki Vitale i Hamsika pozwoliły uwierzyć w powtórkę legendarnego comebacku Liverpoolu w meczu z Milanem. Kiedy wydawało się, że Steaua wytrwa do końca, wyjazdowy punkt zapewnił w ósmej minucie doliczonego czasu gry Cavani.
FC Porto wciąż niepokonane
Najlepszy start ligowy w tym sezonie zanotowało chyba FC Porto, które w sześciu spotkaniach nie straciło dotąd ani jednego punktu. Dobrą passę „Smoki” kontynuują także w pucharach – po pewnym zwycięstwem nad Rapidem o wygranej w Sofii zespołu Andre Villas-Boasa przesądził Falcao, który z zimną krwią wykorzystał sytuację sam na sam. Przewaga zespołu z Portugalii nie ulegała żadnej dyskusji.
Wiedeńska odsiecz Besiktasu
Na stadion Ernsta Happela przyjechał z kolei Besiktas, wzmocniony w przerwie letniej m.in. Quaresmą i Gutim. Po bezbramkowej pierwszej odsłonie niespodziewanie na prowadzenie wyszli Austriacy, w szeregach których na listę strzelców wpisał się Kavlak. Radość Petera Paculta z prowadzenia trwała tylko cztery minuty, kiedy to wyrównał zmiennik wcześniej wspomnianego Quaresmy – Holosko. Zwycięstwo graczom z Turcji zapewnił strzałem z 14 metrów Bobo.











