W meczach 21. kolejki hiszpańskiej ekstraklasy piłkarze Realu Madryt i FC Barcelony zgodnie pokonali swoich rywali. Nie najpiękniejszą grę okrasili jednak dwoma wartymi odnotowania wydarzeniami.
Jako pierwszy w bogatej historii Realu Madryt zapisał się Raul Gonzalez Blanco. Legendarny kapitan „Królewskich” wyrównał bowiem rekord samego Alfredo Di Stefano. W tej chwili obaj mają na swoim koncie po 307 goli zdobytych dla Realu. Argentyńczyk swój rekord ustanowił prawie 45 lat temu, natomiast Raul jest bardzo bliski „przeskoczenia” byłego ulubieńca trybun względem zdobytych goli.
Warto dodać, że kilka kolejek temu Raul stał się szóstym graczem w historii madryckiego giganta, który przekroczył barierę pięciuset (500) rozegranych oficjalnych spotkań dla „Królewskich”. Biorąc pod uwagę, że w tym gronie jest przy okazji najmłodszy, ma wszelkie predyspozycje do pobicia kolejnych rekordów.
Z kolei podziwiana w tym roku FC Barcelona rozegrała w miniony weekend mecz teoretycznie słaby. Tak można stwierdzić, patrząc na sprawę przez pryzmat tego, co „Duma Katalonii” pokazywała w poprzednich spotkaniach, gromiąc kolejnych rywali kilkoma bramkami i w pięknym stylu. Tym razem tryumf „Barcy” fachowcy z Hiszpanii określają mianem wymęczony.
Jednak jeden fakt ze spotkania z Racingiem Santander nie może pozostać niezauważony. Gdy FC Barcelona przegrywała 0:1, na boisko wprowadzony został Lionel Messi. Młody Argentyńczyk najpierw doprowadził do wyrównania, następnie dał „Dumie Katalonii” prowadzenie i w konsekwencji zwycięstwo. Drugi gol filigranowego pomocnika nie tylko dał jego zespołowi trzy punkty, ale był także 5000. bramką zdobytą przez „Barcę” w Primera Division.
O tym fakcie Messi dowiedział się dopiero po meczu. W wywiadzie skromnie przyznał jednak, iż najważniejsza jest kolejna wygrana FC Barcelony. Podobnie jak kapitan odwiecznych rywali, Raul, Messi ma wszelkie zadatki do bicia kolejnych rekordów swojego klubu.










