W środę oraz czwartek polskie zespoły, czyli Legia Warszawa oraz Wisła Kraków po raz kolejny staną do rywalizacji w europejskich pucharach. O szansach obu drużyn na zwycięstwo, młodych talentach „Wojskowych” i odejściu Roberta Maaskanta z Wisły rozmawialiśmy z komentatorem stacji Orange Sport – Piotrem Dumanowskim.
Jak według Ciebie będzie wyglądał mecz Legii z PSV? Jak wiadomo, obie drużyny zapewniły sobie już awans do kolejnej rundy rozgrywek.
Myślę, że będzie ciekawie. Legia na pewno zaatakuje, bo szansa na pierwsze miejsce jest bardzo realna, aczkolwiek musi zachować umiar. PSV świetnie potrafi grać z kontry. Ostatnio jest w dobrej formie strzeleckiej. Na to spotkanie pewnie przyjdzie dużo kibiców i doping, który w moim odczuciu przy Łazienkowskiej jest najlepszy w kraju, może poniesie legionistów.
No właśnie, mówisz, że PSV jest w formie. To widać po ich skuteczności. Czy występujący wcześniej w zagranicznych zespołach Michał Żewłakow zdoła powstrzymać takich piłkarzy jak Toivonen czy Wijnaldum, którzy dotychczas najczęściej wpisywali się na listę strzelców w Lidze Europy po stronie PSV.
Legia traci w tym sezonie najmniej bramek w całej ekstraklasie, więc myślę, że mogą zagrać na zero z tyłu. Żewłakow jako jedyny z całej linii defensywnej zagrał we wszystkich spotkaniach i to mówi samo za siebie. Maciej Skorża stawia na niego, a on odpłaca się dobrą grą. Ostatnio nie wyszedł im mecz z Koroną, ale akurat przy bramce Korzyma przesądził błąd Ivicy Vrdoljaka, który stracił piłkę tuż przed polem karnym. Jeśli chodzi o dwójkę Toivonen – Wijnaldum, wyżej cenię umiejętności Szweda, którego obserwowałem w tym sezonie w kilku meczach reprezentacji Szwecji i byłem pod wrażeniem jego gry. Wijnaldum jest bardziej nieprzewidywalny, chimeryczny i możliwe że przez to groźniejszy, bo trudny do odczytania.
Uprzedziłeś moje pytanie odnośnie do meczu z Koroną. Czy to spotkanie może mieć jakiś znaczący wpływ na środową rywalizację? Kielczanie udowodnili, że gdy wyłączy się z gry Ljuboję i skrzydła, to warszawiakom trudniej stworzyć klarowne okazje.
Nie sądzę, by odbiło się to w jakiś sposób na meczu z PSV. Legia świetnie wyglądała w ostatnich tygodniach. Podopieczni Macieja Skorży udowodnili, że posiadają już swój styl i mogą grać i efektownie i efektywnie. Każda passa kiedyś musi dobiec końca, stąd ta wpadka. Nie doszukiwałbym się jakichś symptomów zadyszki, po prostu Legia seryjnie zdobywa punkty i to sprawia, że rywale tym bardziej koncentrują się na spotkaniach z nimi.
Zespół z Holandii przyjedzie do Polski i zobaczy ładniejszy stadion, aniżeli sam ma. Czy tylko tego Fred Rutten będzie zazdrościł polskiej drużynie, czy może na trwałe utkwi w jego pamięci postać bramkarza Legii, Dusana Kuciaka, który nie zdołał pobić rekordu klubowego bez straconego gola.
Pomimo że Holandia słynie z piłkarskich talentów i szkolenia młodzieży, to Ruttena może zaskoczyć poziom nastoletnich zawodników Legii, którzy w ostatnim czasie przeżywają bardzo korzystny okres. Bramka Rafała Wolskiego w meczu przeciwko Lechii to tylko wisienka na torcie. Jeśli 19-latek pojawi się w środę na boisku, to może być niespodzianką dla sztabu PSV. Miałem okazję śledzić rozwój Rafała, oglądając mecze Młodej Ekstraklasy, i ten zawodnik ma niebywały potencjał. Adam Nawałka powiedział kiedyś, że każdy klub w Polsce chciałby mieć takiego Wolskiego i pewnie ma rację. Nie zapominajmy, że oprócz Wolskiego są jeszcze Żyro, Rybus, Kucharczyk, a także pozostający na razie w cieniu Łukasik, Lisowski, Efir, Górski. Liczę, że warszawska młodzież ponownie sprawi miłą niespodziankę. Stadion Legii oczywiście też może zrobić wrażenie, bo prezentuje europejskie standardy.










