Wtorkowy mecz pomiędzy Polską a Liechtensteinem na stadionie Cracovii będzie m.in. pożegnaniem Jerzego Dudka. Były bramkarz Realu Madryt po raz 60. wystąpi z orzełkiem na piersi i tym samym stanie się członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta.
Jerzy Dudek to jeden z nielicznych Polaków, którzy mieli okazję w swojej karierze podnosić puchar Ligi Mistrzów. To były piłkarz Feyenoordu, Liverpoolu i Realu Madryt. W tym ostatnim klubie nie zrobił nic szczególnego, ale za to w angielskim zespole pokazywał, na co go stać.
Wszyscy przed meczem z Liechtensteinem mówią, że Dudek po raz ostatni oficjalnie wyjdzie na boisko. Tymczasem sam zainteresowany nie przesądza tak do końca sprawy. Deklaruje, że definitywnie kończy występy w reprezentacji, jednak pozostawia sobie otwartą furtkę do innych oficjalnych występów.
– Na pewno pożegnam się z kadrą. Ale czy to będzie mój ostatni występ w karierze w oficjalnej piłce na poziomie profesjonalnym? Tego nie wiem – odpowiedział Dudek.
Jerzy Dudek chciałby zakończyć swoją karierę specjalnym meczem z jedną z drużyn, w których przeżywał najlepsze lata swej przygody z futbolem.
– Jak zatrzaśniesz drzwi, to już powrotu nie ma. Ja mam wielki sentyment do futbolu. Kiedy oglądam ligową kolejkę, to mam ochotę trenować. Szkoda z tego zrezygnować raz na zawsze. Jeżeli będę miał okazję, postaram się zorganizować specjalny mecz na Stadionie Narodowym albo innym polski obiekcie, na którym będę mógł zakończyć karierę oficjalnie. Chciałbym zaprosić Real Madryt albo Liverpool – skomentował.









