We wtorkowym meczu Lecha Poznań na placu gry od pierwszej minuty pojawił się debiutant – 19-letni Kamil Drygas. Młody pomocnik zaliczył udany występ.
W obliczu kontuzji Tomasza Bandrowskiego oraz niezwykle słabej formy Ivana Djurdjevicia, Jacek Zieniński desygnował do gry młodego Kamila Drygasa, który jeszcze ani razu nie wystąpił w barwach Lecha w oficjalnym spotkaniu. W okresie przygotowawczym bardzo dobrze się spisywał, grając na środku pomocy, czym zaskarbił sobie zaufanie szkoleniowca „Kolejorza”.

– Byłem bardzo stremowany przed meczem. To nie było przecież łatwe spotkanie. Nie miałem wcześniej na koncie nawet jednego meczu w Ekstraklasie, a tu miałem walczyć o Ligę Mistrzów – mówił po meczu „Drygi”, po czym dodał. – Do końca pierwszej połowy bałem się, żeby nie wylecieć z boiska. W przerwie koledzy powiedzieli, że mam się nie przejmować, grać swoje i dawać dalej wślizgiem. Przegraliśmy, ale mamy mecz u siebie, na własnym boisku, przed własną publicznością. Wynik 0:1 nie jest taki zły. Jeśli w Poznaniu pierwsi strzelimy bramkę, wszystko zacznie się od nowa – skomentował swój występ młody pomocnik.
Drygasa chwalił również trener Lecha, Jacek Zieliński. – Gdy mu o tym powiedziałem to zemdlał i musieliśmy przetaczać krew – żartował szkoleniowiec „Kolejorza”. – Tak na poważnie, to był do tego przygotowywany od dłuższego czasu. Postanowiliśmy zagrać trochę „va bank”. Jestem bardzo zadowolony z jego postawy. Zagrał naprawdę dobrze. Gdyby nie porażka, to byłby naprawdę wymarzony debiut. Lech będzie miał z niego wielką pociechę – zakończył Zieliński.










