Druga kolejka Copa America, czyli krew, pot i łzy


19 czerwca 2015 Druga kolejka Copa America, czyli krew, pot i łzy

Copa America się rozkręca. Jesteśmy coraz bliżej rozstrzygnięć w grupach, po których z turniejem pożegnają się cztery reprezentacje. Druga kolejka była kolejką hitowych spotkań. W każdej grupie odbył się mecz, w którym zmierzyły się ze sobą dwie teoretycznie najsilniejsze reprezentacje. Nie zabrakło: goli, emocji, kuriozalnych bramek, a nawet awantur, czerwonych kartek i rozbitych samochodów. Zapraszamy na podsumowanie drugiej grupowej kolejki Copa America 2015!


Udostępnij na Udostępnij na

GRUPA A

Drugą kolejkę rozpoczęliśmy w poniedziałek o 23:00 spotkaniem Ekwador – Boliwia. Wydawało się, że zdecydowanym faworytem tego spotkania jest ekipa Ekwadoru.Pierwszego gola w tym spotkaniu strzeliła niespodziewanie drużyna Boliwii, a konkretnie uczynił to Raldes. Po stracie gola do głosu zaczęli jednak dochodzić Ekwadorczycy. W 19. minucie błąd popełnił Walter Ayovi, obrońca drużyny Ekwadoru. Piłka trafiła ostatecznie do Smedberga, który z 18 metrów pokonał Domingueza. 2:0. Ekwador znów rzucił się do ataku, zaowocowało to rzutem karnym, który został podyktowany za rzekomy faul na Valencii w 38. minucie. Enner Valencia umieścił piłkę w siatce, sędzia jednak nakazał powtórzenie „jedenastki”.

W drugiej próbie lepszy okazał się Quinonez i wynik nie uległ zmianie. Przed przerwą wynik podwyższył Moreno. 3:0! Prawdziwy knock-out. Po przerwie Ekwador po raz kolejny w tym meczu ruszył na bramkę Quinoneza. Tym razem udało zdobyć się gola. Na 1:3 trafił Enner Valencia. Mimo dalszego naporu „La Tri” kolejnego gola udało się zdobyć w 82. minucie. Cudownym uderzeniem popisał się Bolanos. Do samego końca Ekwador starał się wyrównać, niestety ta sztuka graczom Reinaldo Ruedy się nie udała. Boliwia niespodziewanie pokonała Ekwador, który był w tym spotkaniu drużyną lepszą. Ekwadorczycy mieli aż 26 sytuacji bramkowych. Dla porównania zwycięzcy meczu stworzyli sobie tylko pięć takich sytuacji. Jeśli chodzi o posiadanie piłki to również w tym aspekcie zdecydowanie lepsi byli zawodnicy Ekwadoru. W posiadaniu futbolówki byli oni aż przez 67 procent czasu gry. Posiadanie jednak to nie wszystko. Ten mecz był tego najlepszym przykładem.

https://youtu.be/1WBrr-oY1ME

Drugi mecz tej grupy, czyli hitowe spotkanie Chile – Meksyk, odbył się w nocy z poniedziałku na wtorek o 1:30. Co prawda Meksyk przysłał na ten turniej nieco rezerwowy skład, mimo to obie drużyny były faworytami do wyjścia z grupy A. Mówimy przecież o uczestnikach 1/8 finału mistrzostw świata w Brazylii. Mimo rezerwowego składu to właśnie drużyna Meksyku jako pierwsza wyszła na prowadzenie. Matias Vuoso pokonał Claudio Bravo w 20. minucie. Dwie minuty później było już 1:1! Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola zdobył Arturo Vidal. Warto podkreślić, że strzał głową oddawał on aż z jedenastego metra! Obie drużyny wciąż atakowały. Mieliśmy między innymi poprzeczkę dla Meksyku. W 29. minucie Raul Jimenez powtórzył wyczyn Vidala i strzałem głową z jedenastu metrów pokonał Claudio Bravo. Gospodarze jednak słyną z waleczności, którą pokazali również tym razem. Jeszcze przed przerwą, w 42. minucie, do wyrównania doprowadził Eduardo Vargas. Warto tu podkreślić, że przy bramce asystował strzelec pierwszego gola dla Chile, Arturo Vidal.

Po przerwie obie drużyny wciąż stwarzały sobie sytuacje. Mecz był wyrównany, choć lekką przewagę miała ekipa gospodarzy. Tę przewagę udokumentowali piłkarze Sampaolego w 54. minucie, kiedy to po raz pierwszy w tym spotkaniu wyszli na prowadzenie. Gola z karnego zdobył nie kto inny jak Arturo Vidal. W 66. minucie swoją drugą bramkę strzelił też Vuoso, który po wyjściu na wolne pole i podaniu od Adriana Aldrete ustalił wynik spotkania na 3:3. Chile było w tym spotkaniu drużyną lepszą, podopieczni Sampaolego stworzyli sobie 18 sytuacji, przy 10 okazjach przeciwników. Zawiodła jednak Chilijczyków skuteczność. Tylko 7 strzałów było celnych. Meksyk aż sześć razy zmuszał do interwencji Claudio Bravo.Zdecydowanie najlepszym zawodnikiem tego spotkania był Arturo Vidal, który  postanowił świętować swój dobry występ w kasynie. Niestety wracając z niego pod wpływem alkoholu, spowodował wypadek. Piłkarzowi i jego żonie nic się nie stało. Na konferencji prasowej Vidal, któremu po policzkach płynęły łzy, przepraszał cały naród chilijski. Zobaczymy, jak ta sytuacja odbije się na formie zawodnika Juventusu. W tabeli grupy A prowadzi Boliwia, która ma cztery punkty. Taki sam dorobek zgromadziła drużyna Chile. Trzecie miejsce z dwoma punktami zajmuje Meksyk. Ostatni Ekwador nie zdobył jeszcze na turnieju nawet oczka.

https://youtu.be/VvjwyEGA9b8

GRUPA B

We wtorek o 23 odbył się pierwszy mecz drugiej serii spotkań w grupie B. Naprzeciwko siebie stanęły drużyny Paragwaju i Jamajki. Paragwaj zremisował wcześniej z Argentyną, a skazywana na pożarcie Jamajka przegrała z Urugwajem tylko 1:0. Obie drużyny podchodziły więc do tego spotkania optymistycznie. „Reggae Boyz” ruszyli do ataku, jednak  Paragwajczycy szybko opanowali sytuację i to oni zaczęli atakować. Bardzo dobrze w bramce Jamajczyków spisywał się Dwayne Kerr. Popełnił on jednak katastrofalny błąd, po którym padła kuriozalna bramka dla Paragwaju. Długą piłkę do Edgara Beniteza zagrywał Victor Caceres. Podanie było jednak za mocne. Wysunięty z bramki Kerr chciał zagrać piłkę głową, zrobił to jednak tak niefortunnie, że trafił nią w Beniteza. Piłka wpadła do bramki, było 1:0.

Po przerwie, a dokładnie w 48. minucie, Paragwajczycy mieli szansę na podwyższenie prowadzenia. Piłka po strzale Caceresa wpadła do bramki. Gol nie został jednak uznany, gdyż pomocnik Flamengo znajdował się na pozycji spalonej. Pod koniec spotkania zdecydowaniej zaatakowali Jamajczycy. Wygrała drużyna lepsza. Mimo że posiadanie piłki układało się przez całe spotkanie mniej więcej po równo, to zdecydowanie mądrzej i z większym polotem atakowali Paragwajczycy. Akcje Jamajczyków nie sprawiały natomiast żadnych problemów dobrze zorganizowanej defensywie Paragwaju.  Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i Paragwaj, zgodnie z planem, pokonał Jamajkę 1:0.

https://vine.co/v/eeVAb3hEltV

Główne danie miało zostać podane ponad pół godziny po zakończeniu spotkania Paragwaju z Jamajką. Wicemistrz świata miał zmierzyć się z obrońcą tytułu. Argentyna kontra Urugwaj – na ten pojedynek czekali kibice nie tylko w Ameryce Południowej. Według ekspertów było to spotkanie drużyny dysponującej najlepszą ze wszystkich uczestników siłą rażenia z najlepszą obroną. Początek spotkania potwierdził te opinie.  Do ataku ruszyli podopieczni Taty Martino, jednak Godin i spółka bronili się bardzo dobrze. Argentyńczycy nie stworzyli sobie zbyt wielu klarownych sytuacji. Najbardziej aktywny z nich był Sergio Aguero. Groźną sytuację miał napastnik Manchesteru City w 25. minucie, jednak jego strzał głową zatrzymał Fernando Muslera. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.

Co nie udało się Aguero w 25. minucie, udało się w 55. Piłkę z prawej strony dośrodkował Pablo Zabaleta, a jego klubowy kolega pokonał bramkarza Urugwaju. Można było się spodziewać zmasowanych ataków Urugwaju, jednak nic takiego nie miało miejsca. Co prawda „La Celeste” stwarzali okazje, ale nie wyglądało na to, że za wszelką cenę chcą odrobić straty. Szanse mieli Diego Rolan i Abel Hernandez. Okazję na podwyższenie wyniku dostał Messi, jednak Muslera był na posterunku. Mało widoczny był w tym spotkaniu piłkarz, na którego, wobec nieobecności Luisa Suareza, w Urugwaju liczyli, a mianowicie Edinson Cavani. Zdecydowanie większe zagrożenie stwarzali wspomniani już Rolan i Hernandez, a nawet Diego Godin, na którego zawsze trzeba uważać przy rzutach rożnych. Wynik nie uległ już jednak zmianie. Po dwóch kolejkach po cztery punkty zgromadziły Argentyna i Paragwaj. Trzy oczka ma Urugwaj. Ostatnie miejsce w tabeli zajmuje Jamajka, która nie zdobyła do tej pory punktu.

https://youtu.be/ZLfEM05HxBg

GRUPA C

Kolejny hit czekał nas już następnego dnia. Spotkanie to było dla kibiców w Polsce nie lada wyzwaniem, rozpoczęło się bowiem o 2 w nocy. Naprzeciwko siebie stanęły Brazylia i Kolumbia. Mecz był rewanżem za ćwierćfinał ubiegłorocznych mistrzostw świata. Wtedy lepsi okazali się Brazylijczycy, którzy wygrali 2:1. „Canarinhos” przystąpili do tego spotkania w zupełnie innym składzie niż do meczu sprzed roku. Z tamtego spotkania zabrakło: Julio Cesara, Maicona, Davida Luiza, Marcelo, Fernardinho, Paulinho, Oscara, Hulka i Freda. W składzie pozostali tylko Neymar i Thiago Silva. Wszyscy kibice w Brazylii liczyli zwłaszcza na kapitana reprezentacji, który był bohaterem pierwszego grupowego spotkania. Neymar przeciwko Kolumbii zagrał jednak słabo. Wobec jego niedyspozycji w Brazylii zabrakło piłkarza, który miałby pociągnąć grę drużyny.

Od początku bardzo aktywni byli obaj najwięksi gwiazdorzy Kolumbii, James i Falcao. Brakowało jednak skuteczności. Gwiazdy wyręczył w tym spotkaniu Jeison Murillo, który w 36. minucie pokonał Jeffersona strzałem głową. Swoje sytuacje miała także ekipa „Canarinhos”. Najlepszą zmarnował Roberto Firmino. Zawodnik Hoffenheim nie trafił do pustej bramki w 59. minucie spotkania. James i spółka mądrze się bronili i dowieźli skromne prowadzenie do końca. Kolumbia była drużyną zdecydowanie lepszą i zasłużenie zdobyła ona 3 punkty. Widać to chociażby w statystyce stworzonych sytuacji, których Kolumbijczycy stworzyli 17. Ich akcje były przemyślane, czego nie można powiedzieć o grze Brazylii. W szeregi Canarinhos wdał się chaos, który uniemożliwił skuteczną grę przeciwko dobrze zorganizowanej obronie Kolumbii. Końcowy gwizdek sędziego nie oznaczał końca emocji. Piłkarze obu drużyn zaczęli się ze sobą przepychać. Całe zamieszanie wzięło się z tego, że już po końcowym gwizdku Neymar kopnął piłką w plecy jednego z zawodników Kolumbii. Sprawiedliwość postanowił wymierzyć Carlos Bacca, który mocno odepchnął gwiazdora Barcelony. Piłkarz Sevilli przez długi czas nie dawał się uspokoić nawet kolegom z reprezentacji. Obaj gracze zostali przez sędziego ukarani czerwonymi kartkami. Neymar został zawieszony przez CONMEBOL na cztery mecze. Oznacza to, że gwiazdor Barcelony nie wystąpi już w tej edycji Copa America.

https://www.youtube.com/watch?v=ZVxXChyaAV4

Ostatnie spotkanie drugiej serii gier rozpoczęło się o 1:30 w nocy z czwartku na piątek. Zmierzyły się w nim Wenezuela i Peru. Podopieczni Noela Sanvicente w pierwszym spotkaniu niespodziewanie pokonali Kolumbię. Peru postawiło się Brazylii, która jednak ograła piłkarzy Ricardo Gareci. Przez pół godziny lepsze wrażenie stwarzali piłkarze Wenezueli. W bramce Peru dobrze spisywał się jednak Pedro Galese. Od 29. minuty drużyna Wenezueli grała w osłabieniu. Czerwoną kartkę ujrzał Fernando Amorbieta. Wypożyczony z Fulham do Midllesbrough piłkarz najpierw przewrócił Paolo Guerrero, a później przebiegł po nim korkami. Sędzia od razu wyciągnął z kieszonki czerwony kartonik i ukarał nim Wenezuleczyka. Po czerwonej kartce drużyna Wenezueli nie pokazała nic ciekawego. Ich gra ograniczała się jedynie do przeszkadzania Peruwiańczykom, którzy stworzyli w tym meczu aż 12 okazji bramkowych, brakowało im jednak szczęścia i celności. Przewagę udało im się wykorzystać dopiero w 72. minucie. Gola zdobył nieśmiertelny Claudio Pizzaro. Był to jedyny celny strzał oddany przez podopiecznych Gareci. Zwycięstwo Peru sprawiło, że rywalizacja w grupie C jest bardzo ciekawa. Przed ostatnią kolejką wszystkie drużyny mają bowiem po trzy punkty.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski