Już dzisiaj, przed godziną 21:00 na Pepsi Arenie, przy Łazienkowskiej Legia rozpocznie kolejny polski bój o Ligę Mistrzów. Rok 1997 jest piłkarskim fatum, oby piłkarzom udało je się przełamać. Pech spotyka tylko mężczyzn, bo kobieca piłka rozwija się prężnie i co sezon udaje nam się walczyć o awans do Champions League.
Co roku zaszczyt walki o elitarne rozgrywki przypadał drużynie Unii Racibórz. „Unitki” były hegemonem na polskiej scenie piłkarskiej. To one rozdawały karty w kobiecej Ekstralidze. W siłę rosły największe przeciwniczki dolnośląskiej drużyny – Medyk Konin. Jednak to nie one ostatecznie pokonały 5-krotnego mistrza Polski. Dokonały tego… finanse. Klub miał problemy i ostatecznie w tym sezonie wycofał się z ligi. Przed ogłoszeniem upadłości przez pięć sezonów grał w Champions League. Z jakim skutkiem? Przez dwa lata Polki nie musiały walczyć w kwalifikacjach i niestety dwa razy pożegnały się z turniejem już w 1/16 finału. W sezonie 2009/2010 minimalnie, po długiej walce, przegrały dwumecz z austriackim SV Neulengbach 2:3. Rok później nie wyszły zwycięsko z konfrontacji z Brondbyernes IF przez gorszy bilans bramek na wyjeździe (1:2 u siebie, 0:1 na wyjeździe).
Od rozgrywek 2010/2011 UEFA zmieniła zasady. „Unitki” zmuszone były do rywalizacji w fazie grupowej. Pierwsze zmiany nie zadziałały na Polki zbyt dobrze. Turniej rozgrywany w Vantaa i Helsinkach zakończyły na trzecim miejscu z jednym zwycięstwem, porażką i remisem. Od następnego sezonu było już tylko lepiej. Raciborzanki trafiły do grupy ze Slovanem Bratysława, ZFK Ekonomist Niksic i Bobrujczanką Bobrujsk. Te nazwy nie mówią przeciętnemu kibicowi niemal nic, jednak w ich krajach są to najlepsze drużyny. Nasze mistrzynie wyszły z grupy z pierwszego miejsca. Trzy zwycięstwa i bilans bramkowy 17:1 zapowiadały walkę o wyższe cele niż tylko 1/16 finału. Niestety, trafienie na późniejszego triumfatora VfL Wolfsburg zakończył się tragedią. 11 straconych bramek zapowiada, że był to jednostronny dwumecz. I był. Polki jednak zdążyły strzelić rywalkom dwa gole. W drodze do finału na Stamford Bridge „Wilczyce” straciły później tylko cztery gole w sześciu spotkaniach. Niestety i w skończonym już sezonie nie udało się wyjść do 1/8 finału. Pamiętajmy jednak, że Polki były w głębokich problemach finansowych, a z Turczynkami przegrały tylko 2:1.
http://pilkarki.com/wp-content/uploads/2014/07/Medyk-Konin-2014-promo.png
Do głosu po rezygnacji Unii doszły wiecznie wicemistrzynie, Medyk Konin. Wielkopolanki zdeklasowały rywalki i skończyły sezon z siedemnastoma punktami przewagi nad drugim Górnikiem Łęczna. Wyczyn ten jest o tyle znakomitszy, że mistrzynie nie przegrały żadnego z osiemnastu spotkań (zremisowały jedno). Po horrorze w finale Pucharu Polski zdobyły również to trofeum. Obecnie trwają przygotowania do pierwszego startu w Champions League.
Piłkarki Medyka Konin rozpoczęły dość spokojne od pewnego zwycięstwa nad GOSiRkami z Piaseczna. Wynik 6:1 był stosunkowo niskim wymiarem kary. Potem było już tylko lepiej. Kolejne starcia z mistrzami Łotwy i Białorusi napawają optymizmem. Rigas FS został rozgromiony 17:0! Hat-trickiem popisała się Ewa Pajor. Aby dokładniej zobrazować zwycięstwo nad wschodnimi sąsiadkami napiszemy ile goli widniało po stronie Polek. Dokładnie dziewiętnaście! Pięć goli strzeliła Sikora, jeden mniej Kamczyk. Do siatki rywalek trafiły jeszcze Pajor, Zawiślak, Latuszek, Pakulska, Gawrońska i Balcerzak. Padło również jedno trafienie samobójcze.










