Dominik Szoboszlai jest uważany już nie tylko za nową nadzieję reprezentacji Węgier. W niedzielę zawodnik Red Bulla Salzburg otrzymał nagrodę dla najlepszego piłkarza zakończonego właśnie sezonu austriackiej Bundesligi. Tym samym otworzył sobie drzwi do wielkiej kariery.
Osiągnięcia Szoboszlaia w tym sezonie rzeczywiście mogą robić wrażenie. Zdobył swoje trzecie z rzędu mistrzostwo Austrii oraz drugi Puchar Austrii. W rozgrywkach ligowych w 27 meczach strzelił natomiast 9 bramek oraz zaliczył 14 asyst. Warto nadmienić, że 19-latek szczególnie imponował po wznowieniu Bundesligi po przerwie spowodowanej koronawirusem. Uwzględniając tylko ten czas, Szoboszlai zagrał w dziesięciu meczach, w których strzelił siedem goli i zanotował aż dziesięć asyst.
Droga przez satelitę
Dorobek największej nadziei węgierskiego futbolu jest imponujący. Tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że w ubiegłym sezonie Szoboszlai dopiero wchodził do pierwszej drużyny Red Bulla. Rok temu w rundzie wiosennej zagrał w 16 meczach, strzelił trzy bramki oraz zanotował cztery asysty. Na dodatek Węgier nie zawsze zaczynał mecze austriackiej ekstraklasy w pierwszym składzie, choć jego ówczesny trener Marco Rose stawiał na niego coraz śmielej.
Droga do pierwszego składu nie była w przypadku Szoboszlaia szczególnie wyboista. Tym niemniej wiodła ona wpierw przez drugoligowy austriacki FC Liefering. Satelicki klub Red Bulla jest poligonem doświadczalnym właśnie dla licznych talentów, które są „produkowane” przez akademię czternastokrotnego mistrza Austrii. Warto nadmienić, że w Liefering Szoboszlai był podopiecznym byłego reprezentanta Polski, Janusza Góry.
W barwach drugoligowca węgierski zawodnik spisywał się bardzo dobrze, nawet biorąc pod uwagę poziom piłkarski tej klasy rozgrywkowej. Zadebiutował w niej już w lipcu 2017 roku, gdy miał dopiero 16 lat. Tymczasem pod koniec 2018 roku, wracając do Red Bulla, miał na koncie 42 mecze, 16 bramek i 11 asyst na zapleczu austriackiej Bundesligi.
Wszechstronny
Początkowo mogło się wydawać, że reprezentant Węgier wnosi najwięcej poprzez stałe fragmenty gry. Do dzisiaj jego znakiem rozpoznawczym są bramki strzelane z rzutów wolnych. Początkowo Szoboszlai popisywał się swoimi umiejętnościami w zespołach młodzieżowych Węgier. Właśnie dzięki występom w drużynie do lat 17 zrobiło się o nim głośno na wiosnę 2017 roku. Jego dwa trafienia z rzutów wolnych przeciwko Rosji dały Węgrom zwycięstwo 2:1, natomiast w kolejnym meczu z Norwegią zdobył on zwycięskiego gola. To właśnie dzięki niemu Węgrzy pojechali na mistrzostwa Europy do lat 17 w Chorwacji, awansując w nich do ćwierćfinału. Warto wspomnieć, że sam piłkarz Red Bulla zdobył na tym turnieju dwie bramki.











