Senegal od początku turnieju był uważany za jednego z głównych faworytów do zwycięstwa. Tak musiało być, skoro w składzie miał dużą większość zawodników grających w najsilniejszych ligach europejskich, co wśród drużyn grających w Pucharze Narodów Afryki wcale nie jest zbyt powszechne. I tak jak przewidywano – drużyna dobrnęła do finału. Teraz jednak czas na najważniejsze starcie, które zadecyduje, kto zdobędzie Puchar Narodów Afryki.
Drużyna Senegalu nigdy nie wygrała Pucharu Narodów Afryki. Może to zaskakiwać, jeśli spojrzymy, jak solidną ekipą Senegal się wydaje. „Lwy Terangi” dwukrotnie – w 2002 i 2019 roku – meldowały się w finale, ale dwukrotnie silniejszy był przeciwnik. Postanowiliśmy przypomnieć, w jakich okolicznościach ekipa z Senegalu przegrywała decydujące mecze.
Puchar Narodów Afryki 2002
2002 rok to czas, kiedy w turnieju uczestniczyło jeszcze 16 zespołów. Drużyna pod wodzą francuskiego szkoleniowca, Bruno Metsu, znalazła się w grupie z Egiptem, Zambią i Tunezją. Gwiazdami drużyny byli El Hadji Diouf oraz Aliou Cisse, który po 18 latach poprowadził kadrę do zwycięstwa nad Polską na mundialu w Rosji. Kadra Senegalu prezentowała się naprawdę przyzwoicie.
„Lwy Terangi” już po dwóch meczach zapewniły sobie wyjście z grupy. Zwycięstwa z Egiptem i Zambią, remis z Tunezją i drużyna mogła szykować się do ćwierćfinałowego boju z Demokratyczną Republiką Konga. Boju tylko z nazwy, bo Senegal ograł przeciwnika 2:0. Półfinał był już trudniejszy, ale po dogrywce udało się pokonać Nigerię i zapewnić sobie miejsce w finale.
Finał z Kamerunem
W ostatnim meczu turnieju na Senegal czekał zespół Kamerunu, w którym grał już młodziutki Samuel Eto, wtedy występujący w drużynie hiszpańskiej Mallorki. Pierwsze 25 minut spotkania to festiwal niewykorzystanych okazji ze strony zawodników. Po 18 minutach Senegal powinien prowadzić już 2:0, ale chwilę później mógł się cieszyć, że nie stracił gola po dobrej akcji Eto.
Druga połowa i dogrywka to już większa liczba stworzonych sytuacji ze strony „Nieposkromionych Lwów”. Największe zagrożenie sprawiał Samuel Eto. Piłkarze Kamerunu obili słupek i kilkukrotnie mogli rozstrzygnąć losy meczu. Jednak żadnej z okazji nie zamienili na bramkę i po 120 minutach sędzia odgwizdał koniec dogrywki. Losy spotkania miały rozstrzygnąć się w serii „jedenastek”.
Początek karnych był dla „Lwów Terangi” świetny. Bramkarz Senegalu obronił pierwszą „jedenastkę”, a potem piłkarz RC Lens, Ferdinand Coly, wyprowadził drużynę na prowadzenie. Później jednak zawodnicy „Lwów Terangi” mylili się w 3., 4. i 5. kolejce karnych. Tak Senegal przegrał swój pierwszy finał Pucharu Narodów Afryki.
Ten turniej można uznać jednak za względny sukces, tym bardziej że był to swego rodzaju prolog do świetnego mundialu. W lato drużyna pod wodzą Bruno Metsu dotarła do ćwierćfinału mistrzostw świata, pokonując w meczu inauguracyjnym urzędującego mistrza, czyli Francję. W 1/4 finału zespół dopiero po dogrywce odpadł z Turcją. 2002 rok był dla Senegalu szczególnie udany. Szkoda tylko, że nie udało się ukoronować go Pucharem Narodów Afryki.













