Zdarza się, że prezesi czy właściciele polskich klubów deklarują pełne zaufanie do trenera, po czym niedługo po tym ów szkoleniowec żegna się z posadą. Podobnie było z Bartoszkiem w Koronie. Trzy tygodnie temu Korona zorganizowała konferencję prasową, na której między innymi poinformowano, że już były trener Korony będzie pełnił również rolę dyrektora sportowego. Wydawałoby się, że jest to deklaracja tego, że w klubie mają określony plan i chcą go wypełniać razem z Bartoszkiem. Dziś w klubie już go jednak nie ma.
Historia Macieja Bartoszka z Koroną zaczęła się już w 2016 roku. Przyszedł wtedy za Tomasza Wilmana, który ze „Złocisto-krwistymi” był związany paręnaście lat, postanowiono dać mu szansę, jednak nie wywiązał się ze swojej roli. W jego miejsce przyszedł już wspomniany Bartoszek. Wtedy zaczęła się, jak się później okazało, piękna historia, niestety bez happy endu.
Wróciła „Banda Świrów”
Tak mówiono już po pierwszych meczach Korony z Bartoszkiem za sterami. Drużyna momentalnie nabrała charakteru, zaczęła grać ofensywnie, z polotem, ale także konsekwentnie. Do tego z każdym kolejnym meczem było widać, że ten zespół to naprawdę drużyna, a nie zlepek kilku indywidualności. Naprawdę chciało się to oglądać, do tego dochodziły świetne materiały z klubowej telewizji, przez co kibic mógł bardziej utożsamiać się ze swoim klubem i piłkarzami. Symbolem tamtego okresu został chyba mecz z Termalicą.
Spotkanie nabrało dużej wagi, bo zwycięstwo zapewniało jednej z drużyn awans do górnej ósemki bez oglądania się na inne zespoły. Ten mecz idealnie pokazał, jakimi charakternymi ludźmi są Bartoszek i jego drużyna. W przerwie spotkania, gdy na tablicy wyników widniał remis, swoich piłkarzy dopingował między innymi takimi słowami: „Kontakt k… z nimi! Krótko, za szmaty i do parteru!” W drugiej połowie emocje sięgnęły zenitu, Korona straciła bramkę i nie potrafiła wykorzystać swoich sytuacji. Trener Bartoszek niemal rozniósł ławkę trenerską.
W końcu w doliczonym czasie gry kielczanie strzelili bramkę, zaczęło się świętowanie, jednak jak się okazało, sędzia podniósł chorągiewkę i pokazał spalonego. Piłkarze niemal go rozszarpali. Skończyło się wynikiem 1:0 dla Niecieczy. Początkowo była wielka złość i smutek, ale już chwilę po meczu okazało się, że Korona jednak zagra w grupie mistrzowskiej, bo mecz Arki z Wisłą Płock zakończył się remisem.
Tym sposobem „Złocisto-krwiści” dostali się do górnej ósemki i zdobyli 5. miejsce, które było sporym zaskoczeniem. Sam trener Bartoszek został wybrany najlepszym trenerem ekstraklasy. Wydawało się, że w Kielcach rodzi się coś naprawdę fajnego, godnego uwagi. Jak się okazało, jednak nie do końca. W tamtym czasie nowym większościowym właścicielem został Dieter Burdeński, który do spółki z Krzysztofem Zającem wprowadził wiele reform, między innymi zmieniono trenera.











