Niedawno każdy zachwycał się dobrą postawą PSG w meczu z Barceloną. W Lidze Mistrzów gracze z Paryża faktycznie pokazują swoją klasę i nie odstają ani kroku od drużyn z innych krajów. Jednak w Ligue 1 sytuacja nie jest aż tak optymistyczna. Po porażce z AS Monaco drużyna prowadzona przez Mauricio Pochettino odstaje od prowadzącego Lille już o cztery punkty. Co gorsza, w starciach z głównymi rywalami do wygrania ligi obecni mistrzowie Francji zawodzą.
Do meczu na Parc de Princes PSG przystępowało uskrzydlone zwycięstwem nad Barceloną, a do tego żądne rewanżu za upokarzającą porażkę w meczu z 2o listopada, kiedy to Monaco po fenomenalnym finiszu pokonało faworytów 3:2. A przynajmniej powinno podejść do tego spotkania z takim nastrojem. Bo porażka 0:2 z klubem z Księstwa ponownie chluby nie przynosi, a do tego stawia coraz więcej znaków zapytania co do „łatwej” obrony mistrzostwa Francji.
Rywale lepsi od PSG
Największym problemem drużyny ze stolicy Francji jest jej postawa w starciach z bezpośrednimi rywalami do mistrzostwa. Taka tendencja występuje już od początku sezonu. Pierwszy mecz to było starcie z Lens. Wtedy wszyscy lekceważąco traktowali beniaminka. Jednak mniej renomowana ekipa okazała się dość ciekawą i ambitną paczką zawodników, do tego zdolną do gry ofensywnej. Porażka 0:1 wówczas wydawała się wypadkiem przy pracy. Dopiero przyszłość pokazała, że dotychczasowi outsiderzy są czołowym zespołem tego sezonu Ligue 1 (Lens zajmuje obecnie 5. miejsce w tabeli).
Podczas drugiego meczu sezonu, z Marsylią, PSG znowu poległo. Wtedy jeszcze Olympique Marsylia mimo wszystko wydawał się jednym z głównych rywali w walce o mistrzostwo Francji, więc warto o nich tutaj wspomnieć. O kompromitacji w meczu z kolejnym kandydatem do mistrzostwa – Monaco – w którym to drużyna z Paryża straciła trzy bramki w drugiej części spotkania, już zostało wspomniane.
Następnie nadszedł mecz z Lyonem. „Les Gones” po niemrawym początku sezonu zaczęli grać najlepiej od lat. Plecy pokazali również gwiazdom z Paryża, które musiały uznać skromną porażkę 0:1 po bramce Tino Kadewere’a. Po tygodniu zaporą nie do przejścia okazało się Lille. Podopieczni trenera Galtiera, jak chcą, to potrafią się zabunkrować na własnej połowie, co i też uczynili. Mecz zakończył się remisem 0:0 i kontynuacją status quo. Problemem był też wówczas brak Neymara i Icardiego.
Teraz PSG ponownie dostało łomot od Monaco. Ta niekorzystna seria dowodzi, że coś jest nie tak. Każdemu zdarzają się porażki, ale zawodnikom prowadzonym przez Pochettino zdarza się to namolnie. Pierwsze Lille nie dało się pokonać w bezpośrednim starciu. Drugi Lyon również. Czwarte Monaco, które nie odstaje od czołowej trójki, dwa razy zaskoczyło francuskich kibiców nadzwyczaj skuteczną grą. Piąte Lens, które raczej już nie przeskoczy wyżej, również postraszyło PSG.











