Neymar, Eden Hazard czy Kylian Mbappe. O tych nazwiskach w kontekście dołączenia do Realu Madryt wiedzą niemal wszyscy, którzy interesują się futbolem. „Królewscy” stoją przed trudnym wyzwaniem wymiany pokoleniowej i szukają zawodników, którzy nie tylko odmłodzą zespół, ale też zapewnią niezbędną na tym poziomie jakość. O ile w przypadku ofensywnych pomocników oraz skrzydłowych wybór jest dość oczywisty i wystarczy tylko wyłożyć odpowiednio wysokie kwoty, by ściągnąć ich do siebie, o tyle o wybitnego napastnika dziś już znacznie trudniej.
Żyjemy w momencie, gdy na rynku nieco brakuje światowej klasy zawodników na pozycję numer 9. Najlepsi z nich jak Harry Kane kosztowaliby niebotycznie drogo, a poza tym wcale nie palą się do opuszczania swoich klubów. Od kilku lat łączy się z Realem Roberta Lewandowskiego, ale do konkretów nigdy nie doszło. Cała saga trwała tak długo, że napastnik Bayernu zdążył skończyć już 31 lat i wątpliwe jest, by Real zechciał jeszcze kiedyś wydać na niego poważniejsze pieniądze.
Piłkarzy podobnych stylem gry do Polaka paradoksalnie jest niewielu, a Real prędzej czy później kogoś kupić musi. Od jakiegoś czasu uważnie monitorowana jest sytuacja Mauro Icardiego. Argentyńczyk jednak po kompletnie nieudanym sezonie mocno nadszarpnął swoją reputację, a problemy z małżonką i agentką w jednej osobie – Wandą Naro – jeszcze bardziej skomplikowały sprawę. Icardi posiada świetny instynkt strzelecki i umiejętność zdobywania ważnych bramek, ale jego barcelońska przeszłość oraz trudny charakter mogą sprawić, że w Madrycie dwa razy się zastanowią, zanim złożą ofertę Interowi.
Niekoniecznie „Galactico”
Być może Real potrzebuje kogoś spokojniejszego, o kim mówi się nie przy okazji kolejnych wywoływanych skandali, ale zdobywanych bramek. Cena też ma spore znaczenie, bo kiedy planuje się wydać ponad 200 milionów na Neymara czy Mbappe, to na wzmocnienia formacji ataku może już nieco brakować pieniędzy, nawet jeśli jest się tak bogatym klubem jak Real Madryt.
Środkowych napastników kosztujących więcej niż 100 milionów i tak byłoby na rynku niewielu, ale jeśli już kupować, to kogoś sprawdzonego i ogranego w topowej lidze. Kimś takim może być na przykład Romelu Lukaku, który zdaje się już lekko znudzony życiem w Manchesterze. Sam klub też chętnie by go się pozbył, mając w perspektywie zmianę taktyki pod wizję nowego trenera oraz potrzebę załatania dziury w budżecie.
Real i Lukaku posiadają też pewne wspólne cechy. „Królewscy” jeszcze rok temu świętowali trzecie z rzędu zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Gdy wszyscy byli pewni, że wkrótce przyjdą kolejne trofea, stało się coś niespodziewanego. Drużynę opuścił Zinedine Zidane, a jego następcy kompletnie nie poradzili sobie z jej prowadzeniem. Real finiszuje na trzecim miejscu w swojej lidze i jasne jest, że czeka go przebudowa.
Na zakręcie jest też Romelu Lukaku. Gdy wydawało się, że jego kariera nabiera tempa, niespodziewanie coś ją spowolniło. Wiele słabych meczów sprawiło, że kibice nie pałają już do niego taką miłością jak na początku jego przygody z klubem z Old Trafford.











